Raport w sprawie mikrodozowań

Przedwczoraj wspomnieliśmy o programie Stade 2 francuskiej telewizji France 2, w którym przedstawiono, jak dzięki mikrodozowaniom można przechytrzyć paszport biologiczny. Teraz trochę dokładniej.

W raporcie końcowym tzw. Komisji Prawdy (CIRC) można przeczytać, że właśnie mini-dawki stanowią jedno z największych zagrożeń dla kolarstwa. Brakowało jednak empirycznych danych. Takie zaserwowali dziennikarze TV.

Do udziału w projekcie przekonano ośmiu sportowców-amatorów i triathlonistów. Przez 29 dni zażywali oni, pod kontrolą lekarzy, mikrodozy EPO, hormonów wzrostu i kortykoidów. Oprócz tego przeprowadzono transfuzję krwi. Co stwierdzono? Zwiększenie wydajności organizmu (w badaniu na VO2 max. od dwóch do sześciu procent), żaden test nie wykrył jednak uchybień.

Pomysłodawcą projektu jest Pierre Sallet z organizacji „Sportowcy dla transparencji”, początkowo wspierany był przez Światową Agencję Antydopingową (WADA), która oddała mu dyspozycji software potrzebny do paszportów krwi funkcjonujących od 2008 roku. Teraz jednak WADA zdystansowała się od wyników eksperymentu Salleta.

Dyrektor generalny WADA David Howman tłumaczył, że badaniw nie jest zgodne z procedurami paszportów biologicznych. Poza tym Howman odradza sportowcom, nawet amatorom, branie udziału w podobnych przedsięwzięciach.

Innego zdania był m.in. Arnaud Demare (FDJ), który na Twitterze napisał:

Jak widać paszport biologiczny nie wystarczy.

A jego rodak z Europcar, Pierre Rolland, stwierdził:

Zniechęcający raport. Istnieje obawa, że paszport biologiczny w ogóle nie jest potrzebny, bo nieefektywny.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: