Vuelta a Espana 2018. Porte i Nibali daleko, Zakarin potłuczony

Bez dużego zaskoczenia w obozach BMC Racing i Bahrain-Merida. Richie Porte i Vincenzo Nibali nie powalczą o najwyższe lokaty w wyścigu Vuelta a Espana.

Obaj zawodnicy po dwóch zaledwie odcinkach hiszpańskiego Grand Touru zapisali już straty i nie odegrają poważniejszej roli w walce o czołowe lokaty.

Nibali, który do Malagi przyjechał wciąż odczuwając skutki kontuzji odniesionej na trasie Tour de France, nie deklarował wielkich ambicji związanych z klasyfikacją generalną. Po dwóch dniach rywalizacji 33-latek ma już 4:44 straty do najlepszych i prawdopodobnie skupi się na pomocy piątemu w klasyfikacji generalnej Ionowi Izagirre.

Włoch w kraksie na Alpe d'Huez złamał jeden z kręgów piersiowych, a po wycofaniu się z wyścigu, na przełomie lipca i sierpnia, przeszedł operację wstrzyknięcia tzw. cementu kostnego do trzonu złamanej kości. Przyspieszony powrót na rower i start w Vuelta a Espana na celu miały kontynuowanie przygotowań do mistrzostw świata.

Celem Nibalego jest wyścig ze startu wspólnego w Innsbrucku, którego górska trasa pozwala Włochowi na snucie marzeń o tęczowej koszulce.

Porte, który ze złamanym obojczykiem zakończył "Wielką Pętlę" po jedenastu dniach, w Hiszpanii pojawił się także bez wielkich aspiracji, a przynajmniej bez medialnego szumu. Tasmańczyk w naturalny sposób postrzegany był jako lider formacji Jima Ochowicza, ale strata 13:33 na etapie do Caminito del Rey jasno postawiły sprawę jego możliwości.

Czy jestem niezadowolony? Odpowiedź brzmi: nie. Nigdy nie mówiłem, że przyjeżdżam tu walczyć o klasyfikację generalną. Zespół chciał zobaczyć jak pójdzie z dnia na dzień, dla mnie, póki co, nie poszło dobrze. Kiedy wypadasz z Touru z kontuzją, nie wracasz od razu na rower. Wczoraj mieliśmy świetny dzień, ale ja wiedziałem od razu, że nie mam nogi. Dziś mieliśmy trudny etap... kiedy widzisz, jak mocno naciskają Hiszpanie, wiesz, że to nie przelewki. Będziemy patrzyli, co przyniosą kolejne dni

  • powiedział Porte, który także przymierza się do startu w mistrzostwach świata.

Kłopoty ma także lider zespołu Katusha-Alpecin - Ilnur Zakarin. 28-latek na pierwszym etapie wypadł przyzwoicie, do zwycięzcy tracąc 30 sekund. Gorzej było na trasie drugiego etapu, gdzie w kraksie potłukł kolano i bark. Prześwietlenia wykonane w szpitalu nie wykazały złamań i Tatar przystąpi do trzeciego etapu, acz odczuwany ból i półtorej minuty straty, nie zapowiadają udanego wyścigu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: