David Lappartient za mniejszymi grupami w Grand Tourach, kolarze krytykują

Team Sky

David Lappartient w rozmowie z gazetą "Le Temps" powiedział, że nie jest przeciwny zmniejszeniu ekip w Wielkich Tourach do sześciu kolarzy. Zabieg ten miałby zakończyć dominację Team Sky, który od lat trzyma pod ścisłą kontrolą wydarzenia na trasie Tour de France.

W tym sezonie zespoły po raz pierwszy od lat jechały w ośmioosobowych składach, czyli posiadały o jednego zawodnika mniej niż dotychczas. Jak mogliśmy się przekonać, nie zmieniło to zasadniczo obrazu wyścigu, brytyjska formacja spokojnie poradziła sobie nawet jadąc tylko w siódemkę, po wykluczeni Gianniego Moscona.

Publiczność chce show, a ta ekipa jeździ, tak jak jeździ. Wygrywają, więc z ich perspektywy głupotą byłoby to zmieniać. Oni są jak drużyna piłkarska, która gra bardzo dobrze, ale bez polotu. To nie jest interesujące, gdy kibic widzi ośmiu zawodników dyktujących tempo i trzymających wyścig w ręku. Piłeczka jest po naszej stronie, zadaniem UCI jest uatrakcyjnienie wyścigów

 - powiedział Lappartient, na niwie piłki nożnej porównując zespół Brailsforda do piłkarskiej reprezentacji Francji z pierwszej połowy mistrzostw świata.

Prezydent UCI w wywiadzie mówił niemal wyłącznie w odniesieniu do zespołu Sky.

Myślę, że zmniejszenie składów miałoby jakiś efekt, gdybyśmy obcięli je do sześciu. Przy siedmiu pomocnikach Sky wciąż kontroluje, jedzie swoje. Przy sześciu kolarzach jest pięciu do pomocy i jeden lider, męczyliby się bardziej. Przy tym mielibyśmy też więcej ekip, aby rozmiar peletonu pozostał podobny

 - analizował.

Lappartient ma też inne pomysły, które według niego mogłyby ożywić obraz wyścigów.

Przeprowadzimy badania na temat atrakcyjności wyścigów, jest kilka rzeczy do rozpatrzenia. Może powinniśmy zabronić słuchawek, które zabijają inicjatywę, lub pomiarów mocy? Może powinniśmy zastanowić się nad formatami etapów?

 - zastanawiał się.

Francuski działacz wrócił również do pomysłu limitu wydatków na pensję kolarzy.

Jestem przeciwny jednostkowemu pułapowi wynagrodzeń. Jeśli ekipa chce płacić kolarzowi 8 milionów euro, nie widzę problemu. Ale myślę, że możemy regulować ogólne zasady odnoszące się do budżetów ekip, aby wyrównać układ sił. Bo dziś jesteśmy w sytuacji, w której Sky ma Thomasa, Froome'a i Bernala, kolarzy zdolnych obsadzić całe podium Touru. W interesie kolarstwa jest jednak by najlepsi jeździli w różnych zespołach. Giro jest tu dobrym przykładem - liderzy nie mają do dyspozycji najlepszych pomocników, którzy odpoczywają na Tour de France, więc szybko zostają oko w oko z rywalami

 - ocenił.

Wypowiedź szefa UCI spotkała się ze zjadliwymi komentarzami kilku najbardziej zainteresowanych.

Thomas de Gendt, w odpowiedzi na uwagę Thomasa Lambrechta napisał:

Wyłącznie 65-km etapy, zakaz obozów treningowych, zakaz kolacji, koniec ze strefą bufetu, tylko 2 bidony na dzień, maksymalnie 2 tys. kalorii dziennie. Kolarze nie mogą jechać na kole dłużej niż 20 sekund. Tylko 4 przełożenia. Brak hamulców, start jak w F1 i gaz pieprzowy na początek.

Wypowiedź Lappartient poruszyła również Michała Kwiatkowskiego, który dopisał się pod De Gendtem.

Dominacja Sagana jest ekscytująca, dominacja Quick-Step na wiosnę jest ekscytująca, dominacja BMC w jeździe drużynowej jest ekscytująca, tylko dominacja Team Sky w Wielkich Tourach jest nudna, wywróćmy więc kolarstwo do góry nogami.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

6 Comments

  1. Eder

    1 sierpnia 2018, 18:28 o 18:28

    Totalna fujara z tego Kwiatkowskiego, przy wielu 6-osobowych ekipach zapewne w ktorejs z nich byłby liderem, większe znaczenie miałyby też płaskie etapy, gdzie moglby nadrobić czas nad góralami bo trudniej byłoby 6-osobowym składom spawać itp. Ale on woli gardłować na twitterze w obronie swoich guru na ktorych bedzie harował. Mistrzostwo świata w wieku 24 lat chyba zaspokoiło ambicje na całą kariere

    • Michał

      1 sierpnia 2018, 21:12 o 21:12

      Zapytaj kolarzy, szczególnie pomocników i ludzi od czarnej roboty, co sądzą o tak drastycznym zmniejszeniu liczebności drużyn to ucho ci zwiędnie od przekleństw.

      • Cover

        2 sierpnia 2018, 00:06 o 00:06

        Konflikt interesów, jedni chcą oglądać wyścigi, inni chcą mieć pensje za umiejętność jazdy na rowerze. A są jeszcze pomniejsze interesy i interesiki.
        Jak ktoś chce mieć tylko "sport" bez dodatków to pozostaje uprawianie go osobiście w gronie znajomych, kolegów, koleżanek. Emocje te same a reguły przejrzyste.

        • Romek

          2 sierpnia 2018, 08:14 o 08:14

          I dokładnie tak jest, nie kibicuję żadnemu sportowi, kibicowanie jest nudne.

    • BigL

      2 sierpnia 2018, 14:37 o 14:37

      Kolega eder ujął to w 100%...latka lecą a on tam zapie***a na bandę schorowanych astmatykow, w zamian sportowo dostaje do pomocy drużynę zlepek ludzi najczęściej w średniej formie i bez podobnego zaangażowania w pomoc jaką on oddaje. Ale ponoć 3x dolarów co w quick stepie także swobodnie popracuje na 4tego schorowaną go brytyjskiego zwycięzcę touru

  2. Galon

    2 sierpnia 2018, 00:03 o 00:03

    Mniej pomocników w drużynach = mnie pracowników kontraktowych = więcej sportu.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: