Brailsford: "Wiggo jest jednym z najlepszych"

Dave Brailsford jest nie tylko menadżerem drużyny Sky, ale również wieloletnim mentorem Bradleya Wigginsa, który startem w Paryż-Roubaix zakończył swoją szosową karierę.

W „Piekle Północy” Wiggins chciał wygrać, skończyło się jednak na 18. miejscu. Wielu uznało ten rezultat za porażkę, jednak nie Brailsford.

Wokół Roubaix zrobiono spory szum, bo był to ostatni występ Brada na szosie, ostatni występ w naszych barwach. Niektórzy krytycy powiedzą, że osiągnięta przez niego lokata jest mało satysfakcjonująca. Ale ten gościu zrobił wszystko, co można było zrobić. Jest zwycięzcą Tour de France oraz Igrzysk Olimpijskich na czas

– argumentował Brailsford.

Walijczyk dodał, że kiedy na 30 km do mety „Wiggo” zaatakował pomyślał sobie, iż jego podopieczny mógłby wszystkim odjechać. W Lasku Arenberg Sir Bradley stracił jednak kontakt z konkurentami, musiał gonić, w finale był pozbawiony pomocy Gerainta Thomasa.

Brad pokazał się ze swojej najlepszej strony. Może być z siebie zadowolony. Podjęliśmy chyba słuszną decyzję

– stwierdził Brailsford.

Teraz Wiggins skoncentruje się na rywalizacji na torze, gdzie będzie reprezentował swoją własną kontynentalną ekipę. W przyszłym roku zamierza wywalczyć na IO w Rio de Janeiro na welodromie złoty medal. Na razie w swojej kolekcji ma ich cztery.

Wiele razem przeżyliśmy. Brad zrobił wiele dobrego dla brytyjskiego kolarstwa i sportu w ogóle. Jeśli popatrzymy na jego wszechstronność, to należy definitywnie do najlepszych brytyjskich sportowców w całej historii

– oznajmił Brailsford, który zna urodzonego w belgijskiej Gandawie Wigginsa od jego czasów juniorskich.

Na początku swojej kariery Bradley Marc, tak brzmi jego drugie imię, ścigał się ze sporymi osiągnięciami na torze. W 2002 roku podpisał swój pierwszy zawodowy kontrakt z francuskim Francaise des Jeux, po dwóch latach przeszedł do Credit Agricole, a potem do Cofidisu. Po dwóch sezonach spędzonych w Highroad i jednym w Garmin-Slipstream zakotwiczył w narodowym projekcie Sky – stworzonym m.in. dla niego i Marka Cavendisha.

Od sezonu 2009 całkowicie poświęcił się szosie. Schudł, trenował jazdę w górach. Z kolarza torowego, mocno zbudowanego, stał się kolarzem allrounderem, któremu niestraszne alpejskie i pirenejskie przełęcze Tour de France. Właśnie francuski wyścig znalazł się na jego celowniku. Po tym, jak wygrał go w 2012 roku, a na dokładkę dorzucił olimpijskie złoto w Londynie, otrzymał od królowej Elżbiety II tytuł szlachecki.

Rezygnuję z szosy, bo stała się ona zbyt polityczna i biurokratyczna. Już mnie ona nie cieszy. Wolę tor, gdzie wszyscy jesteśmy wielką rodziną

– mówił 35-latek.

Bradley jest synem Gary’ego Wigginsa – australijskiego eks-kolarza oraz Lindy – pochodzącej z brytyjskiego domu. Po rozpadzie małżeństwa Linda wraz z dziećmi wróciła na Wyspy. Przez 14 kolejnych lat Bradley nie utrzymywał kontaktów z ojcem, który dał synowi na drugie imię Marc, by inicjały tworzyły skrót BMW...

Po IO w Atenach (2004), na których Bradley wygrał na dochodzenie, zaczął pić. Z depresji i nałogu wybawiły go narodziny syna Bena.

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: