MŚ Innsbruck 2018. Michał Kwiatkowski: "to dzień do zapomnienia"

Michał Kwiatkowski przed niedzielnym porankiem typowany był do grona najmocniejszych kandydatów do złotego medalu mistrzostw świata w Innsbrucku. Niestety, to nie był najlepszy dzień dla naszego reprezentanta.

Do rywalizacji w Innsbrucku polska reprezentacja męskiej elity przystąpiła w sześcioosobowym składzie, a rolę liderów dzielili między sobą Michał Kwiatkowski i Rafał Majka. Wydawało się, że na niezwykle wymagającej trasie w austriackim Tyrolu obaj będą w stanie rywalizować z najlepszymi. W trakcie wyścigu okazało się, że dla Kwiatkowskiego to nie jest dobry dzień. Nogi nie kręciły tak, jak można by się spodziewać.

Tak naprawdę już po kilku pierwszych rundach wiedziałem, że nie czuję się najlepiej, choć kiedy komunikowałem to Rafałowi Majce, on odpowiadał mi tym samym. Po 50 kilometrze nogi nie kręciły się już tak, jakbym sobie tego życzył, ale Rafałowi chyba też nie, więc mogliśmy wzruszać tylko ramionami i modlić się, żeby przetrwać jak najdłużej.

Rafał wytrwał bardzo długo i żałuję, że nie mogłem mu w żaden sposób pomóc w końcówce. Ten wyścig był bardzo wymagający i niewiele było można zrobić, jeśli nie miało się nóg do tego. To dzień do zapomnienia

komentował swój start aktualny mistrz Polski, po dotarciu na metę niedzielnego wyścigu.

Kiedy rozmawialiśmy przed wyścigiem o tym, jak powinniśmy go pojechać, to jasne było, że żadna akcja z Włochami, Hiszpanami czy Francuzami nie może pojechać bez nas. Oznaczałoby to konieczność przejęcia kontroli nad wyścigiem przez nas, a nie chcieliśmy tego robić. Kiedy zauważyłem, że atakuje jeden z Włochów to próbowałem się w to włączyć. To było bardziej zamknięcie akcji i jechanie po kołach niż atak z mojej strony. Nie czułem się na siłach by atakować. Miałem nadzieję, że może dzięki temu Rafał będzie mógł nieco spokojniej pokonać podjazd, ale ostatecznie na niewiele się to zdało.

Kwiatkowski nie ukrywał złości połączonej z poczuciem rozczarowania takim wyścigiem w swoim wykonaniu. Ma on na swoim koncie już jeden tytuł mistrza świata, wywalczony w Ponferradzie w 2014 roku. Dziś wyraźnie jednak zaznaczał, że zamierza walczyć o kolejny tęczowy trykot.

Nie udało się dobrze zakończyć sezonu i bardzo tego żałuję. Cóż, mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się jeszcze powalczyć o medal na mistrzostwach. Na pewno będę gonił to kolejne złoto. Po tym wyścigu jestem i rozczarowany i zły, bo tak naprawdę dobra czasówka - ta indywidualna i drużynowa - a także wcześniejsze wyścigi, pozwoliły mi mieć dużo optymizmu i motywację, żeby walczyć dzisiaj. Niestety dyspozycja i nogi nie szły z tym w parze

  komentował.

Nie po to tu przyjechałem. Przyjechałem walczyć w wyścigu ze startu wspólnego. Wyjeżdżam stąd nie tylko nieusatysfakcjonowany, ale wręcz zły. Czuję, że zawiodłem wiele osób. Miejmy nadzieję, że co się odwlecze, to nie ucieczce. W przyszłości na pewno będę wracał do tego okresu i będę analizował, co mogę poprawić, co zmienić. Jednak nie zamierzam rozpamiętywać dzisiejszego występu. Chcę się wyłączyć i odpocząć

 dodał.

W sezonie 2018 Kwiatkowski zdecydował się zmienić swój program startów, zmieniając tym samym system przygotować do mistrzostw świata. W jego kalendarzu znalazły się zarówno wiosenne etapówki i klasyki, jak i dublet Tour de France-Vuelta a Espana. Hiszpańska trzytygodniówka była eksperymentem, gdyż Polak nigdy nie startował w dwóch tak długich wyścigach w jednym sezonie. Biorąc pod uwagę wygrany między tymi startami Tour de Pologne, Kwiatkowski swoje możliwości testował bez większych okresów odpoczynku przez trzy miesiące.

Choć mistrzostwa świata rozpoczął naprawdę dobrze  zarówno podczas drużynowej jazdy na czas, jak i próby indywidualnej, zajął dobre, 4. miejsca  w niedzielę nie był już w stanie podążyć za najlepszymi. Pojawia się więc pytanie, czy taki system posłużył kolarzowi Team Sky?

Trudno mi dziś ocenić, czy przejechanie przeze mnie dwóch Grand Tourów to dobry pomysł na szykowanie formy pod mistrzostwa świata. Mnie na dziś to nie pomogło, ale patrząc na Alejandro Valverde, który przejechał Tour i Vueltę, to może jest jakaś recepta. Może potrzebuję kolejnych 10 lat żeby i u mnie to zadziałało, zobaczymy

 uśmiechnął się.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

10 Comments

  1. knur

    30 września 2018, 23:27 o 23:27

    Michał to się może zdecyduj czy chcesz być klasykowcem czy grandtourowcem.To już nie pierwszy raz zbijając wagę brakuje ci sił żeby dojechać do mety z najlepszymi.Praktycznie wszystkie klasyki w tym roku tak wyglądały.W poprzednich latach (oprócz 2017)było to samo.Niemożliwe żeby tak inteligentny zawodnik nie zdawał sobie z tego sprawy.

    • Scyzoryk

      1 października 2018, 01:12 o 01:12

      Panie Knurze zarzut jak zarzut, ale sezon w sezon są wygrane. Tirreno - Adriatco to pies, Wyniki w tym roku historyczne (i jeszcze Volta i TDP). Mało który oprócz sprinterów ma tyle zwycięstw (prawie 30) Oczywiście Arystoteles itd, ale pamiętajmy, że Sky i daje i odbiera.

    • reko

      1 października 2018, 10:48 o 10:48

      ale tu kierunek jest jasny...GT i tygodniówki. Rok w rok Kwiato wygrywa coś dużego więc co kaman człowieku?

  2. knur

    1 października 2018, 20:00 o 20:00

    Panie Scyzoryk ale w klasykach nie ma żadnych, MŚ z reguły wygrywają klasykowcy, a Michał w tym roku prawie w każdym dłuższym jednodniowym wyścigu ma problem z dojechaniem do mety.Oczywiście to jego sprawa, ale nie ma sensu potem płakać że jest zły i zawiedziony skoro nie jest do tego typu wyścigów przygotowany.
    Panie reko kierunek wcale nie jest jasny skoro głównym celem wiosennym kwiato były ardeny a wyszło gówno,

  3. Scyzoryk

    1 października 2018, 21:27 o 21:27

    Panie Knur, Ja znam tylko jednego Polaka, który wygrał Monument. Znam tylko jednego Polaka, który wygrał Amstel, San Sebastian, E3, Strade Bianche (x2). A, że w tym roku nie poszło ? No akurat nie poszło, ale na drugiej ręce trzy etapówki, w tym jedna absolutnie prestiżowa. Wygrać jakikolwiek klasyk to jest sztuka sama w sobie, jeśli się nie jest Saganem czy Valverde. Van Avermaet właściwie nic nie wygrał w tym roku. Taki sport. Proszę spojrzeć na Benoot., Naesena, czy Vanmarcke. Zwycięstwa to palce jednej ręki drwala. Tak, wiem Alaphillpe miał wspaniały sezon... Taki sport. Nieprzypadkowo maksymalna liczba Mś dla jednego to "zaledwie" trzy (oczywiście póki co)

    • knur

      1 października 2018, 23:09 o 23:09

      Panie Scyzoryk właśnie o tym pisałem z jakiego powodu nie poszło.Albo etapówki albo klasyki.Dajesz pan za przykład Sagna (Gilbert też nie gorszy) a on dużego touru nie wygra i dobrze o tym wie ,a kwiato chce wygrywać etapówki i klasyki a tak się nie da.Poprzedni sezon pokazał że Michał mógłby być jednym z najlepszych (a może nawet najlepszym) klasykowców. Ale do tego potrzeba mocy,którą się traci zrzucając wagę. Valverde to wyjątek potwierdzający regułę.

      • reko

        2 października 2018, 08:45 o 08:45

        tylko patrz kolego na cechy i specjalizację danego kolarza. Kwiato to jednak inny kolarz niż Sagan czy Gilbert. To kolarz zbliżony umiejętnościami do Valverde, Alaphilipa, Roglica. Umie jeżdzić po górach, świetnie zjeżdża i dobrze jeździ na czas. Na brukach nigdy mu nie szło, a jak spojrzymy na Ardeny to nie pamiętam kiedy miał sezon taki, że w każdym wyścigu meldował się w top 5. Może 2012-2014. Tak więc dla mnie naturalnym rozwojem jego kariery jest choćby próba sprawdzenia się w GT. Pokazał już że jest świetnym klasykowcem i oczywiście może dokładać palmeras w tym zakresie, ale on chce iść dalej i chwała mu za to. Przejdzie do historii jako najlepszy polski kolarz i jako jeden z najbardziej uniwersalnych.

        • knur

          2 października 2018, 23:40 o 23:40

          Ale ja mu niczego nie odbieram,jest znakomitym kolarzem i doceniam jego doskonałą jazdę w tygodniówkach w tym roku..Zwróciłem tylko uwagę że to klasykowcy wygrywają MŚ a tego w przygotowaniach na ten sezon zabrakło,więc płacz jest teraz nie na miejscu .Kolejny raz powtarzam,tracąc na wadze traci się moc.Po zdobyciu MŚ Kwiato popełnił ten sam błąd.A z tą jazdą po górach to bym nie przesadzał, musi jeszcze sporo nad tym popracować,Co do cech ,które opisałeś to ujawniły się dopiero w tym sezonie bo pod tym kątem poszły przygotowania.W poprzednich był właśnie porównywany do Valverde i Gilberta.Na brukach też wygrywał (E3 Harelbeke )To właśnie Michał z aktualnie jeżdżących kolarzy był uznawany za tego,który może wygrać wszystkie monumenty.Sagan jest wyjątkowy wiec nie można nikogo z nim porównywać.

  4. Scyzoryk

    3 października 2018, 00:30 o 00:30

    Panie Knur. Odpisuję po raz ostatni. Primo. Krytyka odnosiła się do wyboru drogi Kwiato w tym sezonie w kontekście mistrzostw świata. Zarzut nieuczciwy. Nie ma chyba wątpliwości, że mistrzostwa świata "grandturowe" jak nigdy - jak pierwsza czwórka. Diamenty przeciw orzechom, że gdyby nie kontuzja Rekina i on byłby w samym czubie. Wniosek: wybór czystego klasycyzmu na pewno nie pomógłby Kwiatkowi w tych mistrzostwach. Tylko w ewentualnej odpowiedzi proszę dać znać, w czym dodatkowe kilogramy pomogłyby na tej trasie. Secundo. Przykład Sagana i Valverde miał tylko potwierdzać regułę - wygrana klasyku to nawet dla bardzo mocnych zawodników nie jest chleb powszedni (traktuję to jako wyjątkowy eufemizm). Epatowanie Saganem jest bez sensu w kontekście marzeń Michała o zwycięstwie w grandturze właściwie w równym stopniu jak w przypadku chociażby Gavirii Kittella czy Gorilli. Żaden z nich nie ma szans tak samo jak Sagan, więc tu nie ma żadnych dylematów. Argument "spójrz Pan proszę na Sagana co za mądrość proszę Pana" całkowicie bezużyteczny. Tertio. Kwiato sam przyznał, że zawiódł wiele osób i musi ocenić jakie błędy zostały popełnione. Nie ma sensu płakać? Może jest sens najpierw "popłakać", potem otrzeć łzy, potem ułożyć plan, a potem się starać zrobić lepiej? Pan tak nigdy nie robi? To znaczy, że Pan zawsze wszystko dobrze robi, czy nigdy nie żałuje jeśli Pan źle zrobi? Ciekawym. Po czwarte (dobra przyznaję dalej nie umiem, a nie będę już sprawdzać łaciny) ile wygranych w klasykach przerosłoby te trzy etapówki, a zwłaszcza wyścig dwóch mórz i nasz Narodowy (dla mnie wygrana w TDP jest super ważna bo ilu Polaków wygrało w ostatnich 20 latach)? Też bardzo ciekawym. Proszę pamiętać, że Monumenty dla Kwiato raczej dostępne są tylko dwa (M-SR i LBL) bo na Lombardii zawsze był bez formy. Z kolei na LBL nawet w najwyliniowaniejszych czasach jednak sporo brakowało (życzę mu bardzo) Po piąte sam Sky wymusza na Kwiatku bycie bardziej grandturowym (pomocnicy mają jak najdłużej trwać w górach) Oczywiście nie trzeba jeździć dla Sky bez względu na kasę, oczywiście... (proszę uwzględnić, że każdy - nawet najbardziej zdolny do poświęceń dla innych człowiek - robi wszystko dla siebie - własnego poczucia wartości, spójności itd.) Po szóste - pozwólmy ludziom gonić za marzeniami (zwłaszcza gdy etapówki rozliczają sezon). Po siódme: to ile obciął kilogramów ten GVA, że taki jakiś ten sezon nie bardzo ? (może specyfika sportu ?) Po ósme: błędy oczywiście były (na pewno jechanie Flandrii), ale co z tego? A nie ma co teraz płakać, no tak... Po dziewiąte: tak uczciwie przyznaję, uwielbiam Kwiatka (za jaja, inteligencję i dystans)

    • Xedron

      3 października 2018, 19:39 o 19:39

      Dodatkowe kilogramy sprawiłyby, że Kwiato tym bardziej nie ukończyłby tego wyścigu. Widzimy co pokazali Sagan i Van Avermaet. W tym roku trasa była ewidentnie dla górali i to przekłada się w wynikach, chociaż mamy wyjątki w postaci Moscona czy Valgrena. Tak naprawdę fakt czy ktoś jest lepszym góralem czy klasykowcem to jedno, a drugą sprawą jest umiejętność przejeżdżania najtrudniejszych wyścigów jednodniowych o długości ponad 250 kilometrów i przewyższeniu parotysięcznym.
      Częściej niż góralom jednak trasa wyścigu wspólnego mężczyzn podczas mistrzostw świata sprzyja nawet i nie tylko klasykowcom, ale najmocniejszym sprinterom.
      Kwiato zdobył już najtrudniejszy do zdobycia monument. Teraz najbliżej jest zdobycia Staruszki której zwycięstwa był już dwukrotnie bliski i na pewno mocno żałuje tych nieudanych prób. Jeżeli miałby już te dwa klasyki w palmares to z pewnością próbowałby trafić z formą na Lombardię tym bardziej, że jest to monument najbardziej pasujący góralom, do którego bycia Michał zmierza. Nie wiem czego Michałowi brakuje do zwycięstwa w Flandryjskiej piękności, próbował już parokrotnie, ale widać nie do końca mu odpowiada. Natomiast na Paris-Roubaix jeszcze przyjdzie czas. Michał potrafi swoje jeździć po brukach, a tutaj potrzeba większego doświadczenia (chociaż mniejsza waga jest złym prorokiem).
      Z panem knurem zgadzam się, że tęsknimy bardzo za zwycięstwami w klasykach, ale tegoroczne wygrane etapówki w niczym nie umniejszają pozycji Michała w światowym peletonie. Liczmy na to, że przyszłoroczne wiosenne klasyki wypadną lepiej w wykonaniu Michała.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: