Prezentacja Ronde van Vlaanderen 2014

W niedzielę, 6 kwietnia, kolarze staną na starcie 98. edycji Ronde van Vlaanderen. Wyścigu legendarnego, monumentu kolarstwa. Imprezy, na którą czekają rzesze fanów, która w Belgii jest świętem narodowym.

Co roku na trasie pojawiają się tysiące kibiców, a kolarski światek koncentruje się tylko na grupie zawodników, którzy stają na starcie "De Ronde". Popularna "Flandria" dla wielu jest celem sezonu, a w kalendarzu stanowi obok Mediolan - San Remo i Paryż-Roubaix jeden z najważniejszych wyścigów klasycznych pierwszej połowy sezonu. Wyścig tradycjami sięga jeszcze początków dwudziestego stulecia, co sprawia, że owiany jest licznymi legendami i opowieściami. Jej atmosfera udziela się każdemu fanowi kolarstwa - dyskusje na temat potencjalnego zwycięzcy, taktyki czy nawet pogody, jaka panować będzie na trasie, zaczynają się jeszcze zanim znana jest pełna lista startowa.

Z perspektywy kolarza wyścig nie wygląda tak magicznie - długa, wyczerpująca trasa, najeżona krótkimi (w większości brukowanymi) podjazdami, na których nachylenie przekracza momentami 20%, sprawia, że mity i marzenia rozsypują się proch. Trasa brutalnie weryfikuje zamiary i plany każdego zawodnika, sprowadzając je momentami do walki o przetrwanie. Zmagania na belgijskich drogach pamiętane są przez długie lata, a dla zawodników pochodzących z kraju króla Alberta zwycięstwo w imprezie ważniejsze jest niż zdobycie maillot jaune podczas Tour de France.

Trasa

W tym roku peleton zmierzy się z trasą o długości 259,1 kilometra, prowadzącą z Brugii do Oudenaarde. Start zaplanowano z centrum "flamandzkiej Wenecji" na godzinę 10:30. Planowany finisz w Oudenaarde rozegrany zostanie prawdopodobnie między 16:16 a 17:09.

Do pokonania 17 bergów i 6 paves, w tym słynny Koppenberg, Oude Kwaremont i Paterberg. Brukowane wspinaczki, którymi usiana jest trasa nie są długie - najdłuższy z nich to Kruisberg - 2,5 km.

Organizatorzy w ostatnich latach trasę zmieniają i modelują. Podjazdy zmieniają kolejność i nie inaczej jest w tym roku. Tym razem jednak doszło do dwóch zasadniczych zmian - kolarze z rundą Oude Kwaremont-Paterberg zmagali się będą dwa razy, a nie jak przed rokiem - trzy.

Bliżej mety zlokalizowano także Koppenberg - w ubiegłym roku peleton pokonywał piekielnie ciężki 600-metrowy odcinek na 64 kilometry przed metą. Jutro na bruk wąskiego podjazdu czołówka wjedzie 45 kilometrów przed metą, co może zasadniczo wpłynąć na taktykę rozgrywania wyścigu.

Ze szczytu ostatniego z hellingen - Paterbergu - do mety pozostaje jeszcze 13,3 kilometra.

flandria2014 mapa

Podjazdy "Flandryjskiej Piękności" 2014:

1. 108,6 km (150,5 km do mety) Oude Kwaremont (2200 m; 4% - max. 11,6%; 1500 m bruk)
2. 118,8 km (140,3 km) Kortekeer (1000 m; 6,4% - max. 17,1%)
3. 126,4 km (132,7 km) Eikenberg (1200 m; 5,2% - max. 10%; 1200 m bruk)
4. 129,4 km (129,7 km) Wolvenberg (645 m; 7,9% - max. 17,3%)
5. 142,2 km (116,9 km) Molenberg (463 m; 7% - max. 14,2%; 300 m bruk)
6. 162,6 km  (96,5 km) Leberg (950 m; 4,2% - max. 13,8%)
7. 170,6 km  (98,5 km) Valkenberg (540 m; 8,1% - max. 12,8%)
8. 181,2 km  (77,9 km) Kaperij (1000 m; 5,5% - max. 9%)
9. 188,6 km  (70,5 km) Kanarieberg (1000 m; 7,7% - max. 14%)
10. 204,5 km  (54,6 km) Oude Kwaremont (2200 m; 4% - max. 11,6%; 1500 m bruk)
11. 207,9 km  (51,2 km) Paterberg (360 m; 12,9% - max. 20,3%; 360 m bruk)
12. 214,5 km  (44,6 km) Koppenberg (600 m; 11,6% - max. 22%; 600 m bruk)
13. 219,9 km  (39,2 km) Steenbeekdries (700 m; 5,3% - max. 6,7%)
14. 222,3 km  (36,8 km) Taaienberg (530 m; 6,6% - max. 15,8%; 500 m bruk)
15. 232,6 km  (26,5 km) Kruisberg/Hotond (2500 m; 5% - max. 9%; 450 m bruk)
16. 242,4 km  (16,7 km) Oude Kwaremont (2200 m; 4% - max. 11,6%; 1500 m bruk)
17. 245,8 km  (13,3 km) Paterberg (360 m; 12,9% - max. 20,3%; 360 m bruk)

flandria2014Odcinki brukowane:

1. Ruiterstraat (129,5 km / 129,6 km; 800 m)
2. Kerkgate (132,8 km / 126,3 km; 2650 m)
3. Holleweg (135,4 km 123,7 km; 350 m)
4. Paddestraat (147,1 km / 112 km; 2300 m)
5. Haaghoek (169,7 km / 99,4 km; 2000 m)
6. Mariaborrestraat (218,6 km / 40,5 km; 2000 m)

Faworyci

Na starcie stanie trzech poprzednich triumfatorów imprezy - Tom Boonen (Omega Pharma-Quick Step), Fabian Cancellara i Stijn Devolder (obaj Trek Factory Racing).

Dwóch pierwszych to znaczący kandydaci do wygrania także tegorocznej edycji. Boonen triumfował już trzykrotnie, a czwarte zwycięstwo sprawiłoby, że wyszedłby na prowadzenie w klasyfikacji zwycięstw w kolarskim monumencie. Belg ostatnio nie miał szczęścia - osobista tragedia poprzedziła kraksę i kontuzję kciuka. W imprezach poprzedzających "Flandrię" - E3 Harelbeke i Gandawa - Wevelgem zajął jednak odpowiednio 11. i 5. miejsce, pracując na kolegów i pokazując, że sił mu nie brakuje. Na brukach będzie mógł liczyć na niezwykle silny zespół Omega Pharma-Quick Step, którego kolarze mają już chyba dosyć przyjeżdżania tuż za podium.

Passy zwycięstw nie rozpoczął jeszcze Cancellara. Szwajcara na trasie E3 zatrzymała kraksa i mimo że "Spartakus" wskoczył na wysokie obroty i gonił, nie dał rady dołączyć do czołówki. Nie oznacza to, że 33-latek jest bez formy - przeciwnie - Cancellara w marcu finiszował drugi w Mediolan - San Remo i w niedzielę z pewnością będzie jednym z żelaznych faworytów.

Do listy zwycięzców swoje nazwisko koniecznie dopisać chce Peter Sagan. Słowak rok temu robił co mógł, ale na Paterbergu puścił koło Fabiana Cancellary. Szwajcara zobaczył potem dopiero na mecie. W tym sezonie Piotrek pojechał z głową na E3 Harelbeke, wieńcząc wyścig zwycięstwem. Trzecie miejsce w Gandawa - Wevelgem i wygrany pierwszy etap Trzech Dni De Panne potwierdziły, że w formie jest znakomitej. Szansę mistrza Słowacji zwiększyć starał się będzie Maciej Bodnar, który ostatnio triumfował na trasie czasówki w De Panne. Pytanie tylko, czy to wystarczy?

Faworyci uważać muszą na Jurgena Roelandtsa. Kolarz Lotto-Belisol pojechał świetnie w ubiegłym roku, a w tym pracował będzie na niego cały zespół, co zapewnić mu może większy komfort i pozwoli zachować więcej sił na końcówkę.

Zęby na bruki ostrzy sobie też Sylvain Chavanel (IAM Cycling), a na czele peletonu zapewne znów roiło się będzie od kolarzy BMC Racing, którzy pojadą z Brugii wystartują z Gregiem van Avermaetem, Thorem Hushovdtem i Taylorem Phinney'em. Na bruki Flandrii wpada też sir Bradley Wiggins, pewny swego z większą masą ciała. Lekceważyć nie wolno Gerainta Thomasa, a także Edvalda Boassona Hagena i doświadczonego Austriaka Bernarda Eisela.

Pełna lista startowa dostępna jest tutaj.

Wyścig kobiet

Na trasie Ronde van Vlaanderen stanie także kobiecy peleton. "Flandria" to trzecia odsłona Kobiecego Pucharu Świata, a panie do pokonania będą miał trasę o długości 140 kilometrów, także pełną brukowanych wspinaczek. Końcowe trudności to oczywiście Oude Kwaremont oraz Paterberg, ze szczytu którego do mety pozostaje niecałe 14 kilometrów.

Pod nieobecność Marianne Vos, o zwycięstwo walczyły będę jej koleżanki z ekipy Rabo-Liv. Prowadzenia w Pucharze Świata broni Brytyjka Elizabeth Armitstead, a mocno zmotywowana jest Szwedka Emma Johansson, która na trasie przejedzie pod drzwiami swojego domu w Zingem. W peletonie zobaczymy też reprezentantek Polski. Pojadą Katarzyna Pawłowska (Boels Dolmans), Eugenia Bujak (BTC City Ljubljana), Sylwia Kapusta i Ewelina Szybiak (Vaiano Fondriest).

Lista startowa: tutaj.

Historia:

Wyścig po raz pierwszy rozegrano w 1913 roku. Od tamtego roku tylko trzykrotnie nie został on rozegrany, a przeszkodą stała się tylko I wojna światowa. Trasa imprezy, a także miejsca startu i mety ulegały kilkukrotnie zmianom. Przed II wojną światową wyścig rozgrywano zazwyczaj tego samego dnia co Mediolan - San Remo, co wyjaśnia fakt, że do 1949 roku, z wyjątkiem jednaj edycji, wszystkie laury przypadały Belgom. Jak dotąd rekord w ilości zwycięstw zatrzymał się na cyfrze 3. Trzykrotne zwycięstwo w swoich palmarès mają: Achiel Buysse, Fiorenzo Magni, Eric Leman, Johan Museeuw i Tom Boonen.

Ciekawe edycje z dawnych lat:

1939:

Karel Kaers wygrał wyścig przez przypadek. W zasadzie niczego takiego nie planował, nie miał zamiaru wygrać. Flandrię potraktował jako trening przed Paryż-Roubaix - chciał przejechać cześć trasy, a potem wrócić do domu. Początkowo wszystko szło po jego myśli. Wsiadł w samochód i dojechał do Kwaremontu. Stamtąd na rowerze pojechał 40 kilometrów na start do Gandawy. Na samym początku wyścigu zabrał się w ucieczkę, prąc do przodu ile sił w nogach - wiedział przecież, że nie jedzie do mety, a imprezę skończy, gdy dojedzie do samochodu.

Stało się jednak inaczej. Kaers na Kwaremoncie miał ponad minutę przewagi, ale jego plan spokojnego treningu wziął w łeb - samochodu nie było. Rad nie rad, Belg przycisnął jeszcze mocniej i dojechał do mety, gdzie dowiedział się, że samochodem zajął się jego manager. Tym samym przeparkowanie auta sprawiło, że Kaers stał się najmłodszym kolarzem, który we "Flandryjskiej Piękności" triumfował.

1969:

Faworytem był nie kto inny jak Eddy Merckx, który w tym okresie miał już za sobą triumf w Mediolan-San Remo, Paryż-Roubaix, Giro d'Italia, a także mistrzostwo świata. Kolarzy na starcie przywitał deszcz i silny wiatr. W tym okresie trasa wyglądała zupełnie inaczej niż w dzisiejszych czasach. Na początku utworzyła się ponad 20-osobowa grupka, która kręcąc bardzo mocno dojechała do położonego w pierwszej części trasy Kwaremontu. Na podjeździe zaatakował "Kanibal", rwąc grupę na strzępy. Belg przez następne 60 kilometrów jechał na przedzie, wykonując największą część pracy.

70 kilometrów przed metą trasa robiła kółko i wracała do Gandawy. Na znajdującym się w tym punkcie Kapelmuurze Merckx urwał rywali i znalazł się na przedzie sam. Albo prawie sam, bo nie można było pominąć obecności silnego wiatru, dmuchającego w twarz. Sytuacją zaniepokojony był dyrektor ekipy Belga - Guillaume Driessens - który podjechał do podopiecznego i zwymyślał go: - Oszalałeś? Zdechniesz na tym wietrze, zaczekaj na grupę! W odpowiedzi usłyszał tylko: - Idź do diabła!

Merckx wrzucił kolejny bieg i podjął wyzwanie walki z wiatrem. Rywale zobaczyli go dopiero na mecie - Belg wjechał na nią z przewagą ponad pięciu minut nad drugim Felice Gimondim i ponad ośmiu nad peletonem.

Ciekawostki:

Edwig van Hooydonck wygrał wyścig dwukrotnie (1989, 1991) i zyskał dzięki temu przydomek Eddy Bosberg. Belg dwa razy wycinał rywalom ten sam numer - kiedy w końcówce wszyscy padali ze zmęczenia, on przystępował do miażdżącego ataku na Bosbergu. Na skok w tym momencie żaden z przeciwników nie potrafił znaleźć odpowiedzi.

W 1987 roku doszło z kolei do wypadku, który przyćmił walkę o zwycięstwo. Zmagający się z Koppenbergiem Jesper Skibby upadł. Tuż za nim jechał samochód dyrektora wyścigu, który chciał zmieścić się obok leżącego na wąskiej brukowanej drodze. Auto najechało na rower, o mało nie miażdżąc nogi Duńczyka. Incydent ten sprawił, że wzniesienie wykluczono z programu. Koppenberg powrócił po renowacjach w 2002 roku, ale w 2007 ponownie wypadł z trasy. Do programu powrócił na stałe w 2008 roku.

Najszybsza edycja to rok 2001 roku. Gianluca Bortolami przejechał trasę ze średnią prędkością 43,6 km/h, co specjalnie nie dziwi, gdyż w owych czasach peleton napędzały ciemne siły mocy.

Tylko sześciu kolarzy wygrało Flandrię dwa razy z rzędu. Trzykrotnie uczynił to tylko Fiorenzo Magni.

O "Flandrii" powiedzieli:

Fanem bruków zdecydowanie nie był Bernard Hinault. Francuz w wywiadach często klął na czym świat stoi i niezbyt elegancko wyrażał się na temat trudności imprez z brukowanymi odcinkami w programie. Na flandryjskich drogach nie wygrał nigdy, a jego najwyższy wynik to 11. miejsce w 1978 roku.

- Powiedziałem organizatorom, że to nie jest wyścig, a manewry wojskowe. Ciężko wyjaśnić co znaczy dla ścigającego się kolarza Koppenberg. To nie wyścig, to loteria. Pierwszych pięciu, sześciu ma szansę, reszta odpada albo wdrapuje się jak tylko umie. Za jakie grzechy wysyłają nas teraz do piekła?!

Podobnego zdania jest Sean Kelly, aczkolwiek Irlandczyk ma nieco lepsze wspomnienia z imprezy - trzykrotnie przyjeżdżał tu drugi (1984, 1986, 1987):

- Kiedy teraz wspominam Flandrię, czuję nostalgię, ale z punktu widzenia rywalizacji, to jest najstraszniejszy wyścig w jakim można jechać, jednocześnie jeden z najwspanialszych, jakie można wygrać.

Aleja sław ostatnich lat:

1999    Peter van Petegem          Frank Vanderbroucke     Johan Museeuw
2000    Andrei Tchmil                   Dario Pieri                       Romans Vainsteins
2001    Gianluca Bortolami          Eric Dekker                     Denis Zanette
2002    Andrea Tafi                      Johan Museeuw              Peter van Petegem
2003    Peter van Petegem          Frank Vanderbroucke     Stuart O'Grady
2004    Steffen Wesemann          Leif Hoste                        Dave Bruylandts
2005    Tom Boonen                    Andreas Klier                   Peter van Petegem
2006    Tom Boonen                    Leif Hoste                        George Hincapie
2007    Alessandro Ballan           Leif Hoste                        Luca Paolini
2008    Stijn Devolder                  Nick Nuyens                    Juan Antonio Flecha
2009    Stijn Devolder                  Heinrich Haussler            Philippe Gilbert
2010    Fabian Cancellara           Tom Boonen                    Philippe Gilbert
2011    Nick Nuyens                     Sylvain Chavanel            Fabian Cancellara
2012    Tom Boonen                    Filippo Pozzato                Alessandro Ballan
2013    Fabian Cancellara           Peter Sagan                   Jurgen Roelandts

Pogoda

Niedziela w Brugii nie powita zawodników słońcem. Prognozy mówią o sporej możliwości opadów deszczu i 17 stopniach Celsjusza na termometrze. Na mecie temperatura nie przekroczy 16 stopni i także zapowiadane są opady deszczu.

Transmisja

Relację od 12:30 przeprowadzi Eurosport. O 9:30 na antenę wchodzą komentatorzy belgijskiej Sporzy, jednak właściwa relacja rozpoczyna się także o 12:30. Kanał France 3 na falach zamelduje się o 15:20, a włoska telewizja Rai Sport 2 o 12:30.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: