Recepta na sukces. Brytyjscy parlamentarzyści bez złudzeń w sprawie Team Sky

Kolarze Team Sky na trasie jazdy drużynowej na czas Tirreno-Adriatico 2017

Komisja brytyjskiego parlamentu stwierdziła, że "zespół Sky stosował środki medyczne, zgodnie z przepisami WADA, by poprawiać występy zawodników, a nie by ich leczyć."

Komisja kultury, mediów i sportu Izby Gmin, niższej izby brytyjskiego parlamentu, podsumowała proces przyglądania się obowiązywaniu zasad antydopingowych w Team Sky i Brytyjskim Związku Kolarskim.

Po kilku miesiącach prac i przesłuchaniach osób pracujących w obu organizacjach i z nimi związanych, a także osób mających wiedzę na temat przepisów dopingowych i zabronionych substancji, wnioski przedstawione zostały w specjalnym raporcie. Ten skupia się na wczesnych latach zespołu Sky, z naciskiem na sezon 2012.

Wnioski dla Team Sky są miażdżące i obalają ostatecznie lansowaną od 2010 roku wizerunkową strategię zespołu. Manager grupy Dave Brailsford od jej powstania kreował obraz ekipy wyznaczającej najwyższe etyczne standardy i mającej za cel wygrania Tour de France i innych wyścigów bez użycia zabronionego wspomagania czy stosowania wątpliwych etycznie zagrywek.

Raport to pierwszy oficjalny dokument kompleksowo przedstawiający problematykę balansowania na granicy przepisów antydopingowych przez brytyjską grupę.

Mimo zeznań złożonych przez Dave'a Brailsforda, komisja wierzy, zespół Sky stosował środki medyczne, zgodnie z przepisami WADA, by poprawiać występy zawodników, a nie by ich leczyć

- czytamy w opublikowanym dziś dokumencie.

Zespół Sky wygrał Tour de France w 2012 roku z Bradleyem Wigginsem, a następnie w latach 2013, 2015, 2016 i 2017 z Chrisem Froomem. Froome przed rokiem dołożył do tego także triumf w Vuelta a Espana, ale może go stracić, gdyż wisi nad nim groźba dyskwalifikacji za zbyt wysokie stężenie salbutamolu w próbce oddanej do badania antydopingowego podczas wyścigu.

W ostatnich latach etyczna narracja zaczęła się chwiać - po dożywotniej dyskwalifikacji Lance'a Armstronga i ujawnieniu dekady oszustw w peletonie, zespół wprowadził politykę "zera tolerancji" dla dopingu. To spowodowało, że kilka związanych z ekipą osób odeszło ze względu na dopingowe wątki w swojej przeszłości. Dominacja zespołu we Francji rozpoczęła falę pytań o nadmierną szczupłość liderów ekipy, zatrudnienie byłego lekarza Rabobanku Gerta Leindersa, nietypowe wyniki w paszporcie biologicznym Sergio Henao, a później stosowanie leków przeciwbólowych i nadużywanie wyłączeń dla celów terapeutycznych (TUE).

Te ostatnie były głównym obiektem zainteresowania parlamentarzystów, którzy szefostwo zespołu przepytywali na okoliczność kuracji, które w latach 2011, 2012 i 2013 otrzymywał przed startami w Grand Tourach Bradley Wiggins. Brytyjczyk przyjmował triamcynolon - kortykosteroid, który leczyć miał silne objawy alergii i astmy. Lek posiada jednak także inne właściwości i w przeszłości stosowany był przez kolarzy celem zrzucenia wagi i lepszego przygotowania się do startów w trzytygodniowych wyścigach.

W świetle zeznań przed komisją w sprawie stosowania triamcynolonu w zespole Sky w okresie objętym dochodzeniem, a szczególnie w 2012 roku, komisja wierzy, że ten silny lek był stosowany by przygotować Bradleya Wigginsa, a być może i kolarzy mu pomagających, do startu w Tour de France. Celem kuracji nie było leczenie, ale chęć poprawy stosunku wagi ciała do generowanej mocy przed Tour de France. Podanie triamcynolonu przed Tour de France 2012 oznaczało, że w czasie wyścigu Bradley Wiggins skorzystał z efektów wspomagających, jakie ma ten środek. Nie jest to złamanie przepisów antydopingowych, ale przekracza to etyczne granice, jakie dla siebie i ekipy nakreślił Dave Brailsford

- oceniła komisja.

"Paczka Wigginsa" i inne bajery

Afera wokół Team Sky ciągnie się od listopada 2016 roku, gdy Daily Mail ujawnił, że w czerwcu 2011 roku pracownik British Cycling i Team Sky - Simon Cope - przewiózł z Manchesteru do francuskiego kurortu La Toussuire tajemniczą paczuszkę. Jej zawartość miał znać doktor Richard Freeman, który podać ją miał Bradleyowi Wigginsowi po ostatnim etapie Criterium du Dauphine. Szefostwo zespołu Sky długo nie potrafiło odpowiedzieć na pytania zainteresowanych sprawą dziennikarzy, a Brailsford miał nawet próbować wpływać na jednego z reporterów.

W świetle ujawnionych wcześniej przez rosyjskich hakerów dokumentów medycznych, z których wynika, że Wiggins w latach 2011, 2012 i 2013 otrzymał wyłączenia dla celów terapeutycznych (TUE) na kortykosteroid triamcynolon, sprawa nabrała rozgłosu. Śledztwo wszczęła Brytyjska Agencja Antydopingowa (UKAD), a bohaterowie afery stanęli przed parlamentarną komisją, która zajmuje się badanie zjawiska dopingu w sporcie. Dopiero przed nią Brailsford powiedział, że w paczce znajdować się miał tani lek wykrztuśny fluimucil, co jednak, w świetle mało przejrzystych wyjaśnień, nie przekonało członków parlamentu.

Komisja, podobnie jak UKAD, powtórzyła, że nie jest w stanie stwierdzić, co było w tak zwanej "paczce Wigginsa", natomiast skrytykowała "niedopuszczalną" sytuację, w której notatki doktora Freemana i dokumentacja medyczna Bradleya Wigginsa nie zostały zarchiwizowane i zachowane.

Ustalenie zawartości paczki i wyjaśnienie do czego stosowano środek nie było możliwe głównie ze względu na brak dokumentacji medycznej w brytyjskim związku oraz brak notatek medycznych sporządzanych przez doktora Freemana. Ten przez kilka lat miał zapiski trzymać na własny laptopie lub stosować tylko odręczne notatki, a tym samym nie wgrywać ich na zespołowego Dropboxa. Laptop lekarza został skradziony w Grecji w 2014 roku, a cała dokumentacja medyczna z okresu największych sukcesów Wigginsa przepadła.

Twierdzenia ze strony Team Sky, że trenerzy i managerowie nie byli świadomi metod stosowanych przez sztab medyczny w celu przygotowania zawodników do największych imprez zdaje się być niewiarygodne i niezgodne z celem "wygrywania na czysto" i wyznaczania najwyższych standardów etycznych. Jak Dave Brailsford może zapewniać, że zespół spełnia wyznaczone przez niego kryteria, skoro nie wie i nie jest w stanie ustalić jakie leki przepisywane są jego zawodnikom?

- pytają w raporcie członkowie komisji.

W listopadzie 2017 roku dochodzenie w sprawie zakończyła UKAD, nie znajdując podstaw do postawienia komukolwiek zarzutów złamania przepisów antydopingowych. Agencja nie była w stanie odpowiedzieć na wiele pytań, gdyż nie zachowały się dokumentacje medyczne z okresu, gdy British Cycling i Team Sky dzieliły siedzibę w Manchesterze.

Kortykosteroidy i Tour de France 2012

Kwestia przyjmowania kortykosteroidów i naginania przepisów antydopingowych jest największym zarzutem pod adresem zespołu Sky.

Triamcynolon nie jest środkiem zabronionym - jego stosowanie w pewnych formach dopuszczają regulacje Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) - poza startami oraz w ich trakcie, ale tu po wyrobieniu TUE. Wiggins środek stosować miał legalnie, acz okoliczności sprawy wywołały dyskusję na temat etyki i podejścia zespołu do problemu dopingu.

Po rewelacjach prasowych i śledztwie UKAD-u, w piśmie skierowanym do komisji, ekipa wyjaśniła, że zamówiła 55 opakowań triamcynolonu w latach 2010-2013 i że tylko niewielka ilość (według pisemnego wyjaśniania, mniej niż 10) została podana zawodnikom. Szczegóły nie zostały ujawnione, ze względu na prywatną naturę dokumentacji medycznej.

Tłumaczenia doktora zespołu - Richarda Freemana - mówiące o tym, że środek podawał osobom pracującym w zespole w miarę potrzeb medycznych - nie przekonały członków komisji. Parlamentarzyści ustalili, że skoro Wiggins trzykrotnie otrzymał pozwolenie na użycie środka, pozostałe ampułki musiały zostać przeznaczone dla innych kolarzy, jeśli ekipa trzymać się miała przepisów.

W zeznaniach przed komisją zarówno Richard Freeman, jak trener Shane Sutton i Dave Brailsford nie byli w stanie wymienić ani jednego zawodnika, poza Wigginsem, który otrzymywałby kurację kortykosteroidów. Co więcej, Wiggins, w zeznaniach złożonych na piśmie, stwierdził, że triamcynolon przyjmował także poza wyścigami i bez konieczności występowania o TUE - fakt, o którym nie wspomniał w wywiadach.

Wyłączenia dla celów terapeutycznych były stosowane taktycznie by leczyć zawodników i docelowo poprawiać ich występy. Użycie triamcynolonu i alergie Brada nie pojawiały się w dyskusji podczas regularnych spotkań sztabu zespołu, ale były tematem poza tymi spotkaniami. Środek w kolarstwie był używany od lat, ale konsensus był taki, że jego użycie byłoby niewłaściwe

- powiedział komisji świadek, który w tym okresie pracował w sztabie medycznym zespołu.

Ten sam świadek, którego tożsamość znana jest tylko komisji, twierdzi, że w 2012 roku zarówno Brailsford, jak i Sutton, wywierali sporą presję na sztab medyczny zespołu aby ten podejmował "proaktywne działania". Stosowanie wyłączeń dla celów terapeutycznych, według świadka, miało stać się tematem rozmów, przyciszonych, ale rozmów, a Shane Sutton osobiście dyrygować miał Freemanem.

Według publikacji brytyjskiego "Timesa" z marca 2017 roku, Freeman miał stać za organizowaniem TUE dla Wigginsa, a jego rządy skończyć się miały buntem pozostałych lekarzy, którzy w 2013 roku zabrać mu mieli dostęp do procedury uzyskiwania pozwoleń.

Komisja otrzymała także materiały od "dobrze poinformowanego i szanowanego" źródła na temat lekarstw stosowanych w zespole Sky. Osoba ta twierdzi z kolei, że Wiggins wraz z niewielką grupką kolarzy trenował osobno przed Tour de France 2012 i że w tym okresie wszyscy stosować mieli kortykosteroidy by zbić wagę.

Z materiałów, z którymi zapoznała się komisja, może wynikać, że Bradley Wiggins mógł otrzymać triamcynolon nawet 9 razy - zarówno podczas wyścigów, jak i poza nimi w okresie 4 lat. Trudno wyobrazić sobie medyczne powody, które uzasadniałby takie, wydaje się, nadużywanie tego leku

- napisali brytyjscy parlamentarzyści.

W świetle tych rewelacji gwoździem do trumny z budowaną przez Brailsforda obroną zespołu ma być wypowiedź byłego trenera Team Sky i British Cycling. Shane Sutton przed komisją w odpowiedziach wił się jak piskorz, a w pisemnych wyjaśnieniach stwierdzić miał, że "to, co robił Brad było nieetyczne, ale nie było wbrew przepisom."

Raport parlamentarnej komisji to nie koniec kłopotów zespołu Sky. Grupa wciąż ma przed sobą sprawę Chrisa Froome'a i wyjaśnienie dwukrotnie przekroczonego dopuszczalnego stężenia salbutamolu w jego próbce moczu. W toku jest też kwestia paczki testosteronu, która wysłana została do siedziby British Cycling i Team Sky w 2011 roku, podobno przez pomyłkę.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

6 Comments

  1. Apollo

    5 marca 2018, 06:43 o 06:43

    Trzeba głośno i wyraźnie to powiedzieć : Team SKY to „uczeń” Amstronga ! Tour de France to ich obsesja !!!
    Jestem przekonany że to tylko wierzchołek góry lodowej. Sprawa Froome’a być może jest tak długo rozpatrywana bo dotyczyć może nie tylko jego ale i całej ekipy . Nie zdziwiłbym się gdyby na jaw wyszły też jakieś „kwiatki” z ubiegłego TdF, to orzeczenie komisji brytyjskiego parlamentu może otworzyć drogę innym do wyciągania „brudów” teamu SKY.

  2. aussenseiter

    5 marca 2018, 07:24 o 07:24

    "RECEPTA na sukces" - idealny tytuł dla tej sprawy :))))

  3. zulu

    5 marca 2018, 10:39 o 10:39

    Im więcej takich spraw tym większego pajaca robi z siebie Froome udając że wszystko jest ok.
    Naprawdę można zrozumieć branie koksu. Jest presja z jednej strony czy też pławienie się w świetle chwały z drugiej strony. Ludzie brali i będą brać. Gorzej jednak gdy robią z siebie jeszcze takich błaznów bez honoru udając że wszystko jest ok.
    Branie dopingu też jest w sumie grą. Rodzajem hazardu? Wiele razy może się udać. Gdy jednak się nie uda trzeba umieć ponieść konsekwencje. Skoro wcześniej umiało się cieszyć z oszustwa, udanej gry, to teraz trzeba umieć pogodzić się z porażką i łatką dopera. Tak wyglądają reguły.
    Dlatego Froome z każdym startem staje się coraz bardziej żałosny i infantylny. Kraść ciastko było fajnie. Tyle że został złapany. I wychodzi z niego teraz taki rozpieszczony jedynak, któremu za długo się pobłażało.
    Miał szansę zachować się po męsku. Ok. Nie chce. No to już na zawsze pozostanie głupawym cwaniaczkiem chowającym się za spódnicą mamusi.

  4. Wiesiek

    5 marca 2018, 11:52 o 11:52

    Ja się pytam kiedy ich w końcu wywalą z World Tour czy będzie może jak z Norwegią w biegach narciarskich gdzie w świetle jupiterów walą takie inhalacje że konia by powaliło w Autobusie serwisowym przed startem. Hajc Team Sky mnie kompletnie nie rusza sztuczna rywalizacja na TDF musi się skończyć.

  5. Pingback: Clouds above the Sky – REAKCJA ŁAŃCUCHOWA

  6. edek

    5 marca 2018, 19:05 o 19:05

    Jak długo jeszcze astmatycy będą w sporcie??? Na paraolimpiadę z nimi. Chudy Froome ze smoczkiem wygrywa TdF. Koniec tego cyrku

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: