Fabian Cancellara: "wolałbym, żeby Tom wystartował w klasykach"

Fabian Cancellara (Trek) jest smutny, bo w wiosennych klasykach nie będzie mógł się zmierzyć ze swoim wielkim rywalem i kolegą Tomem Boonenem, który upadł w trakcie Paryż-Nicea i zwichnął bark.

Nie widziałem tego wypadku w telewizji, ale wiem, że mocno uderzył o asfalt. Tom jest moim konkurentem, to prawda, ale w pierwszej kolejności jest człowiekiem. Wielka szkoda, że nie będziemy mogli się razem ścigać. Pech po licznych upadkach i kłopotach z ubiegłych lat go jakoś nie chce opuścić

– tłumaczył „Spartakus”.

Cancellara i Boonen zdominowali wczesnoroczne klasyki w ostatnich latach. W sumie trzynaście razy wygrywali Ronde van Vlaanderen oraz Paryż-Roubaix. W 2012 roku Szwajcar złamał na trasie „Flandryjskiej Piękności” obojczyk, „Tom Turbo” upadł rok później w Gandawa-Wevelgem oraz Ronde i musiał zrezygnować z „Niedzieli w Piekle”.

Chciałem go zobaczyć na bruku. Kiedy usłyszałem, co się stało, poczułem się źle. Wolałbym, żeby wystartował. Wolałbym, żeby wystąpił w klasykach wraz z drużyną również z punktu widzenia taktyki. Mam nadzieję, że szybko wróci do siebie. Zdrowiej Tom!

– mówił czterokrotny mistrz świata w jeździe na czas.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: