"Nie za zamkniętymi drzwiami". "Wariactwo". Tour de France raczej nie w lipcu

Czy Amaury Sport Organisation (ASO) i francuskie władze zdecydują się na przeprowadzenie Tour de France w lipcu 2020 roku? Scenariusz ten zdaje się coraz mniej prawdopodobny w obliczu szalejącej pandemii wirusa SARS-Cov-2.

Tour de France pod znakiem zapytania stoi od początku marca, gdy pandemia wirusa SARS-Cov-2 uderzyła w Europę. We Francji pierwsze kroki w walce z wirusem podjęto 4 marca, ale dopiero od 16 marca obowiązuje wprowadzona przez prezydenta Emanuela Macrona ogólnokrajowa kwarantanna, w ramach której zabronione są wszystkie niekonieczne wyjścia z domu. Blokada całego kraju została 27 marca przedłużona do 15 kwietnia przez premiera Edouarda Philippe'a. Kolejne jej przedłużenie jest, według francuskich mediów, bardzo prawdopodobne.

Francuski rząd w ostatnich tygodniach zwiększył zakupy masek i testów, chcąc pod koniec kwietnia móc przeprowadzać 50 tysięcy testów dziennie. Dodatkowe siły policji zostaną rozmieszczone na drogach całego kraju by powstrzymać wyjazdy na Wielkanoc. W dalszej perspektywie premier Philippe mówił o stopniowym poluzowaniu ograniczeń i przeprowadzaniu masowych testów w regionach kraju, w których restrykcje zniesione zostałyby w pierwszej kolejności.

Dokładnego terminarza nie ma i być nie może: skala pandemii długofalowe prognozy czyni niemal niemożliwymi. Według danych francuskiego ministerstwa zdrowia, na 3 kwietnia zanotowano ponad 64 tysiące przypadków koronawirusa, w tym 6507 śmiertelnych.

Kolarski światek, mały wyrywek tej rzeczywistości, także stanął. Do połowy marca odwołano w zasadzie wszystkie wyścigi zaplanowane na marzec, kwiecień i maj.

ASO na decyzję czas dała sobie do 15 maja, a francuska minister sportu Roxana Maracineanu zdążyła w marcu zasugerować, że "Wielką Pętlę" przeprowadzić można byłoby "za zamkniętymi drzwiami", bez kibiców.

Taki scenariusz nie podoba się jednak dyrektorowi wyścigu.

W nazwie Tour de France najważniejszym słowem jest Francja. Liczy się sytuacja w kraju. Ja bardzo chciałbym aby Tour się odbył w lecie. Nie ze względu na wyścig, bardziej ze względu na to, że jeśli nie będzie wyścigu, będzie to oznaczało, że kraj jest w katastrofalnej sytuacji, a mam nadzieję, że tak nie będzie

– mówił Christian Prudhomme w rozmowie z "Sports-Auvergne.fr" w dniu 1 kwietnia.

Tour nie odbędzie się za zamkniętymi drzwiami

– dodał.

Tego samego dnia wszystkie kolarskie wyścigi zostały odwołane do 1 czerwca przez Międzynarodową Unię Kolarską. Dziś wiadomo już także, że nie odbędą się dwie czerwcowe etapówki: Criterium du Dauphine i Tour de Suisse, które tradycyjnie przygotowują kolarzy do lipcowego startu.

Propozycja Maracineanu w kolarskim światku nie spotkała się z entuzjazmem. Skrytykowali ją Patrick Lefevere czy Marcel Kittel, a inni: Geraint Thomas, Lilian Calmejane czy Warren Barguil wyrazili ostrożny sceptycyzm co do możliwości przeprowadzenia wyścigu w takiej formule.

O wiele dalej poszedł David Douillet, były judoka i minister sportu w rządzie Nicolasa Sarkozy'ego (2011-12). Dwukrotny złoty medalista olimpijski w rozmowie z francuską telewizją publiczną, France Télévisions, ostro skrytykował pomysł Maracineanu.

Bóg mi świadkiem, jestem fanem Tour de France, nigdy nie opuszczę etapu. Wiem, że to są pieniądze, ale to za duże ryzyko

– stwierdził.

Douillet, który z polityki francuskiej zdążył się już nieco wycofać, o organizowaniu Tour de France mówił w kontekście wyborów gminnych, których pierwsza tura została przeprowadzona 15 marca, a dopiero druga tura przełożona z powodu rozwoju pandemii.

Politykom wszystkich partii nie szczędził ostrych słów.

Byłem wściekły, gdy zobaczyłem, że przeprowadzono lokalne wybory... słyszałem ludzi popierających to rozwiązanie, nawet w łonie mojej politycznej rodziny, wśród ludzi, których znam. Oni chyba upadli na głowę, to odrażające. Nie boję się powiedzieć, że to zbrodnia przeciw ludzkości. Trzeba być naprawdę odrealnionym, nie mieć pojęcia o życiu zwykłych ludzi. Nie ma znaczenia jaką ilości środków dezynfekujących przygotujemy, ile będzie długopisów: ludzie przychodzą przecież do lokalu wyborczego, witają się pocałunkiem czy uściskiem dłoni. Organizowanie Touru w takich warunkach to dokładnie to samo, to jakieś wariactwo

– powiedział.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: