Johan Bruyneel: "doping nie zaczął się od nas, ani na nas się nie zakończył"

Johan Bruyneel i Lance Armstrong

Johan Bruyneel w swym pierwszym od lat dużym wywiadzie przyznał, że on i Lance Armstrong byli "zbyt aroganccy", ale w epoce EPO nie robili nic czego by nie robiły inne zespoły.

53-letni Belg, kiedyś menadżer US Postal, a dziś pozostający bez stałego zarobku mieszkaniec Londynu, na którym ciąży 10-letni zakaz zbliżania się do sportu, rozmawiał z dziennikarzami "Het Nieuwsblad". Bruyneel postawił sprawę jasno, amerykański zespół ani nie wymyślił dopingu, ani nie był tym ostatnim złym.

Lance i nasz zespół nie wymyślili systemu. To się nie zaczęło od nas, ani na nas nie zakończyło. Łatwo nas obwiniać za wszystko co złe w kolarstwie. Przykro mi, ale nie kupuję tego

- stwierdził.

Bruyneel przyznał przy tym, że jest mu wstyd za pewne sytuacje z przeszłości.

Byliśmy zbyt aroganccy. To nie było zastraszanie, ale arogancja. Sam w tym brałem udział i wstydzę się tego. Narobiliśmy sobie wielu wrogów, ale gdy siedzisz w tym po uszy, liczy się wyłącznie wynik.

Ten były kolarz zawodowy nie chciał wracać do pewnych problemów z czasów US Postal w związku z jego 10-letnim zawieszeniem i toczącym się procesem w Stanach Zjednoczonych. Uważa się za kozła ofiarnego, gdyż jego drużyna wcale nie była gorsza od innych.

Rozpadło się moje małżeństwo, straciłem duże pieniądze. Od czasu raportu Amerykańskiej Agencji Antydopingowej [USADA] nie mam żadnych dochodów. Przekonałem się, kto jest moim prawdziwym przyjacielem i niewielu ma związek z kolarstwem. Bardzo łatwo jest powiedzieć - masz to na co zasłużyłeś. Problem jest jednak bardziej złożony. Lance stracił swoje siedem tytułów w Tour de France, ale nikomu ich nie przekazano. Dlaczego? Oscar Pereiro zbudował cały swój biznes wokół zwycięstwa w 2006 roku. Jeśli możesz powiedzieć, że jesteś zwycięzcą Touru, nawet jeśli nigdy nie stanąłeś na podium, to całe twoje życie może się odmienić. Ale nikt tego nie robi, nikt nie rości sobie praw do Tourów Armstronga.

Zapytany czy US Postal robił coś więcej związanego z niedozwolonym wspomaganiem niż inne zespoły Bruyneel zaprzeczył.

Wystarczy poczytać raport USADA. Nic tam o tym nie ma. Niczym się nie odróżnialiśmy. To co działo się u Fuentesa było znacznie bardziej zadziwiające. Media kształtują percepcję, ale każdy w środowisku wie, jak to działa. Nie zamierzam mówić o wszystkich szczegółach, ale wtajemniczeni znają prawdziwy kontekst. I to nie jest obraz czarno-biały.

Bruyneel zaprzeczył słowom Dave'a Zabriskiego, którego miał popchnąć do dopingu.

To kompletna bzdura. Jeśli chodzi o Zabriskiego i Floyda Landisa, moja krew gotuje się. Nie mogę o tym mówić. Obaj teraz są zaangażowani w biznes marihuanowy. To mówi o nich wszystko.

Nic też nie miał do powiedzenia na temat moto-dopingu u Armstronga.

Wiedziałem wszystko, co się wtedy działo. Zadzwoniłem do wszystkich mechaników. Czy było coś, czego nie widziałem? Wówczas i tak nie byłoby to możliwe, nie w przypadku rozmiarów baterii w tamtym czasie. Poza tym u nas zawsze nadzorował ktoś z firmy rowerowej.

Ostatnie pytanie dotyczyło konta Bruyneela na Twitterze na którym się podpisał: "Dumny były menedżer mojego drogiego przyjaciela Lance'a Armstronga, zwycięzcy siedmiu Tour de France. Dość hipokryzji "

Cóż, kto inny zwyciężył? Jest tak wiele hipokryzji. [Bjarne] Riis wygrał Tour w 1996 roku, przyznał się do dopingu, mimo to nadal może cieszyć się swoim tytułem. To ASO decyduje, kto może zachować swoje wygrane, a kto nie ma tego prawa.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: