MŚ Yorkshire 2019. Orlicy gotowi do walki pod okiem Tomasza Kiendysia

W piątkowe popołudnie do rywalizacji o medale szosowych mistrzostw świata w wyścigu wspólnym staną orlicy. Piątka biało-czerwonych jechać będzie pod okiem selekcjonera Tomasza Kiendysia. Podczas rozmowy w deszczowym Harrogate opowiedział nam czego można spodziewać się po tym starcie.

Podczas wyścigu ze startu wspólnego młodzieżowców Polskę reprezentować będą: Szymon Sajnok, Stanisław Aniołkowski, Artur Sowiński, Szymon Krawczyk i Filip Maciejuk. W brytyjskim Yorkshire czeka ich nie lada wyzwanie. Wyścig rozegrany będzie na dystansie 173 kilometrów i choć do półmetka trasa będzie niemalże płaska, to spodziewać się można tam wysokiego, mocno dającego w kość tempa. Dalej będzie tylko trudniej - szosa przebiegać będzie po okolicznych pagórkach z krótkimi, ale sztywnymi podjazdami.

To tam wszystko powinno się rozstrzygnąć, choć Tomasz Kiendyś, selekcjoner polskiej kadry U23, bierze pod uwagę różne scenariusze i na takie postara się przygotować zawodników.

Macie już za sobą rekonesans trasy mistrzostw w Yorkshire. Jak ona wygląda?

Trasa jest selektywna. Może tu nie ma jakiś wielkich przewyższeń, ale płasko też nie jest. Mimo, że dystans został skrócony ze 193 do 173 kilometrów, bo pomniejszono trasę o jedną rundę w Harrogate, to da się we znaki. W środkowej części wyścigu już wjeżdżamy w taki zdecydowanie górzysty - jak na Yorkshire - teren. Są tu liczne krótkie podjazdy, charakterystyczne dla tego terenu i to będzie taka wstępna selekcja przed dojazdem do rund.

Z kolei sama runda jest szybka, wąska i też bardzo mocna pofałdowana, co na pewno spowoduje naciągnięcie się peletonu czy grupy, która wyselekcjonuje się już wcześniej. Myślę, że to tu, na rundach w Harrogate, nastąpi ta ostateczna rozgrywka.

Trasa jest więc selektywna sama w sobie, a do tego dochodzi pogoda, która lubi tutaj się zmieniać jak w kalejdoskopie. Tak jak dziś - rano mieliśmy pompę, później piękne słońce, a później przelotne opady deszczu. Co chwilę zmiana. To na pewno spowoduje, że trasa - poza tym że trudna - będzie także niebezpieczna. Poza tym to jest już jesień, na drodze też leżą liście i może być ślisko. Tak, że wszystkie te elementy, czasem drobne, mogą mieć wpływ na wyścig.

Z jednej strony nie ma tu dużych podjazdów, ale nawet na niedużych hopkach może się dużo dziać. Mistrzostwa świata mają to do siebie, że trasa prawie zawsze jest selektywna. Są oczywiście wyjątki, jak w Belgii kiedy na torze samochodowym w Zolder wygrał Mario Cipollini, ale przeważnie jest selektywnie i koszulkę wygrywa najmocniejszy zawodnik, który na koniec sezonu potrafi jeszcze solidnie, mocno depnąć.

Kogo trzeba będzie mieć na oku? Kogo pilnować?

Mieliśmy tu już mały przegląd. Silni będą na pewno Francuzi, Belgowie, Niemcy czy chociażby ktoś z Portugalczyków. Szczegóły, konkretne nazwiska, będziemy znali dopiero wieczorem, kiedy pojawi się oficjalna lista startowa. Wtedy też dokładnie będziemy już wiedzieć na kogo patrzeć.

My na pewno nie możemy tutaj mówić o rozdawaniu kart, trzymaniu w ryzach grupy i rozgrywaniu wszystkie od początku, bo nie mamy tutaj takiego potencjału. Startuje tu wielu bardzo doświadczonych już kolarzy, którzy mają dobry bagaż startowy wyniesiony z ekip WorldTour czy Pro-Continental i to zapewne oni będą nadawać ton grze.

Oczywiście spodziewać się można również jakichś niespodzianek z drugiego szeregu, dobrych akcji tzw. „czarnych koni”. Może zdarzyć się tak, że wszyscy będą patrzeć na siebie i oszczędzać się na końcówkę, a w którejś z wcześniej zawiązanych akcji znajdą się na tyle silni zawodnicy, że grupa nie zdąży ich już dojść na rundach. To oczywiście nie byliby jacyś zupełnie przypadkowi kolarze, bo też trzeba mieć pod nogą, żeby utrzymać się na czele i walczyć.

Może zdarzyć się również tak, że w których z wcześniejszych odjazdów załapie się nieco słabszy zawodnik, który później, po skasowaniu odjazdu, zdoła utrzymać się w czołówce i namierzać na finiszu. Możliwości jest dużo.

A czego możemy spodziewać się po naszej reprezentacji?

Wszyscy sobie zdajemy sprawę z tego, jakie wyniki osiągali ostatnio nasi orlicy. Mają za sobą sporo starów i dobrych wyników. Staszek Aniołkowski wygrał dwa etapy wyścigu w Rumunii, Szymon Sajnok zaliczył porządne „przetarcie” na trzytygodniowej Vuelcie, na której - moim zdaniem - był jednym z jaśniejszych punktów ekipy CCC. W dobrej dyspozycji jest także nasz górski mistrz Polski Artur Sowiński, który powinien dobrze poradzić sobie w przypadku ataków na tych górkach w Harrogate.

Nie obawiam się, że nasi zawodnicy mogliby mieć problem z przejechaniem tej trasy w wysokim tempie, bo w takim zapewne wyścig się rozegra. Wszystko sprowadza się do tego żeby znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, ale nad samą taktyką będziemy jeszcze z chłopakami rozmawiać. Niezależnie jednak, czy wyścig rozstrzygnie się wcześniej po którejś z akcji, czy dojdzie do walki z wyselekcjonowanej grupy w końcówce, nasi orlicy mają wystarczające walory i dynamikę, żeby sobie poradzić.

Czyli są odpowiednio przygotowani? Za jeden z ważniejszych punktów przygotowań do mistrzostw świata uważa się Tour de l’Avenir, na którym w tym roku naszej kadry zabrakło.

Z powodu zmiany w organizacji Tour de l’Avenir musieliśmy w tym roku zrezygnować ze startu kadry w tym wyścigu. Myślę jednak, że nie wpłynęło to negatywnie na przygotowania kadry do mistrzostw świata, bo część zawodników zastępczo pojechała kilka klasyków, a część startowała m.in. w dobrze obsadzonym Czech Cycling Tour. Myślę nawet, że pojechanie tego wyścigu mogłoby spowodować, że dziś chłopacy mogliby być teraz nieco przemęczeni.

Tour de l’Avenir jest trudnym, wymagającym wyścigiem i nie miałoby też sensu jechać na niego na siłę ze składem „z łapanki”. To poważny start, więc nie wypada jechać tam jak na wycieczkę, tylko po to, żeby zbierać doświadczenie. Tam trzeba jechać, żeby się dobrze pokazać, co w tym roku byłoby trudne dla nas. Poza trudnościami finansowymi problem stanowiłoby też połączenie cykli startowych zawodników z różnych drużyn, którzy mają przecież także tam swoje plany i zobowiązania.

Wiem, czym dysponujemy jako kraj, jakich mamy orlików i byłoby problem z dobraniem odpowiedniego składu na tak prestiżowy wyścig, który w tym roku był wyjątkowo górski i wymagający. Myślę, że w tej sytuacji udało nam się odpowiednio zmodyfikować kalendarz startów i wszyscy nasi reprezentanci są optymalnie przygotowani do jutrzejszego wyścigu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: