Michael Rasmussen chciał popełnić samobójstwo

Michael Rasmussen miał myśli samobójcze, po tym jak został odesłany do domu z trasy Tour de France 2007, tuż po swoim wielkim triumfie na etapie pod Col d' Aubisque, praktycznie przesądzającym o zwycięstwie w całym wyścigu.

W wywiadzie dla telewizji DR1 „Kurczak”, który w przyszłym tygodniu wyda swoją książkę "Żółta gorączka", powiedział, że po 16. etapie przeżył „najdłuższą i najcięższą noc swojego życia”.

Przeszukałem cały pokój hotelowy, aby znaleźć coś na czym mógłbym się powiesić

- twierdzi, dodając, że w drodze na lotnisko chciał wjechać pod ciężarówkę, a podczas lotu do Werony marzył o katastrofie lotniczej.

Rasmussen czuł się bardzo skrzywdzony.

Byłem dla wszystkich tylko koszulką nie człowiekiem, nikt nawet nie pomyślał, że to co się wydarzyło mogło mieć fatalne dla mnie konsekwencje. To było zupełnie surrealistyczne. Byłem tak bezsilny, że zastanawiałem się, jak mam odebrać sobie życie. Wówczas tylko takie dostrzegałem wyjście.

Kierownictwo jego ówczesnej ekipy Rabobank zawiesiło Rasmussena, gdy wyszło na jaw, że przed Tourem trenował we Włoszech, choć sam informował, że przebywał w tym czasie w Meksyku. Duńczyk dziś utrzymuje, że kierownictwo holenderskiej ekipy od początku miało wiedzę, gdzie tak naprawdę przygotowywał się do Touru.