Paryż-Roubaix 2019. Wyścig życia Nilsa Politta

Zainicjował kluczową akcję, w finale uległ tylko Philippe'owi Gilbertowi. Nils Politt klasykowcem pełną gębą został w wieku 25 lat.

Niemiec z grupy Katusha-Alpecin wśród najlepszych zawodników Paryż-Roubaix na karku miał najmniej wiosen, acz nie przeszkodziło mu w odczepianiu na bruku o wiele bardziej doświadczonych rywali.

Politt przed rokiem na welodromie finiszował siódmy, a w tym roku do boju ruszał z zamiarem powtórzenia miejsca w pierwszej dziesiątce.

Nie żałowałem ani przez chwilę. To mój czwarty rok w peletonie... zająć drugie miejsce w Paryż-Roubaix i przegrać tylko z takim mistrzem Philippem Gilbertem, to nie ujma

– powiedział po zakończeniu zmagań 25-latek.

Kolarz z Kolonii śmiało wkroczył w tym sezonie do czołówki klasykowców, notując, nieco niezauważalnie, 6. miejsce w E3 BinckBank Classic i 5. w Ronde van Vlaanderen. W niedzielę jechał aktywnie, tempo podkręcając 68 kilometrów przed metą i doprowadzając do powstania kluczowej akcji, a także na 14 kilometrów przed metą, zabierając ze sobą Gilberta i zawiązując zwycięską akcję.

W sferze bufetu widziałem, że Gilbert ma ochotę odjechać, więc ruszyłem. Za nami jechała grupka Sagana, więc nie musiałem mocno przyciskać

– podkreślił.

Politt w czołówce pracował na powodzenie akcji, a gdy rywali sprawdzał Gilbert, zdołał odpowiedzieć. Jego pokrytą kurzem twarz odznaczał spory grymas i jaśniejące uzębienie, a w głowie zdawała się kołatać tylko jedna myśl – trzymać koło doświadczonego Belga.

Niemiec w finale realizował tę strategię i wykonał sporo pracy, na welodrom chcąc wjechać tylko z byłym mistrzem świata, a nie w towarzystwie dwóch kolarzy Deceuninck-Quick Step. Za plecami dwójki na ostatnich kilometrach pędził bowiem mistrz Belgii Yves Lampaert, respektujący Gilberta jako lidera, ale także mający chrapkę na podium wyścigu.

Chciałem zacząć sprint z drugiej pozycji, ale Gilbert zagrał to świetnie, ryzykował, bo za nami jechał Yves Lampaert. Myślałem, że zaatakuje mnie wcześniej, myślałem, że moją szansą jest finisz na welodromie. Tak się nie stało. Gilbert zaczął finisz jako pierwszy, myślę, że ma najlepsze przyspieszenie na świecie

– tłumaczył Politt.

Nils Politt. Niemiecki talent z zacięciem do bruków

Tyczkowaty zawodnik Katusha-Alpecin swoimi wynikami ciągnie tej wiosny zespół kierowany przez Jose Azevedo. Kolarzom Katushy w tym sezonie zdecydowanie nie idzie, na koncie widnieje tylko jedno zwycięstwo, a choć jego autorem jest Marcel Kittel, to jego forma jest już przedmiotem mało sympatycznych wymian między kierownictwem ekipy i agentem zawodnika na łamach mediów. Udana kampania klasyczna w wykonaniu młodego Niemca to póki co najjaśniejszy fragment wiosny szwajcarsko-rosyjskiego projektu.

Jako orlik jechałem młodzieżowe Paryż-Roubaix i wywaliłem się pięć razy, ale po zakończeniu i tak powiedziałem tacie, że to jest wyścig dla mnie. Ta impreza dużo dla mnie znaczy, lubię to ściganie. Już nie mogę doczekać się kolejnego roku

– podsumował Politt.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: