Hinault, Duclos-Lassalle oraz Moser o Paryż-Roubaix 2016

Byłe kolarskie gwiazdy są zachwycone przebiegiem niedzielnego Paryż-Roubaix.

Bernard Hinault, zwycięzca z 1981 roku, który mimo tego nie darzy bruku zbyt wielką sympatią, powiedział wprost:

Już dawno nie widziałem wyścigu z tyloma akcjami. Wspaniale pojechał Etixx-Quick Step, który wziął odpowiedzialność w swoje ręce. Podobne wyścigi miały miejsce 25 lat temu, ale nie w ostatnich latach

– mówił „Borsuk”  w rozmowie z L’Equipe.

Tegoroczny triumfator Mathew Hayman (Orica-GreenEdge) na najwyższym stopniu podium stanął w wieku 37 lat w swoim piętnastym starcie w „Piekle Północy”. Kiedy Gilbert Duclos-Lassalle wygrywał swój pierwszy Roubaix w 1992 roku, miał na karku 38 wiosen i czternaście startów. Rok później powtórzył swoją wiktorię.

Dobra pogoda sprzyjała zawodnikom allrounderom, którzy po prostu jadą, mocnym zawodnikom. Tom Boonen (Etixx-Quick Step) kręcił wyśmienicie. To on był reżyserem wyścigu, narzucił rytm jazdy. Fakt, że pozwolił się zablokować to w ostatnim zakręcie... Wstyd. Doświadczony zawodnik popełnił błąd nowicjusza. Podobnie jak Fabian Cancellara (Trek-Segafredo). Gdy w Roubaix panuje taka pogoda, trzeba uważać na błoto i kałuże. O tym wie przecież każdy

– ocenił Duclos-Lassalle.

Francesco Moser, który trzykrotnie był najlepszy w Roubaix (1978-1980), również  skrytykował „Tornado Toma":

Hayman bardzo mądrze taktycznie pojechał końcówkę wyścigu, a Boonen... No cóż, jestem przekonany, że kilka lat temu dla Boonena ten finał byłby pestką.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: