Katarzyna Niewiadoma: "cel osiągnięty"

Piąta zawodniczka włoskiego Giro Rosa przymierza się do startu w mistrzostwach Europy w Estonii.

Piąte miejsce Katarzyny Niewiadomej w prestiżowym wyścigu Giro Rosa to największy sukces polskiej kolarski szosowej od czasu 8. miejsca Sylwii Kapusty w 2011 roku. 20-letnia Polka lipcowe zmagania ukończyła 3 minuty i 11 sekund za zwycięską drużynową koleżanką Anną van der Breggen, wygrywając zarazem klasyfikację młodzieżową.

Ogromnie cieszę się z tego piątego miejsca. Dałam z siebie wszystko na tym Giro, cel osiągnięty. Rok temu taka lokata była dla mnie tylko marzeniem, teraz jest rzeczywistością. Życie w ostatnich miesiącach bardzo mnie zaskakuje

- powiedziała Niewiadoma, która na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy odniosła największe sukcesy w swojej krótkiej zawodowej karierze.

20-letnia Polka w czerwcu wygrała baskijski wyścig etapowy Euskal Emakumeen Bira (2.1), a kilka dni potem zdobyła srebro Igrzysk Europejskich w Baku i srebro mistrzostw Polski w jeździe na czas.

Cel sezonu - Giro Rosa - włoski wyścig etapowy, jedyny Grand Tour w kalendarzu elity kobiet, rozpoczęła jako jedna z liderek holenderskiego zespołu Rabo Liv, choć w przedstartowych zapowiedziach mówiła o wygranym etapie i nie chciała brać na siebie presji walki o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej.

Przed wylotem do Włoch wiedziałam, że mój organizm jest nieco zmęczony, dlatego ciężko było mi myśleć o klasyfikacji generalnej. Ekipa dała mi dużo wsparcia i pewności siebie, uwierzyłam, że nie jest ze mną tak źle i jak tylko zacisnę zęby to będzie dobrze

- wyjaśniła Niewiadoma, która do czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej wskoczyła już drugiego dnia zmagań.

Udział w 26. edycji włoskiej imprezy był dla młodej zawodniczki drugim startem w prestiżowym wyścigu. Niewiadoma debiutowała na trasach północnych Włoch w 2014 roku, w wieku zaledwie 19 lat zajmując 11. miejsce i pracując na końcowy sukces drużynowych koleżanek.

Rok temu miałam inne zadania, byłam pomocnikiem. W tym roku ekipa jechała na mnie i Annę, dziewczyny się mną opiekowały bym nie traciła głupio energii

- zaznaczyła.

Zawodniczki na pierwszych etapach mierzyły się nie tylko z trudnymi odcinkami i długimi transferami, ale także falą upałów, która w tych dniach przetaczała się przez całą Europę i znacząco utrudniały rywalizację.

Dla mnie pierwsze płaskie etapy były najgorsze. Nie cierpię takich upałów, tym bardziej, że w peletonie jest jeszcze cieplej. Jeździłam sobie czujnie i spokojnie w top30 bez zabierania się w żadne ucieczki

- przyznała najlepsza młoda zawodniczka włoskiego wyścigu.

Decydującą fazą wyścigu stanowiły cztery górskie odcinki oraz trudna jazda na czas, którą organizatorzy przewidzieli w przedostatnim dniu zmagań. Po zmaganiach na podjeździe do Apriki do pokonania były kolejne dwa trudne górskie etapy, stanowiące przygrywkę do weekendowej batalii o różową koszulkę - sobotniej jazdy na czas i niedzielnego finału na podjeździe do sanktuarium św. Dominika nad miejscowością Varzo.

Jazda na czas stanowiła największe wyzwanie wyścigu. Zawodniczki rywalizowały na blisko 22-kilometrowej górskiej trasie, na której organizatorzy zaplanowali 6-kilometrowy podjazd, na wszelki wypadek nie zaznaczając tego odpowiednio na podanym w sieci profilu.

Pierwszą część czasówki jechałam na zwykłym rowerze, potem przesiadłam się na czasowy. Myślę, że na tym etapie wygrałam z własnymi słabościami, dlatego lubię takie próby

- relacjonowała zawodniczka z Ochotnicy.

Niewiadoma na trasie czasówki wykręciła piąty rezultat i wskoczyła na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, w perspektywie mając już tylko jeden etap z górskim finiszem w San Domenico di Varzo.

Po czasówce miałam ogromny apetyt na podium. Dałam tam z siebie wszystko i chyba aż trochę za dużo, ponieważ ostatniego dnia czułam się już po prostu pusta, zupełny brak siły. Czułam się fatalnie, nogi cały czas mi się buntowały

- przyznała.

niewiadoma-mp2014fot. wowo brylla/rowery.org

Drużyna Rabo Liv do ostatniego odcinka przystępowała z pięcioma zawodniczkami w czołowej dziesiątce, w tym z Anną van der Breggen na pozycji liderki. Triumfowi Holenderki nie zdołał przeszkodzić nawet samotny rajd Amerykanki Mary Abbott, która z minutowa przewagą zameldowała się na mecie ostatniego odcinka.

Niewiadoma do mety dotarła na 7. miejscu, spadając na 5. miejsce po tym jak na podium wskoczyła zwycięska Amerykanka. Polka wygrała jednak klasyfikację młodzieżową wyścigu i na końcowym podium odebrała białą koszulkę... oraz różową sukienkę.

Na mecie w Varzo byłam kompletnie wyczerpana. Po wyścigu dostałyśmy od naszego dyrektora sportowego piękne różowe sukienki. Wiedział jak nas uszczęśliwić po 10-dniowym wyścigu, my kochamy sukienki

- uśmiechnęła się.

Krótki odpoczynek w rodzinnych stronach poprzedzi przygotowania do kolejnej imprezy - mistrzostw Europy w estońskim Tartu (6-9 sierpnia). Niewiadoma wystartuje zarówno w wyścigu ze startu wspólnego, jak i w jeździe indywidualnej na czas orliczek, a przed wylotem na Inflanty zaliczy start w niemieckim Pucharze Świata - Sparkassen Giro (2 sierpnia).

Chciałabym powalczyć w obu wyścigach, ale nie wiem jak zachowa się mój organizm, bo dopiero teraz wracam do treningów po pięciodniowej przerwie

- zaznaczyła ostrożnie zapytana o walkę w czempionacie Starego Kontynentu.

Jeżeli znalazłeś błąd językowy/literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz bądź zdanie i wciskając Ctrl+Enter.

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: