Mathew Hayman: "pomiędzy Compiegne a Roubaix wiele może się zdarzyć"

Mathew Hayman, który w niedzielę będzie bronił tytułu w Paryż-Roubaix, stwierdził, że liczy na powtórkę sukcesu sprzed roku. 

Podczas ubiegłorocznego "Piekła Północy" urodzony w Nowej Południowej Walii Australijczyk załapał się do głównej ucieczki dnia, z której potem "przeskoczył" do grupy faworytów. W niej, w ostatecznym rozrachunku, znaleźli się również Ian Stannard, Sep Vanmarcke, Tom Boonen oraz Edvald Boasson Hagen.

Ta piątka kolarzy dojechała na welodrom w Roubaix przed innymi, a z niej w końcówce wspaniałym sprintem popisał się Hayman, zostając zwycięzcą 114. edycji monumentu. Był to trzeci raz, kiedy został sklasyfikowany w czołowej "dziesiątce" imprezy - wcześniej był 10. w 2011 roku, a rok później - 8.

W tym roku 38-latek znów będzie walczył o kolejny sukces w kwietniowym monumencie. Teraz jednak, jego sytuacja wygląda nieco inaczej

Z różnych powodów przygotowywałem się inaczej niż przed rokiem. W styczniu urodziły się nam bliźniaki i nie mogłem za bardzo trenować. Jednak od startu w Paryż-Nicea czuję, że wszystko jest tak, jak powinno być

- powiedział Hayman w rozmowie z "The Cycling Podcast".

Na rozgrywany w północnej Francji wyścig ekipa Matta White'a oddelegowała swoich najlepszych specjalistów od jazdy po brukach. Na starcie w Compiegne wraz z Haymanem staną Luke Durbridge i Jens Keukeleire, którzy potencjalnie również mogą walczyć w niedzielnej rywalizacji.

Pomiędzy Compiegne a Roubaix wiele może się zdarzyć i musimy ustalić z kierownictwem grupy, jak to powinno wyglądać. Im bliżej wyścigu, tym bardziej oczywiste będzie, kto ostatecznie będzie liderem. Luke jest w formie, a przed rokiem mógł osiągnąć dobry wynik, przed czym powstrzymał go defekt. Z kolei Jens często wjeżdżał na welodrom z liderami i mógł walczyć w sprinterskich finiszach. Moje zwycięstwo przed rokiem pokazało, że stać nas na odnoszenie sukcesów

- przeanalizował 38-latek.

Karty w grupie Orica-Scott nie zostały jednak rozdane. Według Australijczyka, nie musi on być liderem drużyny, gdyż liczyć się mogą jego koledzy, w tym właśnie Durbridge i Keukeleire.

Nie prowadziliśmy jeszcze dyskusji, ale liczę, że dzięki swojemu piętnastoletniemu doświadczeniu będę się liczył w końcówce albo wspierał moich kolegów drużynowych. Jeżeli ktoś jest w lepszej formie, będę pierwszym chętnym do pomocy, zwłaszcza, jeżeli mi zabraknie mocy. Do ustalenia pozostały detale

- oświadczył Hayman.

115. edycja "Piekła Północy" tradycyjnie już rozpocznie się w Compiegne, 85km od stolicy Francji, a zakończy na welodromie w Roubaix, po 257 kilometrach. Na trasie znajduje się 55 kilometrów "kocich łbów", rozmieszczone po 29 odcinkach.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: