Kasia Niewiadoma: "ciężka praca i poświęcenie przynoszą rezultaty"

Polska zawodniczka miejscem wśród najlepszych na szczycie Mur de Huy potwierdza talent i niesamowity rozwój.

Niecałe dwa lata po dołączeniu do holenderskiego zespołu Rabo Liv, Katarzyna Niewiadoma zdążyła wyrobić sobie markę jednej z najbardziej utalentowanych młodych zawodniczek.

Po 11. miejscu w jedynym kobiecym Grand Tourze - Giro Rosa - i 11. miejscu w mistrzostwach świata w Ponferradzie, Polka stawia kolejne kroki i w tym roku dwukrotnie zameldowała się już w ścisłej czołówce dwóch trudnych wyścigów klasycznych, w Sienie kończąc na 6. miejscu Strade Bianche, a we środę na Mur de Huy na piątym kobiecą Walońską Strzałę.

Zaledwie 20-letnia zawodniczka z Ochotnicy jest zdecydowanie najmłodsza w stawce najlepszych zawodniczek globu, a potwierdzeniem tego była koszulka najlepszej młodej zawodniczki Pucharu Świata na podium w belgijskim Huy.

Po belgijskim wyścigu rozmawialiśmy z Kasią o przebiegu zmagań i celach na dalszą część sezonu.

Miałaś świadomość, że możesz tak bardzo poprawić 15. miejsce z 2014 roku? Jaka była Twoja pozycja w składzie?

Nie do końca byłam liderką, wyścig był głównie dla Anny [van der Breggen] i Pauline [Ferrand-Prevot]. Ja natomiast miałam kilka zadań do zrealizowania w drugiej części wyścigu, przez co mogłam zaoszczędzić więcej sił na Mur de Huy. Oczywiście jestem niesamowicie szczęśliwa z wyniku swojego i z całej drużyny. Szkoda, że nie było transmisji live z ostatnich 20 kilometrów. Było naprawdę bardzo ciekawie i myślę, że wiele osób po obejrzeniu zmieniłoby zdanie na temat kobiecego ścigania.

Dodanie Côte de Cherave w końcówce utrudniło rywalizację?

Oczywiście! Dodanie tej góry znacznie utrudniło nasze zmagania. Tam rozpoczęły się decydujące ataki, na szczycie byłam prawie martwa, a jeszcze do pokonania miałam słynny Mur de Huy...

Dwa lata temu byłaś jeszcze w Pacificu, jeszcze przed mistrzostwami Polski. Zastanawiasz się czasem "jak ja zrobiłam taki skok"?

Jestem szczęśliwą osobą, ponieważ otaczają mnie wspaniali ludzie, dzięki którym tak daleko zaszłam. Moja rodzina, mój chłopak, TKK Pacific Toruń na czele z Paulą [Brzeźną-Bentkowską] i Pawłem [Bentkowskim], którzy dali mi siłę i wiarę w siebie oraz bardzo przyczynili się do mojego rozwoju. Bez nich na pewno nie byłabym tu, gdzie jestem teraz!

Jak wygląda jazda z topowymi zawodniczkami w zespole? Budowanie swojej pozycji to trudna sprawa, prawda?

Na pewno bycie w takiej drużynie bardzo motywuje do ciężkiej pracy i dorównania mocniejszym dziewczynom. Osobiście przekonałam się jak wiele pomaga trenowanie, przebywanie i ściganie się z najlepszymi! Z wyścigu na wyścig stawiam sobie coraz wyżej poprzeczkę... albo raczej dziewczyny zmuszają mnie do tego.

Jako ekipa jesteśmy bardzo zgranym zespołem, zwłaszcza w tym roku. Atmosfera jest fantastyczna, kiedy jest czas na żarty - śmiejemy się - jednak gdy trzeba być skupionym i skoncentrowanym na wyścigu - wykonujemy swoją pracę.

Może to trochę za bardzo w przyszłość, ale Twoim celem jest Giro Rosa. Są już jakieś wstępne założenia?

Giro jest jednym z moich celów, dla mnie najważniejsze jest żeby przygotować się do tego startu jak najlepiej potrafię. Być w bardzo dobrej formie i to potem zobaczyć, gdzie jest moje miejsce w szeregu.

Podoba Ci się trasa? Czasówka pewnie mniej niż góry?

Nie chcę zastanawiać się czy coś mi się podoba czy nie. Chcę po prostu stanąć na starcie wiedząc, że jestem przygotowana i dać z siebie wszystko - nieważne czy w górach czy w jeździe indywidualnej na czas.

Po ubiegłorocznym Giro wiesz co możesz zrobić lepiej w tym roku?

Oczywiście! Do tej pory uczę się na swoich błędach. Myślę, że w tym roku jestem zupełnie inną zawodniczką niż w poprzednim sezonie. I zrobię wszystko żeby to udowodnić.

W trakcie wyścigu takiego jak Walońska Strzała dużą rolę odgrywają dla Ciebie pomiar mocy i inne techniczne nowinki? Czy masz jakiś taki swój wewnętrzny kompas?

Podczas wyścigu, rzadko spoglądam na pomiar, nie interesuje mnie tak bardzo jakie mam tętno czy ile watów kręcę. Jedyne na co zwracam uwagę to kilometry, muszę wiedzieć co mnie czeka, kiedy mam zająć dobrą pozycję w peletonie, czy zrealizować założoną taktykę!

Jak patrzysz na swój rozwój to w czym zanotowałaś największy postęp?

Z roku na rok czuje się mocniejsza i to oczywiście jest bardzo motywujące. Gdy widzisz i czujesz, że całe twoje poświecenie i ciężka praca przynoszą rezultaty, wtedy chce się pracować jeszcze więcej i więcej! I tutaj cieszę się, że mam trenerkę, która potrafi mnie przyhamować, ponieważ czasami chciałabym o wiele za dużo godzin spędzić na rowerze.

Na koniec, gdybyś miała krótko powiedzieć co jest najbardziej wciągającego w kolarstwie kobiet to byłoby to?

Sposób w jaki się ścigamy, każdy wyścig jest zupełnie inny, nieprzewidywalny.

fot. wowo brylla/rowery.org