PKN Orlen wspomoże polskich kolarzy, PZKol nadal pod lupą

dwóch kolarzy reprezentacji polski na welodromie

Koncern paliwowy PKN Orlen za namową Ministerstwa Sportu i Turystyki w pierwszym kwartale roku 2018 wspierał będzie polskich kolarzy.

Największa spółka skarbu państwa od połowy 2017 roku była strategicznym sponsorem Polskiego Związku Kolarskiego (PZKol), ale finansowanie zawiesiła w listopadzie 2017 roku w obliczu chaosu w strukturach Związku i pogłoskach o skandalu obyczajowym.

Wczoraj, w wydanym przez MSiT komunikacie poinformowało, że wobec trudności finansowych Związku kadrowicze, którzy objęci są programem stypendialnym ministerstwa, otrzymają wsparcie ze strony PKN Orlen.

W związku z problemami finansowymi i zarządczymi, w tym zajęciami komorniczymi na kontach Polskiego Związku Kolarskiego uniemożliwiającymi jego bieżące funkcjonowanie oraz w trosce o dobro zawodników i na wniosek Ministerstwa Sportu i Turystyki Spółka PKN Orlen ufunduje w 1 kw. 2018 r. pomoc finansową dla każdego kolarza stypendysty MSiT, będącego członkiem kadry narodowej.

Ministerstwo wyjaśnia, że finansowanie dotyczyło będzie około 40 sportowców, ścigających się zarówno na szosie, jak i na torze oraz w wyścigach MTB. Pieniądze znajdą się także dla zawodników i zawodniczek niepełnosprawnych.

MSiT zapowiedziało także poszerzenie Team 100, specjalnego programu finansowania młodych talentów, w gronie których znajduje się obecnie 11 przedstawicieli kolarskich dyscyplin.

To kolejny zwrot w sprawie finansów PZKol-u. Związek w końcówce 2017 roku stracił sponsora - firmę CCC - a dopływ środków odcięli też PKN Orlen oraz największy płatnik budżetu - ministerstwo. Minister Witold Bańka w obliczu chaosu organizacyjnego i wypływających na światło dzienne problemów zażądał dymisji całego zarządu i wstrzymał finansowanie. Warunkiem przywrócenia wypłaty środków miał być "całkowity reset" - brak obecności członków ówczesnego zarządu w nowych strukturach.

Poprzedni zarząd Związku podał się do dymisji z wyjątkiem prezesa Dariusza Banaszka, który swoją pozycję obronił podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów, mimo miażdżącego raportu Komisji Rewizyjnej. Delegaci udzielili prezesowi wotum zaufania, ale to nie przekonało ministerstwa.

Bańka już w grudniu zapowiadał jednak, że nie zostawi sportowców samych sobie i finansowanie obiecał z pominięciem struktur Związku, cedując logistykę przedsięwzięcia na Polski Komitet Olimpijski.

Polski Związek Kolarski tymczasem zmaga się z kolejnymi problemami - nieuregulowana kwestia blisko 10-milionowego długu wobec firmy Mostostal czyni z organizacji bankruta. Konta Związku od dłuższego czasu zajmuje komornik, a wczoraj pod młotek trafić miała flota samochodowa PZKol-u.

Polski Związek Kolarski, który w końcówce roku kontrolowany był przez ministerstwo, Państwową Inspekcję Pracy i Najwyższą Izbę Kontroli, na początku roku ponownie znajduje się pod lupą. Według informacji uzyskanych od rzeczniczki resortu, w strukturach PZKol-u ministerstwo przedłużyło kontrolę.

Związek uzyskał także status pokrzywdzonego w prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie śledztwie. To obejmuje kilka wątków i wszczęte zostało na podstawie zawiadomienia złożonego przez pracowników MSiT. Oficjalna informacja Prokuratury Regionalnej wylicza "nadużycia udzielonych uprawnień lub niedopełnienia ciążących obowiązków w latach 2010 - 2017 w Pruszkowie, przez osoby obowiązane na podstawie przepisu ustawy do zajmowania się sprawami majątkowymi Polskiego Związku Kolarskiego oraz wyrządzenia w ten sposób w mieniu Polskiego Związku Kolarskiego szkody majątkowej w wielkich rozmiarach". Pismo stwierdza, że zawiadomienie z ministerstwa "zawierało informacje wskazujące na możliwość zaistnienia czynów zabronionych o charakterze korupcyjnym oraz przeciwko wolności seksualnej i obyczajności."

Prokuratura na tym etapie nie podała więcej informacji, natomiast w świetle przedstawionego w grudniu przez Komisję Rewizyjną Związku raportu, oczekiwać można, że pod lupą znalazły się nie tylko przeszłe operacje finansowe, ale i te nowsze, z sezonu 2017.

Wymienione czyny przeciwko wolności seksualnej i obyczajności to pokłosie afery, która w końcu listopada i w grudniu zatrzęsła polskim kolarstwem i wobec niezdarnego jej prowadzenia przez Związek spowodowała, oprócz kłopotów z finansowaniem, konflikt z MSiT.

Cała sprawa zaczęła się na dobre jesienią 2017 roku, gdy spory między działaczami skumulowały się w sprawie audytu, który przeprowadzono wobec działań byłego pracownika Związku. Wprawdzie końcowej wersji nikt nie widział, ale szachy i przepychanki w mediach nt. tego kto co o sprawie wiedział zakończyły się publikacją wywiadu z Piotrem Kosmalą. Ten w rozmowie z portalem "Sportowe Fakty" ujawnił, że audytorzy przyjrzeli się przeszłości jednego z prominentnych działaczy kolarskich i znaleźli dowody nieprawidłowości finansowych i możliwości popełnienia przestępstw seksualnych. Do nadużyć miało dochodzić w ostatnich latach ubiegłej oraz początku tej dekady.

Kosmala zarzucił też obecnemu prezesowi Dariuszowi Banaszkowi brak działania wobec wiedzy o poruszanych w audycie wątkach i niechęć do ujawnienia całego audytu. Banaszek oskarżeniom zaprzeczył i wielokrotnie twierdził, że o wstępnych wynikach dochodzenia nie miał pojęcia. Twierdzenia te podważyły liczne publikacje prasowe, w tym tekst opublikowany przez Rowery.org z 2 grudnia.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: