Bradley Wiggins: "to ukoronowanie mojej kariery"

54 kilometry 526 metrów, tyle od dzisiaj wynosi rekord świata w jeździe godzinnej, należący do Sir Bradleya Wigginsa.

35-latek po "najdłuższej godzinie w życiu" nie stracił rezonu, prezentując na olimpijskim welodromie w Londynie typowo angielski humor.

Poszedłem rano do fryzjera, chciałem się ostrzyc i ogolić. Spytał co mam dziś w planach. Odparłem, że nic szczególnego

- opowiadał.

Wiggins przygotowywał się do próby przez 10 tygodni. Osobiście zarządzał całym przedsięwzięciem, planując wraz z zespołem zebranych specjalistów w szczegółach każdy detal. Nie miał tylko wpływu na warunki pogodowe. Wyjątkowo wysokie jak na Londyn ciśnienie atmosferyczne "zabrało" mu wymarzony wynik 55 kilometrów.

Moja żona i dzieci wiedzą chyba więcej o ciśnieniu atmosferycznym niż ktokolwiek inny

- dodał.

Zwycięzca Tour de France 2012 cieszy się, że dołączył do grona legend kolarstwa - Eddy Merckx'a, Francesco Mosera, Fausto Coppiego, Jacques'a Anquetila.

Chyba nigdy nie będę bliżej świadomości bólu jakim jest urodzenie dziecka. Cieszę się, że to już za mną. To była tortura, ciągle patrzysz na zegar, liczysz

- powiedział po zakończeniu próby brytyjski champion.

To były długie przygotowania. Porównuję się do największych i cieszę się, że mogę być w gronie tych najlepszych kolarzy w historii. To ciężkie wyzwanie, bardziej psychiczne, rzucić wyzwanie tym legendom. Rekord godzinny to ukoronowanie mojej kariery

- powiedział 35-latek.

Ścigałem się tu jako dziecko, zanim jeszcze wybudowano ten tor. Nie startowałem na nim podczas igrzysk w Londynie, tak więc dzisiejszy dzień jest dla mnie szczególny. Mieliśmy fantastyczną obsługę. Nie wiem co prawda kto tu płaci za ogrzewanie, ale rachunek za prąd będzie bardzo wysoki

- zakończył w swoim stylu "Wiggo".

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: