Oleg Tinkov gotowy na wszystko, nawet na bojkot Touru

Dorastał w trudnych warunkach radzieckiej Syberii. Trenował kolarstwo, a pierwsze pieniądze zarobił na przemycie jeansów w torbie sportowej. Teraz ten multimilioner i sybaryta, po zakupie znanej drużyny, zamierza wywrócić sposób finansowania profesjonalnych grup kolarskich.

Oleg Tinkov nigdy nie lubił trzymać języka za zębami. W obszernym wywiadzie dla serwisu Cyclingnews stwierdził, że nadchodzi czas, by największe wyścigi podzieliły się zyskami z praw telewizyjnych.

Lubię proste zasady w biznesie, podobnie jak w kolarstwie. Dużo mówi się o problemie dopingu, braku sponsorów i kulejącym profesjonalizmie. Wszytko to sprowadza się jednak do prostej konkluzji - kolarstwo musi zmienić swój model biznesowy

- stwierdził właściciel Tinkoff-Saxo.

Uważam, że tak jak w moim przypadku, jest lepiej, gdy drużyna posiada właściciela. Kolarze, dyrektorzy sportowi, wiedzą wówczas kto zapłaci rachunki i nie mają powodów do obaw. To jednak nie jest optymalny model. W takim finansowanie powinno się rozkładać po połowie - 50% od sponsorów i 50% z innych źródeł, jak prawa telewizyjne. W tej chwili zespoły nie zarabiają, a prawa telewizyjne są największym źródłem dochodów.

RCS Sport, ASO i inni, na przykład Flandryjskie Klasyki, muszą zacząć płacić zespołom. Im szybciej to nastąpi, tym lepiej dla kolarstwa. Sprawę pchamy do przodu, wspólnie z nastawieniem biznesowym Sky. Pomoże w tym również nowy zespół Fernando Alonso. Mamy też nowego prezydenta UCI Briana Cooksona. Chciałbym się z nim spotkać i omówić temat. Wydaje się dobrym i inteligentnym facetem. Powinien przejąć inicjatywę i przekonać organizatorów wyścigów do podziału dochodów z praw telewizyjnych.

47-letni biznesmen nie wyklucza podjęcia radykalnych kroków, z bojkotem Tour de France włącznie. Tinkova nie przekonuje argument, że na Tour przypada 80% widoczności marki sponsorów.

Jeśli ASO nie zechce podzielić się wpływami z praw telewizyjnych, to możemy zbojkotować Tour de France. Oprócz mnie w kolarstwie działają już inni właściciele, jak Andy Rihs w BMC czy Igor Makarov w Katushy. Stać nas na to by zrezygnować z dwóch lub trzech edycji Touru. Nie chcemy wojny, nie mówimy: 'oddajcie nam wszystkie pieniądze'. To sytuacja korzystna dla obu stron. Jeżeli nie zechcą się podzielić, to też na tym stracą.

Jeżeli wielkie ekipy zdecydują się na absencję w Giro i Tourze, to co organizatorzy mogą zrobić? Kiedyś, zespoły uzależnione od komercyjnego sponsora nie mogły sobie na to pozwolić. Teraz my możemy. Co zrobią, gdy powiemy, że bez zapłaty nie pojedziemy? Jak sobie poradzą bez głównych aktorów? Drugą obsadą? Małymi francuskimi zespołami? Ludzie za to nie zapłacą. To blef z ich strony. Jestem przekonany, że możemy coś zmienić. Nie jestem przeciwko ASO, muszą zrozumieć, że również na tym skorzystają. Zespoły będą silniejsze, nie będzie żadnych skandali, dopingu. Skorzystają wszystkie strony.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: