Najlepszy od dekady

Jeszcze przed głównym celem wiosny, “Ardeńskim Tryptykiem” Michał Kwiatkowski jest najlepszym mistrzem świata od dziesięciu lat. Szybki rzut oka na statystyki pokazuje, że polski kolarz ma najlepszy sezon w tęczowej koszulce od czasu, gdy w podobnej jeździł Tom Boonen w sezonie 2006.

Jako sposób oceny dokonań poszczególnych zawodników przyjąłem niezawodny CQ Ranking. Wzorowany na “starym” rankingu UCI łączy w sobie punkty ze wszystkich imprez, bez podziału na World Tour i Toury Kontynentalne.

Wspomniany Tom Boonen wygrał mistrzostwa świata w Madrycie i od jesieni 2005 godnie prezentował tęczę na swoim stroju. Wiosna w jego wykonaniu była fenomenalna: wygrywał etapy w Katarze, w Andaluzji i na trasie Paryż-Nicea. W Mediolan-Sanremo był czwarty a następnie zwyciężył w E3 Harelbeke, Dookoła Flandrii i Scheldeprijs a w Paryż-Roubaix był drugi. W ten sposób zgromadził ponad 1500 punktów w rankingu i można śmiało powiedzieć, że żadna “klątwa tęczowej koszulki” go nie dotknęła (choć później nie ukończył Tour de France).

Jego następca, Paolo Bettini, choć był kolarzem wybitnym, po mistrzowskie laury sięgał pod koniec swojej kariery. W 2007r wiosną wygrał raz (etap Tour of California) a w 2008r ani razu, gromadząc odpowiednio raptem 76 i 65 punktów rankingowych. Na tle całej kariery sezony w tęczowej koszulce były dla niego dość “biedne” a szczególnie pierwsze części obu sezonów.

Kolejny czempion, Alessandro Ballan sezon 2009 miał do połowy de facto stracony, odbudował się dopiero na trasie Tour de Pologne. Wiosną był właściwie nieobecny, choć 108 punktów to i tak więcej niż w tęczowej koszulce w analogicznym okresie zdobywał Bettini.

Cadel Evans w 2010r zabłysnął na trasie Walońskiej Strzały, a choć do tego czasu nie wygrywał, zdobył 442 punkty do rankingu dzięki solidnej postawie w Tour Down Under, Tirreno Adriatico i Criterium International.

Thor Hushovd, mistrz z Geelong w 2011r jedyny sensowny wynik jako mistrz świata zanotował na trasie Paryż-Roubaix, gdzie był ósmy, ale poza tym wiosną właściwie nie istniał.

Kolejny sprinter w tęczowej koszulce, Mark Cavendish wygrał dwa etapy w Katarze, etap Tirreno Adriatico oraz “semi-klasyk” Kuurne-Bruksela-Kuurne. To całkiem niezły początek sezonu jak na mistrza świata, choć oczywiście nie może równać się z tym, co zaprezentował Boonen a co ważne, nie przyniósł Brytyjczykowi szczególnie dużej porcji punktów, zaledwie 251.

Philippe Gilbert miał spory problem, by odnaleźć się w ekipie BMC. Genialne miesiące w ekipie Lotto, gdy wygrywał niemal wszystko od jesieni 2009 do połowy sezonu 2011 skończyły się spadkiem formy. Rok 2012 uratował zdobyciem mistrzostwa świata, ale w tęczowej koszulce nie czuł się szczególnie dobrze. Wiosna 2013 to brak zwycięstw i tylko 79 punktów do rankingu.

Dość dobry początek sezonu miał za to Rui Costa. Zajął drugie miejsce w Paryż-Nicea i Volta a Algarve, nie zanotował natomiast żadnego zwycięstwa. Był jednak widoczny i 375 punktów rankingowych to całkiem niezły wynik na tle pozostałych mistrzów ostatniej dekady.

I wreszcie Michał Kwiatkowski. Tak jak rok temu jest w wysokiej dyspozycji od początku roku. Tak jak Costa był drugi w Algarve i Paryż-Nicea, ale warto podkreślić, że “wyścig ku słońcu” był w tym sezonie trudniejszy. Co więcej, Polak wygrał prolog, notując cenne zwycięstwo na etapie worldtourowej etapówki. Paradoksalnie odniósł go w stroju mistrza kraju w jeździe na czas, co nie umniejsza wagi tego osiągnięcia. Na trasie Mediolan-Sanremo pechowo zaplątał się w kraksę na ostatnich kilometrach, w Dwars Door Vlaanderen był czwarty, aktywnie jadąc w ucieczce. Wreszcie w Kraju Basków budując formę na Ardeński tryptyk kilka razy był blisko etapowego triumfu a w klasyfikacji generalnej zajął ósme miejsce. Bogaty program startów, ale przede wszystkim znakomite wyniki zaowocowały 664 punktami rankingowymi, największą liczbą od czasów Toma Boonena.

Co ważne, “Kwiato” ma swój styl, jeździ bardzo aktywnie, często atakuje i wyraźnie szuka swojej szansy. Gdy trzeba, staje się częścią kolektywu i mimo tęczowej koszulki pomaga kolegom. Zdecydowanie jest więc najlepiej dysponowanym mistrzem świata ostatniej dekady. Klasyki w Ardenach, gdzie już rok temu jechał rewelacyjnie mogą być dla niego kolejnym, ważnym krokiem w karierze.

fot. Robert Couse-Baker CC BY SA 2.0, flickr

banner