Recenzja: Hugo Koblet – Pédaleur de charme

Jeżeli ktokolwiek w peletonie miałby zostać gwiazdą Hollywood, byłby to tylko i wyłącznie Hugo Koblet.

Wychowany przez samotną matkę, właścicielkę piekarnii i cukierni, Hugo Koblet nie był rozpieszczany przez los. Powojennej Szwajcarii jeszcze daleko było do tego, z czym kojarzymy ją dzisiaj. Młody Hugo swoją przygodę z rowerem zaczął od rozwożenia produktów z rodzinnego sklepu. Szybko zmienił rower na szybszy, a Zuryskie ulice na betonowy tor w Oerlikonie. Koblet był niesamowicie utalentowany, ale w przeciwieństwie do większości mistrzów uciekających na rowerze przed biedą, brakowało mu żelaznej dyscypliny w treningach. Mimo wszystko, odnosił sukcesy. Jeśli los poskąpił mu dostatniego dzieciństwa, to wynagrodził mu to charyzmą i wyglądem. Przystojny i jasnowłosy Koblet potrafił zjednać sobie każdego – a kobiety w szczególności.

W 1950 jako 24-latek i pierwszy obcokrajowiec wygrał Giro d’Italia. Rok później zdemolował stawkę pełną gwiazd podczas swojego debiutanckiego startu w Wielkiej Pętli. Playboy z Zurychu, lub bardziej poetycko Pédaleur de charme, jak go zaczęto nazywać po popisowej jeździe we Francji, był na szczycie. Lubiany i podziwiany, miał świat u swoich stóp. Pojawiły się pierwsze problemy i kontuzje. Pieniądze niknęły w morzu potrzeb, a sukcesy nie przychodziły już tak łatwo… Życie cudownego niegdyś Kobleta, powoli zmierzało ku katastrofie.

Zrealizowany w 2010 roku film Daniela von Aarburga opowiada historię sukcesów i życia szwajcarskiej gwiazdy. Reżyser z olbrzymi doświadczeniem w filmach dokumentalnych, ale również w produkcjach fabularnych, postawił na efektowną miksturę gry aktorskiej, archiwalnych nagrań i wywiadów. Całość wypada niesamowicie przekonywująco. Koneserzy zauważą pewnie logo Raphy na czapeczce albo paski mistrza świata na rękawkach wszystkich zawodników z drużyny Cilo. Są to jednak detale, które w żaden sposób nie wpływają na odbiór filmu. Sceny na rowerze wyglądają świetnie, twórcy „Strategii Mistrza”, powinni zobaczyć ten film zanim wzięli się do pracy. Historii opowiedzianej przez van Aarburga brakuje miejscami nieco odwagi, a w innych momentach wpada w zbyt nostalgiczny nastrój, jest to jednak pozycja obowiązkowa dla każdego fana kolarstwa.

Reżyseria: Daniel von Aarburg
Scenariusz: Daniel von Aarburg, David Keller, Martin Witz
Premiera: Sierpień 2010
Języki : szwajcarski-niemiecki/włoski/niemiecki/francuski, napisy niemieckie/francuskie/angielskie
Czas trwania: 97 minut

banner