Kto zapłaci za oszustwa US Postal?

Prawnicy Lance'a Armstronga złożyli w sądzie wniosek o odrzucenie pozwu przeciw byłemu kolarzowi i szefostwu ekipy US Postal w sprawie o defraudację państwowych funduszy. Po dopingowej konfesji Amerykanina proces nabrał tempa - w grę wchodzą gigantyczne pieniądze, a rząd Stanów Zjednoczonych zmobilizowany do działania przez byłego dopera Floyda Landisa chce odzyskać środki, które, jak twierdzi, zostały zdefraudowane.

W sprawie oskarżony jest Armstrong oraz cała plejada osób związanych z ekipą US Postal: manager Johan Bruyneel, agent "Bossa" Bill Stapleton, kierownictwo firmy stojącej za zespołem - Tailwind Sports - na czele z jej ówczesnym prezydentem Bartonem Knaggsem oraz finansista Tom Weisel - właściciel ekipy i banku, którego szczęśliwym klientem był swego czasu prezydent Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) Hein Verbruggen. Proces dopiero się rozkręca, nie wiadomo zatem, kto ma zapłacić za lata oszustw i krętactw.

W 2010 roku Floyd Landis przyznał się do stosowania dopingu i założył kierownictwu swojej byłej ekipy i "Bossowi" sprawę w sądzie. Nie uczynił tego bynajmniej z obywatelskich pobudek - w razie wygranej może liczyć na pokaźne profity. W akcie oskarżenia zarzuca on właścicielom ekipy US Postal oraz liderowi zespołu, że pieniądze otrzymane od amerykańskiej poczty (czyli instytucji państwowej) przeznaczali na zakup środków dopingujących. Zdyskredytowany kolarz korzysta tym samym z prawa False Claims Act, która pozwala pozwać każdego, kto miał zdefraudować państwowe pieniądze.

Sędzia federalny Robert Wilkins ma zająć się sprawą, ale przewidywania nie biorą raczej pod uwagę wyrzucenia jej do kosza - Departament Sprawiedliwości twierdzi, że ekipa kłamiąc w sprawach dopingu przyjęła od sponsora od 30 do 40 milionów dolarów. Dopingowa konfesja Armstronga i innych członków ekipy ujawnia złamanie umowy sponsorskiej, co otwiera drogę roszczeniom. Władze Stanów Zjednoczonych wsparły oskarżenie Landisa w lutym tego roku, zwiększając szanse oskarżających.

Na mocy amerykańskiego prawa karą może być nawet trzykrotna wartość uzyskanej kwoty, czyli w tym wypadku od 90 do 120 milionów dolarów.

Armstrong wniósł o odrzucenie pozwu, podnosząc, że przekroczono trzyletni limit przedawnienia oraz, że kierownictwo US Postal wiedziało lub powinno było wiedzieć, że bierze doping. Prawnicy reprezentujący "Bossa" argumentują też, że władze USA nie zrobiły nic by wyjaśniać kwestie dopingu, nawet gdy we Francji toczyły się śledztwa.

Armstrong został dożywotnio zdyskwalifikowany przez Amerykańską Agencję Antydopingową (USADA) jesienią ubiegłego roku, odebrano mu też wszystkie tytuły i zwycięstwa. Amerykanin przyznał się do stosowania zabronionych środków w styczniu 2013 roku, a obecnie próbuje wyplątać się z kłopotów finansowo-prawnych i sprawić, że jego dożywotnia dyskwalifikacja zmieni się w łagodniejszą. W ostatnim czasie "Boss" wyraził chęć współpracy z władzami kolarstwa i zapowiedział, że gdy rozpocznie się proces "prawdy i pojednania", będzie pierwszym, który złoży zeznania.