Vuelta al Pais Vasco 2015: Kwiatkowski zadowolony, Matthews pewny siebie

Na kresce 1. etapu Vuelta al Pais Vasco Michał Kwiatkowski musiał uznać wyższość swojego imiennika z Down Under – Michaela Matthewsa. Mimo tego mistrz świata z Ponferrady nie był rozczarowany swoim dzisiejszym wynikiem.

Jestem zadowolony z tego etapu. W końcówce musieliśmy wspiąć się na Alto de Vivero, po którym trzeba było zjeżdżać 13,5 km. Finał nie był łatwy do kontrolowania, by wielu chciało uciec na podjeździe. Dobrze, że miałem przy sobie Tony’ego Martina, Petra Vakoca oraz Carlosa Veronę, którzy mnie wspierali

– mówił młody Polak w barwach Etixx-Quick Step.

„Kwiato” dodał, że aż do samego końca było nerwowo.

To pierwszy etap, każdy chciał się pokazać, ale tak już po prostu jest. Drugie miejsce jest naprawdę ok. Zbyt długo czekałem z depnięciem, sprint nie jest jednak moją najmocniejszą stroną, a Matthews to jest w nim mocny. Zasłużył sobie na ten triumf. Dobrze się czułem, co oczywiście mnie buduje i optymistycznie pozwala myśleć w perspektywie ardeńskich klasyków

– dodał Kwiatkowski.

Jego 25-letni rówieśnik Matthews wygrywając w Bilbao objął nie tylko prowadzenie w generalce Kraju Basków, ale też odniósł drugie zwycięstwo w sezonie po etapie w Paryż-Nicea.

Dzisiaj żaden ze sprinterskich pociągów się nie ustawił. Do czynienia mieliśmy bardziej z czołganiem. Chodziło o to, by w finale znaleźć się w pierwszej piątce. Wcześnie rozpocząłem sprint, inaczej niż w Mediolan-San Remo [gdzie był trzeci]. Dlatego też się udało

– stwierdził Matthews, który przed etapem był pewny, że dzień będzie dla niego pomyślny.

Wczoraj przyjrzeliśmy się ostatniej wspinaczce. Wiedziałem, na co nas stać. Miałem bardzo dobre nogi

– powiedział.

fot. ANSA/DANIEL DAL ZENNARO

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: