Giro d'Italia 2018. Komentarze po ataku Froome'a

Chris Froome w geście zwycięstwa

80-kilometrowy rajd Chrisa Froome'a po etapową wygraną i przejęcie maglia rosa na 19. etapie Giro d'Italia wywołał lawinę komentarzy.

Froome na starcie Giro d'Italia pojawił się mimo nierozwiązanej kwestii pozytywnego testu antydopingowego na salbutamol z Vuelta a Espana 2017. Brytyjczyk nie jest zawieszony i może startować, ale wisi nad nim możliwość dyskwalifikacji i kary za złamanie przepisów.

Nie jest jasne, czy w wypadku dyskwalifikacji Froome straci wynik z trasy Giro - nie chce tego dyrekcja wyścigu - ale w całej sprawie więcej jest póki co pytań niż odpowiedzi. Lider Team Sky i jego prawnicy walczą przed Trybunałem Antydopingowym o oczyszczenie, a terminu zakończenia sprawy nie zna nawet Międzynarodowa Unia Kolarska.

Froome, który w tym roku chce wygrać Giro d'Italia i Tour de France - wyczyn nieosiągalny dla kolarzy od 1998 roku - nie może jednak być pewny lipcowego startu - plotki mówią o tym, że organizatorzy zastanawiają się nad niedopuszczeniem go do wyścigu.

Froome mimo tych kontrowersji póki co plan realizuje we Włoszech. Po słabszym starcie wyścigu Brytyjczyk zdołał się odbudować i najpierw wygrał etap na Monte Zoncolan, a wczoraj, po szaleńczym rajdzie, przewrócił do góry nogami klasyfikację generalną i wyszedł na prowadzenie. Przed ostatnią górską batalią lider Team Sky ma 40 sekund przewagi nad drugim Tomem Dumoulinem. Czy wszystko może się jeszcze wydarzyć?

Nie, myślę, że jeśli Froome będzie jechał jak dziś, to będzie trudno. Tom pokazał serce do walki, walczył do końca, ale Froome był za mocny. Zrobiliśmy co mogliśmy. Trudno to porównać do czegoś, Pozzovivo, trzeci kolarz wyścigu, dziś stracił 9 minut

- powiedział stacji "Eurosport" Marc Reef, trener Holendra.

Plan zespołu Sky na taki szaleńczy rajd tłumaczył za to przed kamerami telewizyjnymi szef Team Sky - Dave Brailsford.

Spędziliśmy cały dzień przygotowując ten etap. Plan był od zawsze taki by walczyć w tych ostatnich dniach. Finestre miało być tym decydującym punktem. Myśleliśmy, że to trochę wcześnie, ale tam właśnie chcieliśmy przycisnąć, żeby odczepić tych, którzy nie czują się najlepiej. Tak też się stało

- zaznaczył manager zespołu, stacji "Eurosport" powtarzając ocenę dyrektora sportowego Nicolasa Portala, który kilka dni temu otwarcie powiedział, że Simon Yates nie przetrwa trzeciego tygodnia rywalizacji.

Na tym etapie chodziło o odżywianie o to, żeby mieć dobrze zaplanowane odżywianie. To podstawa. Wszyscy, ja też, byliśmy dziś zaangażowani w przygotowanie i wykonanie planu, tak, aby to wypaliło. Wiemy ile mniej więcej spali kalorii, wiemy ile musi przyswoić, znamy kluczowe punkty wyścigu, to jest wszystko do wypracowania. To nie jest trudne. Wyzwaniem jest logistyka, sposób w jaki to rozegrasz

- tłumaczył.

Wszystko zależy od tego kto się lepiej zregeneruje. To był chyba jego najlepszy występ w karierze. Prawdopodobnie jeden z najlepszych dni w historii zespołu.

Peleton komentuje

Na gorąco i na chłodno występ Froome'a komentowali jego koledzy po fachu oraz dziennikarze.

George Bennett (Team LottoNL-Jumbo) nie owijał w bawełnę, a jego komentarz, mieszankę zdziwienia i żartu, szybko podchwycili kibice.

Dojechał? Serio? Odstawił Landisa [śmiech], Jezu

- powiedział po etapie.

Ekipa LottoNL - Jumbo precyzowała, że wypowiedź nie miała na celu umniejszenie zwycięstwu Froome'a, ale w eter poszły dwa porównania. Pierwsze, dominujące wśród anglojęzycznej publiki, do rajdu Floyda Landisa z Tour de France 2006, słynnego "zmartwychwstania" Amerykanina, który wcześniej poniósł spore straty. Rajd dał Landisowi wygraną w Paryżu, ale pozytywny wynik kontroli antydopingowej szybko przebił bańkę mydlaną.

Drugie porównanie, pojawiające się dziś na stronach "La Gazzetta dello Sport", do rajdu Fausto Coppiego z 1949 roku. Włoski kolarz na 254-kilometrowym 17. etapie samotnie zmógł kilka alpejskich przełęczy i na mecie zameldował się 11 minut przed Gino Bartalim, zapewniając sobie triumf w wyścigu.

Froome'a na Twitterze chwalili jego drużynowi koledzy, m.in. Tao Geoghegan Hart, Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś czy Luke Rowe. Ten ostatni podkreślił trudy etapu dla kolarzy jadących w gruppetto...

... którym wcale nie było do śmiechu. 84-kilogramowy Ryan Mullen (Trek-Segafredo) na Twitterze zdołał tylko wyklepać

Po 6 godzinach w siodełku mam średnią 300 watów i jestem 45 minut za zwycięzcą. Hahahahah

- napisał.

W kwestii transparentności wypowiedział się za to Lilian Calmejane. Kolarz Direct Energie nawiązał do tego, że Froome zimą zaczął ponownie korzystać z serwisu Strava i udostępniał część danych ze swoich treningów. Brytyjczyk nie używa aplikacji podczas Giro d'Italia, co sprowokowało Francuza do skomentowania sprawy.

Froome buduje wizerunek pracusia od kiedy wrócił na Stravę tej zimy... dla transparentności wrzuć plik ze swojej "popołudniowej przejażdżki"

- napisał Francuz.

Nie oceniam jego występu, tylko odnoszę się do nieubłaganie nasuwającego wniosku - [konieczności] bycia transparentnym w kwestii danych, w obliczu tego, że w jego występy wątpi tylu ludzi.

Nie zabrakło także bardziej skrajnych opinii. Były kolarz Ted King zastanawiał się czy Froome nie planował kraksy przed czasówką w Jerozolimie.

Występy Froome'a już w przeszłości spotykały się z mało sympatycznym odzewem, a lawiny komentarzy zwykle skupiały się na wokół oskarżeń o doping i porównań do zawodników, którzy w przeszłości z zabronionego wspomagania korzystali. Porównania te najczęściej koncentrowały się wokół czasów wjazdów na największe podjazdy wyścigów.

Podczas gdy przestrzeń internetowa huczała od oskarżeń o nielegalne wspomaganie, w internecie pojawiły się szacunkowe czasy wspinaczek na trzy podjazdy 19. etapu ale także rozpiska tego, gdzie Froome zdobył przewagę.

Z informacji tych wynika, że z 3:23 przewagi nad Dumoulinem Froome około półtorej minuty zyskał na zjazdach i/lub odcinku dojazdowym do ostatniej wspinaczki - momentach, w których współpraca w grupce Holendra się nie układała. Ostatni podjazd Brytyjczyk pokonać miał w takim samym czasie jak Dumoulin.

Na temat występu Froome'a, acz nie w kontekście zarzutów o doping, wypowiedział się także Lance Armstrong. "Boss", który Giro komentuje w podcastach "The Move", po 19. odcinku nagrał specjalny komentarz.

To, czego byliśmy świadkami, to jest prawdopodobnie jeden z najbardziej monumentalnych występów, jakie można zobaczyć. Nie chcę temu nadawać nie wiadomo jakiego statusu, ale to jest najlepszy występ... ostatniej dekady. Oni [Team Sky] nie mieli nic do stracenia. Nie ma takiego występu w palmares żadnego kolarza w ostatniej dekadzie, ale tego faceta [Froome'a] się po prostu trudno ogląda na rowerze

- komentował Amerykanin, odnosząc się do pozycji Froome'a na rowerze.

Gdybym był Dumoulinem, poszedłbym spać, myśląc "okej, 40 sekund, wszystko się może zdarzyć"

- dodał.

Giro d'Italia 2018. Chris Froome: "musiałem zrobić coś szalonego"

Sam Froome na mecie podkreślał, że jego atak był kalkulowanym ryzykiem - za plecami Brytyjczyka jechało tylko kilku kolarzy, nie goniła go grupa, więc szanse powodzenia w walce mano a mano były większe. Do tej logiki odniósł się Herbie Sykes, dziennikarz i autor licznych publikacji z zakresu kolarskiej historii.

Nie było nic "podejrzanego" ani "nieprawdopodobnego" w tym, że Froome odjechał Dumoulinowi i Pinotowi. To jest Froome. A to są Dumoulin i Pinot. To wszystko

- napisał.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

19 Comments

  1. Artur

    26 maja 2018, 12:08 o 12:08

    Czy my wszyscy mamy sklerozę!? Dla mnie to doper inhalacyjny.

    • Michal

      26 maja 2018, 21:44 o 21:44

      Wytłumacz w jaki sposób salbutamol daje taką niesamowitą formę. To jest taki doping jak paracetamol.

      • Reus

        27 maja 2018, 12:46 o 12:46

        Widze ze pan rozwielitka Michal jest w niesamowitej formie... odwolanie sie do tego stworzonka jest nieprzypadkowe, gdyz tylko takie coś nie jest w stanie wyciagac wnioskow z rzeczy oczywistej dla kazdego MYŚLĄCEGO czlowieka... Taki czlowiek bowiem zdaje sobie sprawe ze od co najmniej kilku lat w narciarstwie biegowym i kolarstwie wygrywają wyłacznie astmatycy, a zdrowi wygrywaja wylacznie w przypadku totalnego dołu formy u astmadoperów. Przeanalizuj sobie prosze casusy Frooma, Wigginsa, czy ostatniego objawienia Yatesa (nota bene zdyskwalifikowanego ongiś za doping salbutamolem.. I jeszcze uprzejma prośba abyś nie dokonywal ujęć komparatystycznych NLPZ z salbutamolem jesli nie masz na ten temat zielonego pojecia... Po prostu milcz i oddaj spolecznosci kolarskiej przysluge.

  2. Guayaseal

    26 maja 2018, 12:57 o 12:57

    To bardzo nieładnie oskarżać kogoś o niedozwolone wspomaganie tylko dlatego, że jedzie jak nadczłowiek. Byli przecież liczni kolarze, którzy dokonywali podobnych czynów, a wcale nie korzystali z zabronionego wspomagania. Na przykład ten no.. no ten.. A nie, ten akurat nie. Ale za to.. A nie, ten też nie. Ten nie. Ten nie. Ten też nie. Ten to w ogóle doper. O mam! Ten był uczciwy! A nie, on też nie.. ;-)))

    • winiar4

      26 maja 2018, 20:19 o 20:19

      Całe sedno kolarstwa w jednym małym małym komentarzu.Pięknie

  3. Karol

    26 maja 2018, 14:15 o 14:15

    Dajcie już spokój Froomowi. On bierze, inni biorą, wygrywa najlepszy. Macie czarno na białym pokazane, że jechali podobnie pod górę, tam niewiele zyskiwał, większość zrobił na zjazdach i płaskim.

    • zulu

      26 maja 2018, 17:42 o 17:42

      Gadasz głupoty, standardowe usprawiedliwienie każdego dopera. Byli tacy co nie brali za EPO, teraz też są. Zwłaszcza że są legalni.

      • Karol

        26 maja 2018, 23:50 o 23:50

        Jeżeli uważasz, że w dzisiejszych czasach w zawodowym sporcie, niezależnie od dyscypliny, można funkcjonować bez wspomagania to znaczy, że jesteś człowiekiem z inteligencją na poziomie ameby.

    • Guayaseal

      26 maja 2018, 19:56 o 19:56

      Kurczę. Każdy coś tam w życiu kombinował z podatkami. Co się ludzie tego Ala Capone przyczepili?
      W Rosji sowieckiej wszyscy robili jakieś tam świństwa, mniejsze lub większe. Dajcie spokój Stalinowi. Tak?
      Rozumiem, że Twoja argumentacja idzie tym tokiem..?

    • Michal

      26 maja 2018, 21:45 o 21:45

      Co bierze Froome i jaki cudem nie wychwyca tego paszport biologiczny?

  4. taki tam

    26 maja 2018, 17:55 o 17:55

    Najśmieszniejsze, że Froom przewagę zrobił na ZJAZDACH......a pod górę przewaga nie rosła.....na ostatnim podjeździe nawet zmalała o 20 sekund.

  5. Janowska mi

    26 maja 2018, 21:46 o 21:46

    Przez niewyjaśnioną sytuację z dopingiem Frooma nie oglądam wysćigów z jego udziałem

    • cHarlie

      27 maja 2018, 00:00 o 00:00

      Słusznie

  6. piter

    26 maja 2018, 23:50 o 23:50

    Wygrywa ten który najwiecej bierze

    • Karol

      26 maja 2018, 23:52 o 23:52

      Wszyscy biorą tyle samo, czyli tyle ile pozwala ludzki organizm żeby nie skończył żywota i na tyle ile pozwala okres czyszczenia organizmu z koksu. Na końcu wygrywa ten który tak jest najlepszy i ma trochę szczęścia.

      • Guayaseal

        27 maja 2018, 08:32 o 08:32

        Tak, to często powtarzany mit, obalony przez fizjologię. Jeśli porównać wydolność N ludzi na czysto, potem ich równo nakoksować i ponownie porównać, to kolejności będą różne. Zbadane, dowiedzione. To po pierwsze.
        Nie czuję się na siłach polemizować ze stwierdzeniem, że większość [kolarzy/sportowców] zapewne coś tak bierze. To prawdopodobne. Natomiast nie wiem skąd masz wiedzę, że wszyscy koksują tak samo.

    • dragosani

      27 maja 2018, 10:13 o 10:13

      Ten, który najwięcej bierze umiera na marskość wątroby lub zawał serca po 1-2 sezonach brania. Nie ma takiej możliwości, by wygrywać przez wiele lat najcięższe wyścigi biorąc przy tym megatony sterydów lub hektolitry EPO. Froome jest po prostu najsilniejszym kolarzem z całego peletonu czy komuś się to podoba, czy nie.
      Poza tym: salbutamol NIE jest nielegalny, wielu zawodników w peletonie go stosuje (jest coś takiego jak astma wysiłkowa, ale co ty o tym wiesz...). Całe dochodzenie opiera się na tym, że miał przekroczoną dawkę dozwolonego środka.
      Pomyśl, zanim napiszesz, albo lepiej nie pisz.

      • Reus

        27 maja 2018, 12:54 o 12:54

        Żałosne...ile znanych przypadków śmierci kolarzy przylapanych na dopingu EPO mozesz nam krezusie intelektu przedstawić??? Powiedz dlaczego Ullrich, Mancebo, Armstrong, Virenque i setki innych regularnych ćpunow wciąż żyją??? Czy to nie zagadka dla Agathy Christie? Jakie znasz predyktory naglej smierci sercowej w przypadku EPO?? I uswiadom nas co wiesz o astmie wysilkowej, skoro odwolujesz sie tak beznamietnie do ignorancji innych na jej temat??? A moze najlepiej zacznijmy od postaw, ile masz lat i jaką szkołe ponadpodstwową ukonczyłeś (?), moze wowczas rozpocznę z Tobą polemikę, zważając wszelako, iz moze ona niestety spaść za Twą sprawą na żenujący poziom...

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: