Dave Brailsford ujawnia zawartość „paczki Wigginsa”

Szef grupy Sky sir Dave Brailsford przed parlamentarną komisją brytyjskiego parlamentu wyjawił, co zawierała tzw. „paczka Wigginsa”.

Sir Brailsford oraz trener Shane Sutton stanęli dziś przed komisją Kultury, Mediów i Sportu brytyjskiego parlamentu, jako świadkowie odpowiadając na pytania przed panelem zajmującym się walką z dopingiem w sporcie.

Parlamentarzyści zainteresowani bylio tajemniczą paczką, która dostarczona została ekipie Sky ostatniego dnia Criterium du Dauphine 2011, a pytania dotyczyły także stosowania kortykosteroidów przez byłego lidera grupy Sky – Bradleya Wigginsa.

Sprawa „tajemniczej paczki” w ostatnich tygodniach trafiła na czołówki brytyjskich gazet w kontekście ujawnionych przez hakerów dokumentów medycznych Wigginsa i pytań o uzyskiwanie pozwoleń na silne leki antyalergiczne przez zwycięzcę Tour de France 2012.

Brailsford w trakcie przesłuchania wyjaśnił, że według jego wiedzy paczka zawierała fluimucil – środek mukolityczny, stosowany przy rozrzedzaniu wydzieliny w drogach oddechowych i ułatwiający jej usuwanie, a także nieznajdujący się na liście zabronionej Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

Środka miało brakować w zapasach ekipy we Francji, a ponieważ z Anglii przyjechać miał trener British Cycling i pracownik Team Sky Simon Cope, na jego barki spadło doręczenie uzupełnienia, co Brailsford nazwał standardową procedurą. Szef ekipy Sky przyznał, że zespół nie poradził sobie najlepiej z całą sprawą i komunikacją z mediami, a przeciągająca się sprawa i toczące się postępowanie doprowadziły do zwiększenia się aury niepewności i odbiły się negatywnie na wizerunku jego zespołu.

Sam Wiggins do sprawy odniósł się prowokacyjnie – wczoraj na koncie w serwisie Instagram zamieścił przerobione zdjęcie Williama Wallace’a – szkockiego bohatera i przywódcy powstania z końca XIII wieku, którego rolę w filmie Braveheart (1995) odegrał niegdyś Mel Gibson – z podpisem „nigdy nie odbiorą mi mojej paczki”, co nawiązuje do słów bohatera: „nigdy nie odbiorą nam wolności”.

 

Merry Christmas people #dicko #loveya #onelove

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Sir Wiggo (@bradwiggins)

Kłopoty Wigginsa

Sprawa dotyczy skandalu, jaki wywołała publikacja dokumentów medycznych przez hakerów z grupy Fancy Bears. W rezultacie włamania na serwer WADA, światło dzienne ujrzały dokumenty wyłączeń dla celów terapeutycznych (TUE) uzyskanych przez Bradleya Wigginsa i Christophera Froome’a.

W przypadku Wigginsa były to zezwolenia na zastosowanie silnego kortykosteroidu – triamcynolonu – przed Tour de France 2011 i 2012, a także przed Giro d’Italia 2013. O ile prawo antydopingowe nie zostało złamane, wątpliwości pojawiły się co do stosowania tak silnego środka przez zawodnika ekipy, która publicznie mówiła o wygrywaniu Tour de France na czysto.

Wiggins ze sprawy tłumaczył się na łamach mediów – zaznaczając, że zastrzyki otrzymał by walczyć z nękającymi go od lat alergiami. Kolejne problemy pojawiły się po tym, jak dziennik Daily Mail ujawnił, że w dniu ostatniego etapu Criteirum du Dauphine 2011 trener brytyjskiej kadry kobiet Simon Cope doręczył ekipie Sky paczkę od British Cycling. W paczce miał być triamcynolon, choć doniesień tych nie potwierdziła ekipa, a w sprawie śledztwo wszczęła Brytyjska Agencja Antydopingowa (UKAD).

Przesłuchania

W pierwszej kolejności przed komisją Kultury, Mediów i Sportu stanęli szef British Cycling Robert Howden i lekarz federacji George Gilbert. Dwójka pytana byłą o tajemniczą paczuszkę, aczkolwiek Gilbert wyjaśnił, że UKAD prosiła ich o niezabieranie głosu w sprawie i nieprowadzenie wewnętrznego dochodzenia.

Howden i Gilbert zeznali, że, w związku z powyższym, nie wiedzą, co było w paczce dostarczanej przed Cope’a. Wprawdzie komisja otrzymała od UKADu pozwolenie na zadawanie pytań o całą sprawę, ale przepytywanie skończyło się tym, że dwójka utrzymała, że szczegółów sprawy nie badała. Komisja zobowiązała dwójkę do sprawdzenia danych i przekazania informacji, jeśli paczka zawierała produkty medyczne.

Przepytywany później Shane Sutton stwierdził, że jego rola nie obejmowała pracy z ekipą medyczną, ale potwierdził, że lekarz zespołu poinformował go o wystąpieniu o pozwolenie na stosowanie kortykosteroidów dla Wigginsa. Trener nie był sobie jednak w stanie przypomnieć sobie dokładnej daty.

Australijczyk, który zaznaczył, że nie spotkał się z nielegalnym wspomaganiem w trakcie swojej pracy w sporcie, podkreślił też, że ekipa nie złamała przepisów, a on sam, choć zorganizował wysłanie paczki, nie wie nic o jej zawartości. Po dalszych pytaniach członków komisji przyznał, że paczka zawierała produkty medyczne, które doktor Richard Freeman miał podać Wigginsowi.

Fluimucil

Pytany o zawartość paczki, w obliczu pozwolenia na ujawnienie tej informacji ze strony UKADu, Brailsford zeznał, że doktor Freeman powiedział mu, że lekiem transportowym przez Cope’a był fluimucil. Środek z Anglii miał przekazać fizjoterapeuta Phil Bert, a zabrać go przy okazji miał Cope, który jechał do Francji by pomóc w logistyce, gdyż część ekipy udawała się na obóz treningowy po zakończeniu wyścigu Dauphine.

Cope miał polecieć z Anglii do Genewy, a stamtąd wynajętym samochodem pojechać do La Toussuire. Za podróż płacił brytyjski związek, a koszty zwróciła później ekipa Sky.

Brailsford podkreślił, że ekipa uzupełnia zapasy leków w miarę potrzeb, a paczka z Anglii została wysłana przy okazji przez osobę jadącą do Francji. Według szefa grupy Sky podawanie potrzebnych akcesoriów przez członów zespołu podróżujących na spotkanie z zespołem zdarza się regularnie.

Co ciekawe, fluimucil to lek, który nie jest dostępny w Wielkiej Brytanii, natomiast powszechnie sprzedawany we Francji. Co więcej, jednym ze wskazań zawartych na jego ulotce jest niestosowanie go przy objawach alergii, na które miał cierpieć Wiggins.

Brailsford, odnosząc się do słów Suttona, tłumaczył także, że trenerzy nie zawsze wiedzą, jakie leki podawane są zawodnikom, a ekipa ufa lekarzom.

W kontekście polityki antydopingowej członkowie komisji pytali szefa brytyjskiego zespołu o stosowanie kortykosteroidów poza wyścigami. Szef ekipy Sky odpowiedział, że przypadki takie mogły mieć miejsce, ale tylko w przypadku uzasadnionej medycznie potrzeby – co oznacza, że chroni je tajemnica lekarska, a podanie leku autoryzował lekarz.

Brytyjczyk stwierdził też, że ekipa stara się unikać stosowania środka przeciwbólowego – tramadolu – chyba, że jest to niezbędne z medycznego punktu widzenia i pomaga np. kolarzom, którzy ucierpieli w kraksach, zasnąć po etapie.

banner