Giro d'Italia 2018. Chris Froome i kryzysowe zwycięstwo

Chris Froome na trasie w "maglia rosa"

Chris Froome wygrał Giro d'Italia i w teorii został jednym z najlepszych zawodników w historii. Jego osoba jest jednak w centrum kryzysu, z jakim mierzy się kolarski świat.

Kontrowersje otaczały jego start, kraksy i brak najlepszej formy przekreślały jego szanse na starcie. Chris Froome po raz kolejny wygrał przeciwko wszystkim - rywalom, pechowi, fali sprzeciwu przeciwko jego osobie i sporej dawce nienawistnych komentarzy, które na jego temat regularnie zalewają internet.

Brytyjczyk, który w tym roku porywa się na wygranie zarówno Giro d'Italia jak i Tour de France, odhaczył pierwszy cel i teraz startuje w wyścigu regeneracji, aby spróbować powtórzyć wyczyn Marco Pantaniego z 1998 roku.

Mimo słabego startu zespół Sky i jego lider nie stracili głowy i tym zdali egzamin z zarządzania kryzysowego na trasie. Froome do walki wrócił w drugim tygodniu wyścigu, a na 19. etapie po 80-kilometrowej szarży pokonał Toma Dumoulina i wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Koszulki nie oddał na ostatnim górskim etapie - nie tylko odparł wszystkie ataki Holendra, ale i sam przyspieszył, pokazując, że jego pozycja nie może zostać podważona.

Giro było niezwykle trudne i na ostatnim etapie Tom także się nie poddał. Walczył, atakował kilka razy. Na szczęście byłem w stanie odpowiedzieć. Szanuję przeciwników, walczyli do ostatniego podjazdu. Szkoda mi trochę Simona Yatesa i Thibauta Pinota, którzy mieli problemy na dwóch ostatnich etapach. Po przecięciu mety w Rzymie będę myślał o tym, co osiągnąłem, ale dla grandtourowca nie ma większego osiągnięcia niż wygrana trzech wyścigów z rzędu

- powiedział Froome, który w tej chwili na koncie ma wygrane w trzech wyścigach trzytygodniowych z rzędu - Tour de France (2017), Vuelta a Espana (2017) i Giro d'Italia (2018).

Takie pasmo sukcesów na swoim koncie mają tylko Eddy Merckx (1973/74) i Bernard Hinault (1982/83). Froome wygraną w Giro d'Italia wszedł też w wąski poczet kolarzy, którzy wygrali wszystkie trzy Grand Toury. W tym gronie dotychczas znajdowali się tylko Jacques Anquetil, Felice Gimondi, Eddy Merckx, Bernard Hinault, Alberto Contador oraz Vincenzo Nibali.

Brytyjczyk z 4 wygranymi "Wielkimi Pętlami", wiktorią w Giro d'Italia i Vuelta a Espana na koncie ma 6 wygranych Grand Tourów - najwięcej spośród ścigających się wciąż zawodników.

Giro d'Italia 2018. Komentarze po ataku Froome'a

Szaleńczy rajd lidera Team Sky na 19. etapie nie tylko wywrócił do góry nogami klasyfikację generalną wyścigu, ale wywołał lawinę komentarzy, a media społecznościowe pełne były porównań do rajdu Floyda Landisa z 2006 roku.

Rozumiem porównania, ale jestem przekonany, że ten wynik wytrzyma próbę czasu

- powiedział po 20. etapie Froome, cytowany przez "Cyclingnews".

Dużą częścią tego, co udało mi się zrobić na 19. etapie byli ludzie, którzy we mnie wierzyli i którzy włączyli się w wykonanie planu, który wymyśliliśmy. Czasem, kiedy nie idzie klasyfikacja generalna, zespół zaczyna się rozłazić, kolarze jadą w ucieczki, każdy zaczyna robić trochę na siebie. U nas było inaczej, chłopaki byli ze mną każdego dnia. Wpierali mnie, dodawali otuchy. Bardzo się cieszę, że mogę się im tak odwdzięczyć.

Kryzysowy zwycięzca

Sukces Froome'a otoczony jest jednak chmurą wątpliwości i może zostać podważony, gdyż w sprawie Brytyjczyka wciąż toczy się postępowanie wyjaśniające jego pozytywy test antydopingowy (technicznie: wynik niekorzystny analitycznie) z ubiegłorocznej Vuelta a Espana. Nierozstrzygnięta kwestia tego, czy 33-letni zawodnik zostanie zdyskwalifikowany czy oczyszczony pod znakiem zapytania stawia jego pozycję w panteonie kolarskich gigantów, a także stanowi spory problem dla całej dyscypliny.

O ile w przeszłości kolarze tracili tytuł w następstwie pozytywnych testów antydopingowych, kwestia Froome'a jest jak operacja na żywym organizmie, który niedawno przeszedł przeszczep wątroby.

fot. Fabio Ferrari - LaPresse

Froome jest najlepszym grandtourowcem w peletonie, zawodnikiem, którego poczynania od jesieni 2011 roku śledzi uważnie cały kolarski świat, ale także osobą bardzo polaryzującą kolarski światek. Jego udział w Giro, przebudzenie na etapie z metą na Monte Zoncolan oraz szaleńczy rajd, który włoscy dziennikarze porównań mogli tylko do wyczynów Fausto Coppiego, uczyniły 101. edycję Giro d'Italia jednym z najbardziej widowiskowych wyścigów od lat.

To wszystko może, przynajmniej oficjalnie, przestać istnieć. Nie jest jasne czy w razie uznania za winnego złamania przepisów antydopingowych wynik Froome'a z Giro zostanie wykreślony. Taka sytuacja miała już miejsce w 2011 roku - sprawa pozytywnego testu z Tour de France 2010 ciążyła na Alberto Contadorem, który w sezonie 2011 wciąż czekał na decyzję Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS), ale równocześnie porywał się na dublet Giro-Tour. Ściganie we Włoszech Hiszpan zdominował, we Francji walczył i poległ, ale jego błyskotliwe występy zostały następnie wykreślone z wyników, po tym jak Trybunał nałożył na niego karę dwuletniego zawieszenia.

Takiego scenariusza nie chcą szczególnie organizatorzy wyścigu. Dyrektor "Corsa Rosa", Mauro Vegni, który na przyciągnięcie Froome'a do Włoch miał wydać niemal półtora miliona euro, już oświadczył, że bez względu na werdykt, wynik Froome'a nie zostanie wykreślony z annałów Giro.

Froome przed startem powiedział, że rozumie zamieszanie, jakie wywołuje jego obecność na trasie, ale podkreślił, że ma prawo startować i zapewnił, że kiedy zakończy się postępowanie Trybunału Antydopingowego będzie mógł powiedzieć więcej. Stanowisko to podtrzymał po zakończeniu wyścigu.

Mam czyste sumienie. Jak powiedziałem, wszystkie informacje będą udostępnione we właściwym czasie i jestem pewien, że wszyscy spojrzą na to z mojej perspektywy

- stwierdził.

fot. Fabio Ferrari - LaPresse

Póki co perspektywa nie jest ciekawa dla samego zawodnika ani dla sportu. Brytyjczyk mógł wystartować, ponieważ obecne przepisy antydopingowe nie wymagają nałożenia na zawodnika tymczasowego zawieszenia w razie wpadki na środku takim jak salbutamol. Czterokrotny triumfator Tour de France i jego prawnicy walczyć będą o oczyszczenie, a według przecieków linie obrony oparte mają zostać na udowodnieniu, że za test odpowiedzialna jest nieprawidłowa praca nerek. Możliwe jest także, że sztab Froome'a spróbuje zakwestionować naukowe umocowanie testu na stężenie salbutamolu.

Obie strategie, według ocen ekspertów i prawników, mają niewielkie szanse powodzenia.

Froome, który na astmę cierpieć ma od lat, podczas Giro pytany był wielokrotnie o sprawę salbutamolu, ale nie powiedział nic nowego. Odmówił za to dwukrotnie udzielenia informacji czy środek nadal stosuje, zasłaniając się prywatnością informacji medycznej.

Brytyjczyk i jego ekipa, mimo członkostwa w organizacji Velon, nie dzielą się danymi pomiaru mocy - według raportów belgijskich i holenderskich mediów Froome był jedynym kolarzem z przekaźnikiem, którego pełne dane nie były upubliczniane. Co więcej, plik z danymi z etapu 19. nie jest dostępny z powodu problemów technicznych.

Tymczasowa gwiazdka

To wszystko składa się na mało atrakcyjny obraz kolarstwa szosowego. Dyscyplina, która do dziś kojarzona jest szerzej z powszechnym stosowaniem zabronionych środków wspomagających i Lancem Armstrongiem z jednej strony próbuje odrzucić ten wizerunek i zaprezentować nową generację - niesplamioną koniecznością sięgania po strzykawki i mogącą wygrywać bez wspomagania. Z drugiej strony niejasne procedury i brak ram czasowych dla postępowania w sprawie najlepszego zawodnika w peletonie oraz fakt, że może on startować, napisać historię wyścigu, po czym z niej zniknąć, zakrawa na kpinę z publiczności oraz deklaracji o transparentności i uczciwości.

Froome i Team Sky, o ile nie są winni temu, jak wyglądają procedury antydopingowe, pomimo licznych zapowiedzi nie zrobili wiele by zaprezentować kolarstwo jako dyscyplinę transparentną. Za zespołem Sky ciągnie się litania pytań, na które odpowiedzi nie ma lub są mocno wybrakowane. Sprawa Froome'a jest ostatnim rozdziałem kontrowersji wokół ekipy, która zbudowana została w rytm narracji bycia lepszym, czystszymi i bardziej transparentnym niż inni.

W 2012 roku, gdy nad kolarstwem przetaczała się burza związana z dyskwalifikacją Lance'a Armstronga, w toku dyskusji padały propozycje by Amerykaninowi nie odbierać siedmiu zwycięstw w Tour de France, ale by opatrzyć je gwiazdką i notatką, że zwycięstwa wywalczone zostały przy sporej pomocy dopingu. Tak się nie stało, ale na wyniki tamtych lat trudno patrzeć bez dopisywania (w głowie) gwiazdek.

Froome nie został tymczasowo zawieszony, a oprócz testu z Vuelty nie ma dowodów na to, że stosował/stosuje zabronione wspomaganie. W obecnej sytuacji jego najnowsze osiągnięcia jeszcze przed wjazdem do Rzymu otrzymały jednak tymczasową gwiazdkę.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

13 Comments

  1. Karol

    28 maja 2018, 12:44 o 12:44

    Doping w zawodowym sporcie był, jest i będzie. Doping w zawodowym kolarstwie tym bardziej, kto normalny, na czysto, jest w stanie przejechać 3 500km w 3 tygodnie, połowa po górach, ze średnią prędkością 40km/h? Jeśli wymaga się widowiska i nadludzkiego wysiłku to musi to być czymś wspomagane. Zawodowy sport już dawno przestał mieć cokolwiek wspólnego ze zdrowiem i normalnością. Jest wielka kasa, są wielkie wyniki to jest też doping, bo inaczej się nie da. I nie ma co być naiwnym sądząc, że tylko Froome coś bierze a inni to dziewice orleańskie jadące na kurczaku z ryżem i bananach.

    • KwiatoFan

      28 maja 2018, 14:36 o 14:36

      W zupelnosci się zgadzam z wypowiedzią Karola. Wszyscy się czepili Froome jak wyskoczył 3min do przodu a jak Nieve dołożył 6min Froomowi i Dumoulainowi następnego dnia to cisza w eterze. Poza tym pozytywny test Froome z jednego dnia Vuelty wychodzący poza normy i to grubo w moim mniemaniu tez budzi dużo kontrowersji co do wiarygodności testu w samym sobie. To znaczy ze wszystko bylo OK przez wszystkie inne dni? To znaczy ze wygrał Vuelte przez jeden dzień dopingu? Armstrong, Landis i inni mieli po kilkanaście probek pozytywnych i to z poważnych środków zanim się zrobił szum. Tutaj jest więcej polityki i nienawiści i próba zniszczenia SKY bo inne drużyny nie mogą ścierpieć ze SKY ma 30mln budżet a inni są na skraju upadku finansowego. Czysta zazdrość i nienawiść.

      • Bigl

        28 maja 2018, 18:19 o 18:19

        Chłopcze Nieve został puszczony bo miał 1h straty w klasyfikacji więc drużyny liderów nie gonily go jakoś szczególnie, nie zmienia to faktu że jest napewno "profesjonalnie przygotowanym" kolarzem. Czepipno się frooma bo według obowiązujących przepisów nie przeszedł testu, inna sprawa że gdyby to nie wyszło na jaw zamietli by to pod dywan po małym przelewie od sky na np" walkę z dopingiem " lub "promocję kolarstwa w ugandzie" czyli tak samo jak zrobili Us postal! Tu po prostu na szczęście jacyś dziennikarze doszli prawdy mógł uważać i brać tyle co inni aby zmieścić się w normie. Armstrong i landis nie mieli po kilkanaście próbek tylko 3 i 1. Armstrong 2 na cortico na "obtarcia" po 1 i 2 etapie Touru 99 i na epo z Tour de Suisse 2001 co musiało być załatwione bo test na epo został dopiero co wprowadzony od początku sezonu 01 i armstrong z jego prawnikami po prostu by zasrali wszelkie wada czy UCI pozwami i to by opóźnilo wprowadzenie testu o lata a test na epo jak pokazały lata 90 musiał wkoncu zostać wprowadzony bo by się pozabijali w pogoni za 💲💴💰

      • Wlada

        28 maja 2018, 18:27 o 18:27

        Nie można podważyć wiarygodności testu, tylko pseudolekarzom Sky albo pomyliły się rachunki, albo , jak to w medycynie bywa, organizm splatał figla, i CF zamiast wysikać lek w rowie , wysikał do probówki. Armstrong miał zwykłych pseudolekarzy, Sky ma takich, którzy mają "science" i ogromne pieniądze na " research".Sam fakt, że medycyna tu ma coś do czynienia z poprawą wydolności zawodników, świadczy o zaowalowanym dopingu, bo lekarz jest od leczenia chorób oraz ich profilaktyki, od niczego innego.

        • Bigl

          28 maja 2018, 19:27 o 19:27

          Hmm armstrong miał chyba najlepszego lekarza od sportów wytrzymalosciowych jakiego możesz sobie tylko wyszukać. Może słyszałeś o nim jako "złym evil itp" napewno na czysto zawodników nie prowadzi ale wystarczy poczytać jego forum żeby zobaczyć że dziadzia jakieś pojęcie o sporcie ma...

          • Wlada

            29 maja 2018, 09:03 o 09:03

            Właśnie o tym mówię, jak lekarz zajmuje się poziomem sportowym zawodnika , to jest zaowalowanym dopingiem, lekarz jest od leczenia i profilaktyki chorób.Nie ma czegoś takiego jak lekarz od sportów wytrzymałościowych, lekarz sportowy jest od leczenia kontuzji , a także od kwalifikowania do uprawiania sportu, czyli diagnostyki ukrytych chorób, które mogą być niebezpieczne dla sportowców.

        • iksu igreku

          30 maja 2018, 20:06 o 20:06

          Kolego, bredzisz. Luigi Cecchini zawsze odradzał doping i zalecał:

          [cyt.]
          "Aby wygrać wyścig, potrzebujesz tylko trzech cech:
          1. Musisz być w bardzo, bardzo dobrej formie.
          2. Musisz być bardzo, bardzo chudy.
          3. Musisz zachować wysoki poziom hematokrytu.
          Zasada numer trzy w oczach Cecco była godna pożałowania, ale ostatecznie nieunikniona.
          [koniec cyt.]
          (Tyler Hamilton, Daniel Coyle, "Wyścig tajemnic")

          I właśnie po to (zasada 3.) trenuje się wysoko w górach, żeby hematokryt rósł legalnie.

          Z wynikami jak tutaj ("The mean hematocrit (62%) and hemoglobin (20.7 g/dl) values were greater than the standard sea level values." https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2506621 ) tubylcy z Andów i Himalajów są do DSQ na każdej imprezie UCI XD
          I po to są lekarze, od fizjologii. Tylko muszą to robić wg zasad.

          Poza tym: nie samym dopingiem Tyler Hamilton jechał, także ciężką pracą 😉

    • Wlada

      28 maja 2018, 18:33 o 18:33

      Tak samo można powiedzieć, że jeszcze bardziej nieprawdopodobne jest fruwanie o tyczce 6 m nad ziemią, lub skok na nartach na jakąkolwiek odległość, potrenuj i spróbuj skoczyć 30 metrów. Sport jak sport, jak się trenuje 7 godzin dziennie to są wyniki. Może tylko kolarstwo do treningu bardziej nudne niż skoki

  2. kuba

    28 maja 2018, 14:20 o 14:20

    Bardzo dobry tekst Pawła Gadzały! W pełni sie z nim zgadzam. Bo wina lezy nie tylko po stronie Sky, ze urzadzaja cyrk i szopke w postaci cudacznych argumentow o uszkodzonych nerkach, astmie, TUE, transparentnosci... Ale rowniez po stronie UCI, ze w ogole dopuszcza do sytuacji, w ktorej jedni kolarze za cos podobnego dostaja bana a taki Froome moze sobie jechac dalej. I znowu jest sytuacja analogiczna do Contadora... Froome'owi powinni zabrac zwyciestwo w Vuelcie '17 i zawiesic goscia na 9 miesiecy, tak jak spotkalo to innych. A tak mamy rownych i rowniejszych. A jak okaze sie, ze Sky robi przelewy $ do UCI na cele "walki z dopingiem" to juz nie mam pytan... Bo na ta chwile Sky = US Postal. Ta sama arogancja i 0 dowodow na niewinnosc w sytuacjach podejrzanych lub juz wykrycia dopingu. Te nerki Froome'a sa smieszniejsze niz obtarcia poskadkow Armstronga i rzekomego uzycia kortyzonu....

  3. fan

    28 maja 2018, 17:54 o 17:54

    Po tym jak się odpadało i nie miało sił, a nie np. je oszczędzało, takie cudowne odrodzenie dziecka 2 pedałów, w trzecim tygodniu, wygląda nienaturalnie i rodzi pytania.

    • reko

      28 maja 2018, 23:10 o 23:10

      ....pytanie o sztukę budowania formy, rozkładu sił i zdolności organizmu do regeneracji. A jak inny przez 2 tygodnie objeżdżał innych jak dzieci, a na pierwszej górce w 3 tygodniu spłynął jak "sprinter" Ciebie nie dziwi. Pomagają sobie raczej wszyscy, więc teza, że jeden leci na ostrym koksie, a reszta jest czysta jest mocno wątpliwa i naiwna. Jest tak, że frumi jest najlepszym grantourowcem z wrodzonym talentem w czystym peletonie lub podobnie najlepszym gratourowcem w "medycznym" peletonie. Jak jest nie wiem, mogę podejrzewać, ale fakt jest faktem...jest najlepszy.Pozdro

  4. miszka

    29 maja 2018, 11:47 o 11:47

    Dokładnie tak samo mówili o Armstrongu - że wszyscy koksują, więc on i tak jest najlepszy. A okazało się, że nie był. Landis też niby jechał w naszprycowanym peletonie, a nagle jak wziął to wszystkim odjechał na grube minuty

    • reko

      30 maja 2018, 11:47 o 11:47

      po prostu lepiej dopasowano paliwo do silnika....myślisz, że i w tej kwestii nie ma rywalizacji. Jest rywalizacja sportowa, jest rywalizacja o której się mniej mówi na sprzęt i osprzęt, była i w tej kwestii. Poza tym tak na marginesie (i żeby było jasne nie bronię koksiarzy...) jak się artysta szprycuje, pije, ćpa i dzięki temu przeważnie tworzy lepsze rzeczy (czyli wygrywa rywalizację z innymi) to w ogóle nikt o tym nie mówi i nie bierze się tego pod uwagę. Jak sportowcy się koksują to już fe....a przecież to my kibice to tego doprowadzamy.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: