Paryż-Roubaix 2019. Philippe Gilbert: "W sporcie wszystko jest możliwe"

Philippe Gilbert na brukach Roubaix

Philippe Gilbert o krok od panteonu gwiazd. Po zmianie ukierunkowania Belg wzbogacił swoje palmarès o Paryż-Roubaix i jeszcze raz pokazał, że jest jednym z najwybitniejszych klasykowców nie tylko swojej generacji, ale i w historii.

Gdy w 2011 roku kolarz z Verviers wygrywał w Liège-Bastogne-Liège, nic nie wskazywało na to, że osiem lat później będzie on brylował na trasach brukowanych wyścigów. Co prawda w 2009 i 2010 roku kończył Ronde van Vlaanderen na najniższym stopniu podium, a w 2006 i 2008 roku triumfował w Omloop Het Nieuwsblad, lecz przede wszystkim był specjalistą od bardziej pagórkowatych wyścigów, na których odnosił większość sukcesów.

Dwa lata pracy pod skrzydłami Patricka Lefevere'a doprowadziły jednak do poważnych zmian. Gilbert, początkowo zakontraktowany za niższa pensję ale z prawami do nagród za zwycięstwa, przeistoczył się w zawodnika mogącego również radzić sobie w największych klasykach na brukach. Zmiana planów startowych i koncentracja na brukach w 2017 roku pozwoliła na zajęcia miejsc na podiach kilku klasyków oraz na niespodziewane zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen.

Paryż-Roubaix nadal pozostawało jednak poza radarem.

Gilbert w 2019 roku w "Piekle Północy" startował po raz trzeci w karierze, na koncie nie mając ani jednego miejsca w pierwszej dziesiątce.

Przez te wstrząsy bolą mnie plecy. Poczułem to gdy przestałem pedałować. To norma po takim wyścigu. Dziś jechaliśmy strasznie mocno i teraz ciało to czuje

wyrzucił z siebie na mecie.

Podczas dzisiejszej rywalizacji mistrz świata z 2012 roku po raz kolejny zademonstrował swoją umiejętność dynamicznej jazdy i śmiałość ataku, cechy definiujące go jako kolarza. Belg po raz pierwszy odjechał na sektorze 14., podążając razem z Nilsem Polittem, lecz kilkanaście kilometrów później, na Mons-en-Pévèle, został doścignięty przez niewielką grupkę. 23 kilometry od Roubaix zaatakował, zabierając Sagana i Politta, a na sektorze Gruson podążył za atakującym ponownie Niemcem i znalazł się w kluczowej akcji wyścigu.

To wszystko pokazuje, że Gilbert zdołał zachować swoje dotychczasowe cechy w toku zmian, które przeszedł przez ostatnie lata, na drodze do wyjątkowej wszechstronności.

Jestem raczej przystosowany do walki na pagórkach na takich wyścigach jak Liège-Bastogne-Liege, Amstel czy Lombardia. Wykorzystałem to w pierwszej części swojej kariery i wygrałem te wyścigi, które bardziej mi odpowiadają. Potem zaryzykowałem i zmieniłem podejście. Dołączyłem do ekipy Patricka Lefevere'a, która była najlepszym rozwiązaniem, aby walczyć w takich klasykach. Szybko sobie poradziłem w pierwszym roku wygrałem we Flandrii, a teraz w Roubaix. Miałem zatem rację, gdy podjąłem tą szaloną decyzję. W sporcie wszystko jest możliwe

– tłumaczył na mecie. 

fot. ASO/Pauline BALLET

Gilbert dziś wpadł na welodrom razem z Politem, po długich kilometrach pokonanych razem z kolarzem Katusha-Alpecin na czele wyścigu. Choć żaden z nich nie jest wybitnym sprinterem, lepszy w pojedynku okazał się kolarz Deceuninck-Quick Step, który tym samym sięgnął po 75. sukces w karierze i dał zespołowi 700. wiktorię w historii istnienia.

Fajnie się jechało [z Polittem]. Znam go przed rokiem byliśmy razem na czele po Arenbergu. Kilka razy jechałem z nim w ucieczkach. To życzliwy zawodnik. Pracowaliśmy razem i daliśmy z siebie wszystko. Zwycięzca może być tylko jeden, ale myślę, że razem zasłużyliśmy na sukces

stwierdził.

Gilbert tym samym został dziewiątym zawodnikiem, który zwyciężył na trasie co najmniej czterech z pięciu monumentów. Oprócz dzisiejszego sukcesu i wspomnianych pierwszych miejsc w "Flandryjskiej Piękności" i w "Staruszce" ma bowiem również na swoim koncie dwa triumfy w Giro di Lombardia (2009 i 2010).

Jeżeli w przyszłości zdoła sięgnąć jeszcze po sukces w Mediolan-San Remo, zostanie czwartym zawodnikiem, który zwyciężył we wszystkich pięciu monumentach. Do tej pory dokonali tego wyłącznie Rik Van Looy, Eddy Merckx and Roger De Vlaeminck.

Lubię nowe wyzwania i pogoń za nowymi wyścigami mnie motywuje

– dodał w rozmowie ze sztabem ekipy Deceuninck-Quick Step.

Teraz 36-letni Walończyk skupi się na ardeńskich klasykach już za tydzień przystąpi do walki na trasie Amstel Gold Race (21 kwietnia). Po Flèche Wallonne (24 kwietnia) i Liège-Bastogne-Liège (28 kwietnia) ma w planach miesięczną przerwę od startów.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. Xedron

    15 kwietnia 2019, 19:17 o 19:17

    and ^^

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: