Tour de Pologne 2019. Tomasz Marczyński: „dotrzeć na Vueltę w topowej dyspozycji”

Tomasz Marczyński

Tomasz Marczyński ponownie przygotowuje się do Vuelta a España na trasie Tour de Pologne. Kolarz Lotto Soudal znów planuje uciekać, znów chce się liczyć i wykorzystać umiejętności taktycznego rozgrywania udanych akcji zaczepnych.

Nie od dziś wiadomo, że dla żyjącego w Hiszpanii Polaka start na Półwyspie Iberyjskim ma ogromne znaczenie. 35-latek jest mocno zespolony z tym krajem, świetnie zna język i teraz liczy, że będzie mógł nawiązać do dwóch sukcesów z 2017 roku. W tym sezonie Marczyński nie zdołał jeszcze pokazać pełni swoich możliwości, ale w Polsce znajduje się już w ostatniej fazie okresu przygotowawczego przed tym kluczowym startem. Dziś, na krakowskim rynku, start w Tour de Pologne będzie ostatnim sprawdzianem formy.

Marczyński w rodzinnych stronach będzie chciał zaliczyć dobre przetarcie, gdyż w ubiegłym tygodniu nagle wycofał się z wyścigu Tour de Wallonie. Po spokojnym przejechaniu pierwszego odcinka, Krakowianin nie przystąpił do rywalizacji kolejnego dnia.

Zatrułem się czymś. Zacząłem wymiotować po kolacji do późnych godzin, potem dostałem wysokiej gorączki i dlatego nie mogłem podejść do etapu

– tłumaczył w rozmowie z „Rowery.org” na przeddzień rozpoczęcia Tour de Pologne, po konferencji prasowej.

To było tylko takie 24 godziny, dwa dni później już spokojnie siadłem na rower, także ostatnie dni skupiłem się na regeneracji i myślę, że z dnia na dzień będę rozkręcał

– dodał.

Teraz, Polak po raz kolejny przystępuje do walki w narodowym wyścigu. Do tej pory najwyżej ukończył  rywalizację w 2017 roku, w końcowym rankingu zajmując 16. miejsce. Oprócz tego na jego koncie znajdują się dwie koszulki najlepszego górala, wywalczone w latach 2012 i 2013. W tym roku Marczyński myślami jest jednak przy współpracy na dobry wynik dla ekipy Lotto Soudal, w Polsce występującej pod nazwą Lotto Fix ALL.

Zobaczymy, jak będzie się układał wyścig z dnia na dzień. Etap na Kocierz już jest ciężki, także tam na pewno będą różnice w generalce, no i na pewno ostatnie dwa etapy będziemy jechać bardzo agresywnie, będziemy próbować atakować i pojechać jak najlepszą generalkę i, jeśli się da, też powalczyć o jakiś etap

– zapowiedział.

Drużyna Marca Sergeanta nie przywiozła co prawda nad Wisłę swoich największych gwiazd, zarówno na polu sprinterskim, jak i górskim, lecz to nie znaczy, że ambitny skład złożony z Polaka, Norwega i pięciu Belgów nie będzie chciał dać o sobie znać.

Myślę, że będzie chciał jak najwyżej generalkę pojechać Bjorg [Lambrecht], jakąś szansę też teoretycznie ma Sander Armée. Ja myślę, że teraz będę się co raz lepiej czuł

– analizował.

fot. Dominik Smolarek / www.dominiksmolarek.pl

W tym roku właśnie minie drugi rok od okraszonej dwoma zwycięstwami etapowymi Krakowianina edycji Vuelta a España. Przed rokiem Marczyński do Hiszpanii nie pojechał z powodu choroby i swój sezon zakończył na sierpniowym Clasica San Sebastian. W tym sezonie znów znalazł się we wstępnym składzie belgijskiej ekipy na hiszpański Grand Tour.

Te dwa etapowe skalpy to największe osiągnięcia w karierze „Mańka”, który pokazał, że wie, jak idealnie taktycznie rozegrać etap i jak w kluczowym momencie znaleźć się we właściwym miejscu. Nadeszły one ledwie dwa lata po tym, jak zaliczył spadek do poziomu UCI Continental i przez 2015 rok kręcił po mniej znanych wyścigach w barwach Turku Sekerspor. Dopiero w kolejnym sezonie wszedł ponownie do czołówki, gdzie po pewnym falstarcie i problemach wzbił się na wyżyny swoich możliwości. Przez to, jak sam podkreśla, przez ostatni czas jechał nieco inaczej, delikatnie odmieniony przez to, co się stało.

Czuję się pewnie, czułem się pewnie też przedtem, ale może brakowało mi takich spektakularnych worldtourowych wygranych. Cieszę się, że udało mi się to osiągnąć. Jest także taki zamysł, żeby i tu w tym roku przez Tour de Pologne dotrzeć na Vueltę w topowej dyspozycji

– zdradził.

35-latek jest specjalistą od ucieczek, kolarzem wiedzącym, gdzie szukać swojej szansy. Właśnie w taki sposób wywalczył oba sukcesy w Hiszpanii i m.in. mistrzostwo Polski cztery lata temu. „Maniek” przejechał na czele wiele kilometrów w wyścigach różnego szczebla i na tym etapie kariery jego doświadczenie jest najważniejszym atutem w walce na trasach najważniejszych imprez.

Zapytany o kluczowe czynniki jazdy przed główną grupą, Polak uśmiechnął się szeroko.

Najważniejsze to w niej się znaleźć, to jest jakby trochę kluczowe

– rozpoczął.

Później trzeba wiedzieć, z kim odjechać. Nie można odjechać z zawodnikami, którzy są blisko w klasyfikacji generalnej. No i jak zawsze, trochę łut szczęścia i w końcówce trzeba rozegrać wszystko na swoją korzyść. Pierwsza myśl, to wypracować tak dobrą przewagę, aby ucieczka dojechała do mety, aby myśleć o jakimkolwiek zwycięstwie. Później obserwujesz zawodników, którzy jadą z tobą i im jest większa selekcja, im mniej osób zostaje patrzysz kto jest, szukasz ich słabych punktów, aby rozegrać ten etap na swoją korzyść

– wyjaśnił.

Dalsze plany na końcówkę sezonu w wykonaniu Marczyńskiego jeszcze nie zostały ustalone, a sam zawodnik chce oprzeć dalsze decyzje na wrażeniach z sierpnia i początku września.

Na razie jestem skupiony na Tour de Pologne i Vuelcie, potem zadecydujemy w zależności od dyspozycji w jakiej ją ukończę

– powiedział.

fot. A.S.O. / Alex Broadway

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: