Vuelta a Espana 2018. Michał Kwiatkowski chce do końca jechać z najlepszymi

Rafał Majka i Michał Kwiatkowski na La Covatilli

W rozmowie dla „Cyclingnews”, przeprowadzonej w dniu przerwy od Vuelta a Espana, Michał Kwiatkowski przyznał, że upadek na siódmym etapie nie pozostał bez wpływu na jego dyspozycję, ale nie zmienił nastawienia i celów z jakimi przyjechał na wyścig.

Kolarz Team Sky po dziewiątym odcinku, zakończonym na La Covatilli, spadł na 15. pozycję w klasyfikacji generalnej, ze stratą ponad 2 minut do Simona Yatesa (Mitchelton-Scott). Dzień odpoczynku i trzy łatwiejsze etapy, mają dać trochę czasu na zaleczenie ran.

Wracając do piątkowego upadku Kwiatkowski stwierdził, że górna część ciała nie jest największym problemem.

Najgorsze jest to, że moje nogi są naprawdę napięte, wszystkie ścięgna od upadku mocno naciągnięte. Przechodzę wiele zabiegów, rozciągania i masaże, które mają mi pomóc pozbyć się dolegliwości bólowych.

„Kwiato” nie wie czy, gdyby był w pełni dyspozycji, spisałby się lepiej na La Covatilli.

Ale na pewno na sobotnim etapie. Tego dnia nie byłem sobą. Gdybym mógł wybrać jeden z etapów Vuelty, kiedy w ogóle nie miałbym na uwadze klasyfikacji generalnej, a zwycięstwo etapowe, to byłby właśnie ten etap. Ale po prostu cały dzień cierpiałem wówczas jak zbity pies.

Druga część Vuelta a Espana będzie znacznie trudniejsza, przed kolarzami wciąż sześć górskich etapów i długi odcinek jazdy indywidualnej. Kolarz z Torunia zapewnił, że nie zmienia taktyki i nadal chce jechać z najlepszymi.

Nie rozpatruję siebie, jako kogoś, kto przestał się liczyć w klasyfikacji generalnej. To nowy krok, nowe doświadczenie, dwa Wielkie Toury w jednym roku. Pozostaję w wyścigu z przekonaniem, by zrobić absolutnie wszystko, aby trzymać się wysoko. Nawet gdybym w niedzielę stracił 15 minut, to i tak dalej starałbym się trzymać z najlepszymi. Straty nie oznaczają, że automatycznie przestawię się na zwycięstwa etapowe.

Rozpatruję siebie jako kolarza, który w przyszłości może osiągnąć znacznie więcej w klasyfikacji generalnej, dlatego nie chcę robić kilku kroków do tyłu z powodu jednego głupiego upadku. Dwie minuty na Covatilli nie zmienią mojego planu gry. Żałowałbym, gdybym nie próbował nadal ścigać się z najlepszymi góralami.

Mistrza świata sprzed czterech lat na razie nie zajmuje temat zbliżających się mistrzostw w Innsbrucku. Kolarz z Torunia do dzisiaj ma już w nogach 76 dni startowych w sezonie, najwięcej podczas całej kariery, dlatego o świeżości podczas czempionatu w Austrii nie może być mowy.

Liczę dni. Być może tyle wyścigów to nie jest najlepszy sposób przygotowań do mistrzostw świata czy Vuelty, ale teraz tego nie zmienię, więc nie ma sensu tym się martwić. Nie ma czasu na przerwę, zresetowanie silnika i zastanowienie się nad następnym sezonem. Jedynie co mogę, to jechać tak jak w niedzielę, pomimo że nie byłem w pełni sił, to wciąż myślałem o zwycięstwie. Muszę utrzymać jak najlepszą formę na podjazdach i cieszę się, że pojadę w Austrii z Rafałem Majką. Dobrze nam się współpracuje, a tu chodzi o ten jeden, jedyny dzień. Trochę oddechu po Vuelcie i powinienem być gotowy.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

3 Comments

  1. XMM2

    4 września 2018, 21:33 o 21:33

    To jest podejście👌💪✌️👍

  2. reko

    4 września 2018, 21:35 o 21:35

    no i szacun, pełna profeska

  3. Tomek Attomek

    5 września 2018, 10:57 o 10:57

    Sezon intensywny ale kto wie ? może to wypali - Valverde jeździ od lutego do października i .....w tęczy jeszcze się nie zaprezentował. A Michał powinien zajrzeć na forum bo tam już mu karierę zaplanowali z detalami.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: