Tour de France 2019. Col du Tourmalet nieco za długie dla Thomasa i Fuglsanga

Team Ineos rozpoczął grę na dwa fortepiany wobec kłopotów Gerainta Thomasa na Col du Tourmalet. Kolejne straty zapisał też Jakob Fuglsang, ale Duńczyk nie rezygnuje z ambicji skończenia wyścigu na podium.

Geraint Thomas nie miał najlepszego dnia na Col du Tourmalet. Obrońca tytułu do zwycięskiego Thibauta Pinota i podążających za nim pięciu najlepszych zawodników stracił 36 sekund.

Nie czułem się zupełnie dobrze od samego początku. Miałem nadzieję, że na ostatnim podjeździe będzie lepiej. Wiedziałem, że w końcówce muszę dokręcić swoim tempem. Nie próbowałem trzymać koła kiedy zaczęli skakać

mówił Walijczyk, którego odczepiło przyspieszenie Emanuela Buchmanna.

Zespół Ineos na krótko prowadzenie przejął 10 kilometrów przed szczytem Col du Tourmalet, po tym jak tempo dyktowane przez kolegów z zespołu okazało się zbyt mocne dla Nairo Quintany. Następnie tempo podkręcili zawodnicy Groupama-FDJ, odcinając Egana Bernala i Gerainta Thomasa, od ostatnich pomocników.

Thomas odpadł na kilometr przed metą, ale wobec braku kolarzy nadających zdecydowane tempo, Brytyjczykowi udało się ograniczać straty.

Założyłem, że lepiej po prostu jechać swoje i zminimalizować straty, a nie trzymać się i strzelić na stromym kawałku. Tak bywa, mam nadzieję, że w kolejnych dniach będę się lepiej czuł

dodał.

Jego drużynowy kolega Egan Bernal nie czekał, na metę wjeżdżając w grupce lidera wyścigu.

Ja czułem się dobrze, jestem zadowolony. Geraint Thomas stracił trochę, to nie jest dobra wiadomość. Byłem gotowy mu pomóc, ale ekipa przez radio powiedziała mi, żebym nie czekał

mówił na mecie.

fot. A.S.O./Thomas MAHEUX

Grupa Ineos do wyścigu przystąpiła z Thomasem i Bernalem na pozycjach liderów, acz Brytyjczyk, jako obrońca tytułu i kolarz bardziej doświadczony w hierarchii stał nieco wyżej. Dobra jazda w pierwszym tygodniu, na La Planche des Belles Filles oraz na czasówce w Pau wywindowały go na pozycję wicelidera wyścigu i dały przewagę nad Bernalem oraz resztą stawki. Po pierwszym pirenejskim etapie Thomas nad trzecim Stevenem Kruijswijkiem ma tylko 12 sekund przewagi, a nad Bernalem 58 sekund.

Brytyjska grupa pozwoliła 22-latkowi trzymać rękę na pulsie, acz nie zmieniła hierarchii przywództwa. Zgodnie z przedstartowymi założeniami, ekipa jedzie na kolarza, który w danym punkcie ma największe szanse na zrealizowanie celu nadrzędnego: wygranej w Paryżu.

Każdy ma gorszy dzień na Tourze. Nie wiem, czy jesteśmy w stanie wygrać. Wiem, że obrońca tytułu jest moim kolegą z ekipy i nie pojadę przeciwko instrukcjom zespołu. Jeśli poproszą abym pomagał, zrobię to. Jeśli dostanę wolną rękę, postaram się to wykorzystać

zadeklarował Kolumbijczyk.

Przyspieszenia w końcówce okazały się zbyt dużym wyzwaniem dla Jakoba Fuglsanga. Duńczyk na mecie zameldował się 53 sekundy za Pinotem i 47 sekund za goniącymi do zawodnikami.

Lider Astany jedzie przyzwoicie, ale póki co nie nadrabia nad walczącymi o podium rywalami. 32-latka w pierwszych dniach nie ominęły kraksy, 1:40 stracił na wietrznym etapie do Albi, a na czasówce, mimo zupełnie przyzwoitego występu, także zapisał niewielkie straty. Po 14. etapach jest ósmy, 5:22 za prowadzącym Julianem Alaphilippem, 3:20 za drugim Geraintem Thomasem.

Poszło mi dobrze. Czułem się dobrze, ale przyspieszenia na ostatnich dwóch kilometrach wyczerpały mnie i zapłaciłem za to.  Męczyłem się, ale nie byłem jedynym. Mogło być gorzej, ale mogło być też lepiej, to była pierwsza bezpośrednia konfrontacja w górach. Przed nami jeszcze kilka takich dni, mam cały czas nadzieję zrobić coś wielkiego w tegorocznym wyścigu

powiedział.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: