Wyścig mjr. Hubala - Sante Tour 2019. Maciej Paterski: "ciężko mi z tym zwycięstwem"

Zwycięstwo Macieja Paterskiego w zakończonym dziś Wyścigu mjr. Hubala - Sante Tour ma słodko-gorzki smak i - jak mówi sam zawodnik - ciężko je przyjąć.

Kilkanaście minut po wygraniu finiszu w Końskich Maciej Paterski stał w cieniu pod namiotem, oczekując na dekorację. Mimo odniesionego właśnie podwójnego triumfu minę miał nietęgą.

Ciężko mi trochę z tym zwycięstwem, bo pierwszy raz w życiu spotkała mnie taka sytuacja. Dwa wygrane etapy, wygrany wyścig, ale jakoś po wyścigu atmosfera jest taka, jakby się coś przegrało. Tak naprawdę ten sukces należał się Grześkowi, na którego jechaliśmy przez cały wyścig. Tymczasem o wyniku zaważył ostatni kilometr. Przez defekt w końcówce Grzesiek stracił to zwycięstwo

– przyznał Paterski w krótkiej rozmowie przerywanej kolejnymi wyjściami na podium.

No ale taki jest sport i myślę, że jak ochłoniemy to będzie lepiej.

Tym, którzy nie śledzili uważniej rywalizacji w Wyścigu mjr. Hubala, spieszymy z wyjaśnieniem. Liderem klasyfikacji generalnej od pierwszego dnia rywalizacji był Grzegorz Stępniak, na którego ciężko pracowała cała ekipa Wibatech Merx Wrocław. W generalce różnice czasowe dzielące kolejnych zawodników były jednak kilkusekundowe i o ostatecznym wyniku zadecydować mogła dowolna z bonifikat czasowych, których na ostatnim etapie czekało kilka.

Pech chciał, że na kilometr przed metą Stępniak miał defekt roweru, który uniemożliwił mu walkę o etapowe zwycięstwo. Pod nieobecność swojego lidera zwycięstwo wywalczył Paterski... zgarniając jednocześnie bonifikatę czasową i przeskakując Stępniaka w klasyfikacji. Żółta koszulka pozostała więc w ekipie, jednak trafiła do innego zawodnika.

Rozprowadzaliśmy Grześka na finisz, ale na kilometr do mety miał defekt przerzutki. Obejrzałem się, jego nie było, więc musiałem finiszować. Wiadomo, że wyścig jest na sekundy i nie mogłem odpuścić

– dodał Paterski.

Wrocławska drużyna Wiesława Ciasnochy objęła prowadzenie w wyścigu po pierwszym etapie, wygranym w Opocznie właśnie przez Stępniaka. Przez kolejne etapy czujnie kontrolowała przebieg rywalizacji, nie pozwalając rywalom na zbyt wiele. W ostatnim dniu kolarze w niebiesko-czarnych strojach niemalże nie schodzili z prowadzenia w peletonie.

Uważam, że pojechaliśmy bardzo dobry wyścig. Zdominowaliśmy rywalizację, było nas cały czas widać - podczas etapów i na samych finiszach. Zaznaczę, że cała ekipa zasługuje na największą pochwałę, bo tak naprawdę to oni robili robotę przez cały wyścig. My z Grześkiem tylko to wykańczaliśmy to

– ocenił "na gorąco" jazdę swojej ekipy.

Dla Maćka Paterskiego odniesione dziś zwycięstwo w "Hubalu" jest drugim w karierze. Poprzednio stanął na najwyższym stopniu podium przed dwoma laty. Jak porówna te dwa starty?

Myślę, że ten pierwszy wyścig, który wygrałem, miał cięższą trasę. Z drugiej strony na pewno ja sam byłem bardziej zmęczony, bo przyjechałem prosto z trzytygodniowego Giro d'Italia. Na starcie "Hubala" stanąłem trzy dni po zakończeniu Giro, więc nie miałem zbyt dużo czasu na odpoczynek. Kosztowało mnie to trochę, ale udało się wygrać. Teraz wyścig trwał trzy dni, ale był za to bardzo intensywny.

Dla zwycięzcy klasyfikacji generalnej wyścigu poświęconego pamięci majora Henryka "Hubala" Dobrzańskiego czeka zawsze wyjątkowa nagroda. Zamiast klasycznego pucharu wręczana jest replika szabli majora "Hubala".

Uwielbiam takie narody, leżą na honorowym miejscu u mnie w domu. Lubię bardzo kiedy nagrody są nietypowe, związane z danym wyścigiem, jego historią czy historią tego, do czego nawiązują.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: