British Cycling w ogniu krytyki ze strony Nicole Cooke

Seksizm, brak odpowiedzialności i niewiarygodny system antydopingowy - to problemy kolarstwa na Wyspach Brytyjskich w ocenie Nicole Cooke.

Była brytyjska zawodniczka, mistrzyni olimpijska i mistrzyni świata Nicole Cooke w piśmie skierowanym do Komisji ds. Kultury, Sportu i Mediów brytyjskiej Izby Gmin niezwykle krytycznie odniosła się do zarządzania i walki z dopingiem w strukturach brytyjskiego związku i brytyjskiej organizacji antydopingowej.

Cooke w swoim wystąpieniu przed komisją i w przedłożonym piśmie maluje dość melancholijny obraz braku zainteresowania kolarstwem kobiet ze strony kierownictwa British Cycling. Jej doświadczenia skupiają się wokół sposobu zarządzania związkiem i efektywności działań organów antydopingowych.

W kwestii walki z dopingiem, medalistka olimpijska uważa, że środki stosowane w walce z nim "są nieadekwatne i nieefektywne pod względem planowania, zarządzania i wykonania." W jej ocenie British Cycling nie odpowiada przed nikim.

Kolarstwo to sport mężczyzn, zarządzany przez mężczyzn

- napisała, podkreślając nierówne alokowanie publicznych środków przeznaczanych na organizację sportu.

Fundamentalnym problemem zdaje się być fakt, że zarządzanie sportem nie przeszło wystarczającej transformacji z modelu małych klubów i słabo finansowanej federacji na model odpowiadający za coroczną dystrybucję milionów funtów płynących z publicznej kiesy.

Cooke oskarżyła kierownictwo British Cycling o faworyzowanie pojedynczych osób i projektów, a także o unikanie podejmowania trudnych tematów przez UK Sport - rządowe ciało powołane do zarządzania sportem w Wielkiej Brytanii.

33-letnia dziś była zawodniczka wspomniała, że we wczesnym etapie kariery związek wykorzystywał proceduralne luki by nie przyznać jej finansowania pochodzącego z grantów głównego sponsora związku. Powody nie są jednak jasno opisane w piśmie. Procesy odwoławcze nie przynosiły efektów, a zmiany zaszły dopiero po tym jak Cooke i jej sztab skontaktowali się z lokalnym członkiem Izby Gmin, który interweniował w ministerstwie sportu.

Cooke wspomina między innymi, że w 2006 roku zabiegała o większe wsparcie dla brytyjskich zawodniczek. Związek organizował zgrupowania we Włoszech dla szosowej kadry męskiej, zapewniał jej bazę, ale gdy Cooke rozmawiała o podobnym rozwiązaniu dla kobiet, prowadzący ówcześnie program Dave Brailsford miał odmówić. Próby rozwiązania sprawy przez UK Sport i instytucję oficera ds. równouprawnienia nie przyniosły skutku.

O macoszym traktowaniu kolarstwa kobiet złota medalistka olimpijska z Pekinu mówi w kontekście wygranych przez siebie mistrzostw świata.

W 2008 roku na mistrzostwach świata w wyścigu mężczyzn nie było nikogo, kto mógłby walczyć o medal, więc z góry obcięto fundusze na całą imprezę. Nie miałyśmy nawet technicznego wsparcia i mechaników, którzy dokonaliby drobnych korekt przy rowerach. Po moim złocie w Pekinie ludzie British Cycling chwalili się taktyką "marginal gains" i faktem, że jechałam w kostiumie, a nie koszulce i spodenkach. Prosiłam o kostium od 2000 roku, a oni 8 lat później odtrąbili swój sukces. Kostiumu nie dostałam na mistrzostwa świata, więc wzięłam stary. Dave Brailsford był nieugięty, powiedział, że nie mogę w nim pojechać, bo nie nie ma na nim loga nowego sponsora - Sky. Kompromis osiągnęliśmy dzięki Emmie Pooley, która miała przy sobie nitkę i igłę i tuż przed wyścigiem wycięła logo Sky z koszulki polo i przyszyła mi je do kostiumu. W tym kostiumie zdobyłam mistrzostwo świata

Cooke wskazała też na konflikty interesów - m.in. obecność jednocześnie pełniących publiczne funkcje sir Dave'a Brailsforda i Shane'a Suttona w strukturach Team Sky. Związki te, w jej ocenie, mogą prowadzić do nadużyć, gdyż dwójka posiadała poparcie Iana Drake'a i Briana Cooksona, pełniących kierownicze role w brytyjskim związku.

Bez zaufania do procesów antydopingowych

Wizyta Cooke przed komisją parlamentu przyniosła kolejny epizod odbrązawiania pomniku brytyjskiego kolarstwa. Sukcesy zespołu Sky - wygrane w Tour de France najpierw Bradleya Wigginsa, a potem Christophera Froome'a - wywołały przypływ kibiców i funduszy do sportu, ale fala popularności otworzyła też kredensy, z których wypadać zaczęły sprawy nielicujące z lansowanym przez sztab ekipy wizerunkiem nieskazitelnej armady.

fot. ASO/B.Bade

O ile zespół Sky przyzwyczaił się do oskarżeń o stosowanie dopingu przez swoich liderów, burzę wywołała publikacja dokumentów medycznych, które z serwerów WADA wykradli najprawdopodobniej rosyjscy hakerzy. Wyłączenia dla celów terapeutycznych (TUE), czyli pozwolenia na stosowanie zabronionych substancji w celach leczniczych uzyskali zarówno Froome, jak i Wiggins. O ile Froome o swoich dwóch przypadkach informował wcześniej, w przypadku Wigginsa pojawiło się sporo wątpliwości. Cierpiący od lat na astmę Brytyjczyk przed najważniejszymi startami szosowej kariery - Tour de France (2011 i 2012) oraz Giro d'Italia (2013) otrzymał pozwolenie na silny kortykosteroid triamcynolon, który miał pomóc mu w zmaganiach z alergią odpowiednio w lipcu i maju. Stosowanie tak silnego środka tuż przed trzytygodniowymi wyścigami wywołało burzę - środek na liście zabronionej jest z powodu swoich właściwości pomagających w zrzuceniu tkanki tłuszczowej, równocześnie nie powodując utraty mocy. O ile wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, sprawa nie przyniosła chluby Wigginsowi, który w mediach tłumaczył się dość mętnie, twierdząc, że mała dawka leku nie miała dawać mu nieuczciwej przewagi.

Kłopoty miał też Shane Sutton, który z pracy w brytyjskim związku zrezygnował po tym jak Jess Varnish poskarżyła się na dyskryminację i "seksistowskie odzywki", a jej zeznania poparte zostały zarzutami o dyskryminację para-olimpijczyków.

Zespół Sky w prawdziwe kłopoty wdepnął w końcówce 2016 roku gdy dziennikarze "Daily Mail" wpadli na trop sprawy tzw. paczki Wigginsa. Pokrętne tłumaczenia co do tajemniczej paczki przewożonej z Manchesteru do La Toussuire ostatniego dnia Dauphine Libere 2011 przez Simona Cope'a (zatrudnionego zarówno w British Cycling, jak i Team Sky), postawiły zespół w złym świetle. Brailsford przez ponad miesiąc nie potrafił sprawy wyjaśnić, a podawane do mediów wersje wydarzeń szybko zweryfikowano jako nieprawdziwe. Dopiero przed komisją parlamentu szef ekipy Sky wyjawił, że w paczce adresowanej do lekarza zespołu znalazł się tani lek wykrztuśny, ale jego twierdzenia nie był w stanie potwierdzić nadawca paczki - brytyjski związek. W sprawie śledztwo prowadzi Brytyjska Agencja Antydopingowa (UKAD).

Cooke odniosła się do sprawy w swoim wystąpieniu, przywołując także przykład doktora Marka Bonara, który w rozmowie nagranej ukrytą kamerą rozmowie z Sunday Timesem przyznał się do podawania zabronionych środków sportowcom, w tym niewymienionemu z nazwiska Brytyjczykowi, który uczestniczył w Tour de France.

Moje doświadczenie z czasów kariery zawodniczej nie każe mi się dziwić, że UKAD nic nie robi

- napisała.

Nie wierzę w dochodzenia przeprowadzane przez UKAD i testowanie, które organizują, obie czynności organizowane sumptem podatników. Narodowe i międzynarodowe federacje nie mogą być dopuszczone do działań antydopingowych, gdyż na wielu poziomach ich obiektywność jest zagrożona.

Cooke w 10-stronicowym piśmie przedstawiła okoliczności swoich spotkań z organami antydopingowymi, które informowała o sytuacjach, w których łamane były przepisy.

Dwukrotnie przedstawiłam agencji antydopingowej w Wielkiej Brytanii dowody na łamanie przepisów antydopingowych. Za pierwszym razem powiedzieli, że nic nie zrobią. Za drugim, notowali co powiedziałam, po czym poinformowali mnie, że nie mogą podać informacji jak będą one przetworzone. Biorąc pod uwagę, że w następstwie spotkania nie podjęte zostały żadne działania, zakładam, że ponownie nic nie zrobili.

Ścigająca się w latach 2002-2012 zawodniczka po raz kolejny publicznie wypowiedziała się na temat dopingu w kobiecym peletonie.

W moim pierwszym zawodowym sezonie, 2002, zorientowałam się jak endemiczny jest doping w "nowej erze" po aferze Festiny, erze fikcji. Miałem 19 lat, byłem jedyną Brytyjką we włoskiej ekipie i dwie osoby z kierownictwa zachęcały mnie do stosowania zabronionych środków. Nie wszyscy byli jednak tak nastawieni i ktoś inny z kierownictwa ostrzegł mnie przed tym

- czytamy w piśmie Cooke, odnoszącym  się do dyrektora sportowego Williama Dazzaniego, który został w 2002 roku aresztowany przez włoską gwardię cywilną.

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

Swoje doświadczenia z okresu zawodowej kariery Cooke wykorzystała jako podstawę do odniesienia się do śledztwa toczącego się wokół zespołu Sky, podkreślając problem konfliktu interesów.

W sprawie paczki Wigginsa, dwaj główni aktorzy wywodzą się z zespołu Linda McCartney. Simon Cope i Bradley Wiggins ścigali się tam razem. Manager ekipy Julian Clark i zawodnik Matt DeCanio twierdzą, że w ekipie stosowano praktyki dopingowe. Obecny trener kadry młodzieżowej Keith Lambert i lekarz Roger Palfreeman, a także Max Sciandri i były dyrektor sportowy Sky Sean Yates także tam pracowali. UKAD podobno dysponuje zeznaniami trzech członków ekipy, którzy twierdzą, że stosowano doping. Dochodzenie zaczęło się w 2012 roku, ale w lipcu 2016 Yates, Sciandri i Matt Stephens stwierdzili, że UKAD nie kontaktowała się z nimi

- wyliczała.

Cooke mówiła także o wyłączeniach dla celów terapeutycznych i procedurach związanych z ich przyznawaniem.

Dave Brailsford i Bob Howden [szef British Cycling] przed komisją stwierdzili, że liczba TUE spada z roku na rok i że przed rokiem wynosiła 14. To dość niedokładny obraz sprawy - to tylko liczba TUE wydanych przez UCI, a to nie jedyne ciało, które zajmuje się wydaniem wyłączeń dla kolarzy. Co więcej, liczba wyłączeń spadła, bo z listy środków używanych poza wyścigami zdjęto sporo zabronionych substancji. W przypadku lekarstw na astmę, progi dostosowano tak, by zawodnicy mogli stosować substancje, których ubocznym efektem jest polepszanie wydolności, w małych dawkach i nie oblewać testów.

Cooke, która w trakcie kariery dwukrotnie przyjęła zastrzyk triamcynolonu, tłumaczyła okoliczności takiej kuracji. W 2003 roku zastrzyk otrzymała po uzyskaniu wyłączenia, w listopadzie, ale ponieważ nie rozwiązało to kłopotów z kolanem, w maju 2004 roku musiała poddać się operacji i do ścigania wróciła w czerwcu 2004 roku, siedem miesięcy po zastrzyku. W 2007 roku zastrzyk otrzymała poza wyścigami i nie ścigała się przez kolejne pięć miesięcy.

W 2006 roku 12 z 13 pozytywnych testów antydopingowych na Tour de France zanotowano u kolarzy mających aktywne wyłączenia dla celów terapeutycznych. Przetestowano 105 ze 176 startujących, 60% miało TUE. W 2008 roku 76 ze 180 zawodników peletonu Tour de France miało TUE. Ja sama byłam obecna przy protokołach antydopingowych innych zawodniczek, które czasem miały teczki ze sporą ilością TUE. Oczywiście nie byłam wtajemniczona w ich osobiste przypadłości i nie wiem co było w uzasadnieniach, ale wyglądało to tak jakby osobom bez skrupułów nie umykał fakt, że TUE to bardzo dobry sposób maskowania programu dopingowego

- zauważyła.

W kręgu zainteresowania są TUE, o które wystąpiło Sky i brytyjski związek. Być może ważniejszym pytaniem w sprawie, ważniejszym niż pytania o czas podania tego leku, jest przepytanie sztabu medycznego obu organizacji jak często ten środek stosowano poza wyścigami? Czy używano go, by pomóc zawodnikom przy kontuzjach mogących zagrozić karierze, czy stosowano go by zgubić wagę i równocześnie nie stracić na mocy podczas przygotowań do celów sezonu?

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: