MŚ Yorkshire 2019. Rohan Dennis: "Nie myślałem, liczyłem obroty korby"

Rohan Dennis w mixed zonie promieniał. Australijczyk wywalczył drugi z rzędu tytuł mistrza świata i na mecie zdawał się kompletnie nie przejmować tym, co myśli o nim kolarski świat.

29-latek, który nie startował od lipca i w mediach pojawiał się ostatnio niemal wyłącznie w kontekście skomplikowanej relacji z zespołem Bahrain-Merida, dziś zamknął usta wszystkim krytykom.

Na linię mety wjechał z czasem o 1:08 lepszym od Belga Remco Evenepoela i 1:55 lepszym od Włocha Filippo Ganny. W geście zwycięstwa, który wykonał na kresce, wskazał na swoją głowę.

To największe zwycięstwo w karierze, jeśli mam być szczery. Było trudno, ale wszystkie te momenty były tego warte. Jestem bardzo szczęśliwy. Pracowałem bardzo ciężko, przygotowywałem się psychicznie. Gest zwycięstwa miał przypomnieć, że sukces tkwi nie tylko w ciele, które się nie zmieniło, ale w głowie. Złożyło się na to dużo pracy z moim psychologiem Davidem Spindlerem

– tłumaczył grupce reporterów zebranych za metą w Harrogate.

Dennis nie wchodził w szczegóły problemów, z którymi zmagał się w ostatnich miesiącach, ramowo określając je mianem zmagań z własną psychiką. Na mecie zdawał się jednak autentycznie uradowany i chętnie odpowiadał na pytania.

Gest zwycięstwa gest podziękowania. Wspierał mnie i doprowadził do tego, że zacząłem w siebie wierzyć, że nabrałem pewności siebie. Pomógł mi przezwyciężyć negatywne nastawienie, aby patrzeć na dobre rzeczy, które dzieją się w moim życiu. W tym geście nie było w tym złości, nie było złych myśli. To zwycięstwo jest dla mnie

– powiedział.

Nie miałem nikomu nic do udowodnienia, tylko sobie. Jestem i będę tutaj. Nie tylko przez następne 12 miesięcy, ale dłużej. Nigdzie się nie wybieram.

Dennis w tym sezonie zajął 2. miejsce w Tour de Suisse, po wygraniu otwierającej czasówki i zajęciu 2. miejsca na tej wyścig kończącej. Wyścigów indywidualnych na czas, szczególnie dłuższych, nie przejechał wielu, a po zagadkowym wycofaniu się z Tour de France jego forma pozostawała niewiadomą.

Zacząłem wierzyć 15 września. Zrobiłem dobry trening. W przygotowaniach powtórzyliśmy tok przygotowań z ubiegłego roku, tego dnia poprawiłem wynik sprzed roku... spokojnie poprawiłem

– tłumaczył.

fot. SWPix.com

Australijczyk na 54-kilometrowej trasie w hrabstwie Yorkshire prowadził na dwóch pomiarach czasu i po 54 kilometrach pewnie zmierzał o zwycięstwo. Pagórkowata trasa, najeżona krótkimi i momentami sztywnymi odcinkami dała się startującym mocno we znaki, ale Dennis, podobnie jak przed rokiem w Innsbrucku, utrzymał tempo, które narzucił na początku.

Po starcie wiedziałem, że mam dobry dzień. Czułem się komfortowo w rytmie, jaki narzuciłem, ale z tym do nigdy do końca nie wiadomo. Na pierwszym pomiarze miałem 20 sekund przewagi, myślałem: "dobra, jeszcze mam z czego przycisnąć". Potem drugi pomiar i 57 sekund przewagi, wiedziałem, że nie ma już tylu kilometrów, żeby do mnie odrobili. Musiałem pozostać skoncentrowany, nie ryzykować, dojechać

– wspominał.

Dennis po drodze połknął Victora Campenaertsa oraz Primoza Roglica, czyli zawodników, którzy startowali półtorej i trzy minuty przed nim.

Spodziewałem się różnic na poziomie 20-30 sekund. Byłem zaskoczony, kiedy zobaczyłem przed sobą Roglica i Campenaertsa. Campenaerts... byłem zaskoczony, ale zobaczyłem, że stracił trochę skóry, więc domyśliłem się, że leżał. Roglic... to była niespodzianka. Myślałem, że będzie mocnym rywalem, szczególnie po Vuelcie

– podkreślił.

Co miał w głowie na trasie?

Nie myślałem, liczyłem obroty korby

–  wyjaśnił z uśmiechem, wskazując, to jako swój sposób skupienia się.

Rodzina jest wszystkim

Dennis rano, przed startem, w serwisie Instagram udostępnił zdjęcie swojego synka, podpisując je krótko: "to, co naprawdę ma znaczenie". Na temat motywacji i pozytywnych stron sukcesu wypowiadał się chętniej niż na tematy problemów ostatnich miesięcy.

Rodzina jest wszystkim. Żona wysłała mi to zdjęcie dziś rano. To skłoniło mnie do refleksji. Pomyślałem, że to tylko wyścig. Cokolwiek się stanie, moja rodzina będzie ze mną, nic tego nie zmieni. Miło jest wygrać, ale w wieku 65 lat to nie będzie w pierwszej dziesiątce rzeczy, z których jestem dumny

– zadeklarował na konferencji prasowej.

fot. SWPix.com

To była długa droga... od lipca. Za tym sukcesem stoi cała grupa ludzi. To był trudny okres, nie tylko dla mnie ale i dla nich. A wygrana to ładny sposób podziękowania im. Jestem bardzo szczęśliwy.

Przyszłość

Dennis nie startował od połowy lipca, gdy w dość zagadkowych okolicznościach wycofał się z Tour de France. Australijczyk z trasy zszedł w połowie 12. etapu, a w kolejnych dniach media tonęły w spekulacjach na temat nieporozumień z zespołem Bahrain-Merida oraz problemów z dostarczanym przez sponsorów sprzętem.

Spadło na mnie sporo krytyki po Tour de France, wziąłem sporo tego do siebie. To nie było dobre. Wycofanie się i zastanowienie się nad tym, co jest w życiu ważne pomogło. Chodziło o to, by nie przejmowanie się niczym poza tym, co robię, skupić się na ludziach, którzy wspierają mnie bez względu na moje wybory.

– mówił na konferencji prasowej, nie odnosząc się jednak do tego, stało za decyzją tak gwałtownego wycofania się z "Wielkiej Pętli".

Nowy mistrz świata odmówił także komentarzy na temat sprzętu. Czasówkę pokonał nie na rowerze zespołu, ale na rowerze BMC, zupełnie czarnym, na którym zaklejono dokładnie wszystkie oznakowania.

Czarny rower dostarczyła federacja, oceniony został jako najlepszy dla mnie. Nie mogę komentować za Bahrain-Merida

– powiedział krótko, kilkukrotnie jeszcze zbywając pytanie o ekipę i sprzęt.

Australijczyk sezon kończy w niedzielę. W wyścigu ze startu wspólnego popracuje na Michaela Matthewsa. W przyszłym sezonie na jego celowniku znajdują się Igrzyska Olimpijskie w Tokio, ale nic więcej nie jest pewne. Dennis odmówił potwierdzenia, że w 2020 roku na pewno przywdziewał będzie barwy Bahrain-Merida.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

11 Comments

  1. Piter

    25 września 2019, 21:40 o 21:40

    Do CCC niech idzie

    • Simoni

      26 września 2019, 00:26 o 00:26

      Moim zdaniem Gianty gorsze od Meridy. Nie wiem jak rowery czasowe, ale Merida Reacto jest bardzo sztywna, czuła i wygodna. Gianty tracą na aerodynamice. Więc raczej nie po drodze mu do CCC, chociaż byłby super wzmocnieniem.

      • reko

        26 września 2019, 10:41 o 10:41

        uwielbiam takie podsumowania sprzętowe. Jeździłeś/ ścigałeś się na jednym i drugim. Ja tak. Reacto jest mniej sztywny niż Propel (na którym nie jeżdżą zbytnio w CCC), ale wygodniejszy i bardziej komfortowy od Propela. Sztyca lepiej amortyzuje. Z kolei TCR (głównie na nim jeźdżą w CCC) na moje bije Reacto w terenie pagórkowatym i w górach wygodą, zwrotnością i lekkością. Na pewno na Reacto jeździło mi się lepiej niż na Propelu, ale pewnie na szybkie płaskie trasy i sprinty wolałbym Propela. W górach, terenie pagórkowatym i brukach lepiej niż na TCRrze jeździło mi się lepiej tylko na Tarmacu...a co do Rohana to po numerze jaki odwalił w Bahr. jak bym go nie wziął. Poza tym to dziwny zawodnik- świetny czasowiec, ale generalki żadnej nie ujedzie.

        • Simoni

          26 września 2019, 12:00 o 12:00

          A dlaczego uważasz, że nie jeździłem? Być może te rowery Tobie bardziej odpowiadają. Mnie nie. Pojedź na tor, albo chociaż na równy odcinek szosy i trzymaj cały czas tę samą moc na jednym i drugim rowerze, a zobaczysz ile przejedziesz na jednym i drugim. Albo utrzymuj stałą prędkość i sprawdź ile mocy musisz wygenerować na obu rowerach aby ją utrzymać.Propel moim zdaniem wypada gorzej niż Reacto. Być może Reacto jest lepiej "skrojony" dla mnie, może na nim lepiej mogę się ułożyć i dlatego bardziej mi odpowiada bo to tez trzeba wziąć pod uwagę, ale ja stawiam go półkę wyżej niż Gianta.

          TCR nie wiem bo nie jeździłem. Jeździłem za to na Scultura i to ten rower powinno się porównywać z TCR, ale ja i tak wybrałbym Reacto.

          • Ed

            26 września 2019, 12:43 o 12:43

            A co sądzicie o canyonavg

          • reko

            26 września 2019, 15:05 o 15:05

            a widzisz....porównywałem. Przy tej samej płaskiej rundzie 66km i przy tej samej mocy średnia większa na propelu, Takie porównanie zrobiłem dwa razy podobnie jak porównanie propela z tcrem. Do sprintu propel zbiera się na moje dużo lepiej (mowa o fabrycznych setach z 2018). Natomiast na trasie pofałdowanej i z gorszym asfaltem już propel wypadł słabiej, po pagórkach Reacto śmiga też lepiej. Dlatego napisałem to co napisałem. Skonfrontowałeś jeden model Reacto z ogólnie giantami to skomentowałem. Zwróc też uwagę, że karbonowe modele czy to Gianta, czy Meridy, czy innych z roku na rok przechodzą jakieś modyfikacje, i tak tcr z 2015, a 2017 to już totalnie inny rower i podobnie było ze Sculturą.

      • Zbig

        26 września 2019, 19:43 o 19:43

        Co za głupoty. Giant Trinity to jeden z najlepszych czasowych rowerów w ostatnich latach, na którym Dumoulin zdobył MŚ a Sunweb na tym rowerze też MŚ w Brergen. Nie liczę tych wygranych czasówek przez Toma. Merida Time Warp to nie ten poziom.Wracając zresztą do Trinity to plotki podobno są takie że Tom stwierdził że jest lepszy od nowego Cervelo P5. Według mnie patrząc po wynikach to czołówka czasowych rowerów to BMC Timemachine TT, Bianchi Aquila CV, Giant Trinity, Specialized Shiv TT.

      • Zbig

        26 września 2019, 19:58 o 19:58

        Zapomniałem jeszcze o Pinarello Bolide

        • Simoni

          26 września 2019, 22:08 o 22:08

          @Zbig, ja pisałem o rowerach aero Raecto i Propel, a nie o rowerach do jazdy na czas. Sam jeździłem tylko na Treku Equinox i to raptem kilka razy więc w tej specjalności nie mam za wiele do powiedzenia.
          Pewnie jest tak jak piszesz, do TT rower BMC wygląda fantastycznie.

  2. Simoni

    26 września 2019, 16:43 o 16:43

    @reko, tak, mogłem się wyrazić jaśniej. Chodziło mi o porównanie ram aerodynamicznych obu marek, a uniwersalne trzeba porównywać oddzielnie.
    Być może Tobie łatwiej się ułożyć na propelu, masz lepszą pozycję to stawiasz mniejszy opór i masz lepsze przełożenie mocy, stąd lepsze wyniki. A u mnie może być odwrotnie, dlatego chwaliłem Meridę.
    Tak czy owak, nasz przykład pokazuje też czemu Dennis może być zły na Meridę. Być może czuje, że nie potrafi się zgrać z tym rowerem przez co nie może pokazać pełni swoich możliwości, stąd ta frustracja.

    @Ed, chodzi o Canyon Aeroad? Nie wiem, nie jeździłem na rowerach tej marki, więc mogę jedynie ocenić wygląd, a wygląda bardzo ładnie;) Jednak jak miałbym nieograniczony budżet i kierował się wyglądem to kupiłbym Orbea Orca Aero bo podoba mi się najbardziej:) Ciekawe czy jeździ tak samo dobrze jak wygląda. Niestety też nie miałem przyjemności testować.

    • Bedrzich

      26 września 2019, 21:10 o 21:10

      Ja też myślałem, aby tę Orbeę kupić. Na wygląd - świetna maszyna...

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: