Cztery lata jak dożywocie

Nowe przepisy Światowej Agencji Antydopingowej, zaostrzające kary za stosowanie najbardziej skutecznych substancji mogą nareszcie zacząć pełnić rolę prewencyjną. Czteroletnie zawieszenie za stosowanie EPO czy testosteronu dla przyłapanych śmiałków może oznaczać koniec kariery.

Czy pierwszy stycznia 2015 będzie końcem niedozwolonego wspomagania w wyczynowym sporcie? Z pewnością nie. Czy ukróci stosowanie dopingu? Nie wiadomo. Dużo bardziej dotkliwa kara – cztery lata poza wyczynowym sportem – powinna być jednak sporym argumentem, zanim zawodnik sięgnie po zabronioną substancję.

Davide Rebellin to jeden z kolarzy, którzy po dwuletniej dyskwalifikacji byli w stanie wrócić do zawodowego sportu.

Dobry komentarz do sprawy napisał już The Inner Ring. Obecnie, przy najczęściej orzekanym, dwuletnim zawieszeniu, nawet po zapłaceniu grzywny, zawodnik może wrócić do sportu. W dyscyplinach wytrzymałościowych, mając na swoim koncie wpadkę w połowie sezonu 2013 powrót możliwty jest w końcówce 2015. Tego typu przypadków było wiele: Alejandro Valverde, Ivan Basso czy Winokurow po kilkumiesięcznym odpoczynku od roweru wznawiali treningi a po niespełna dwóch latach od rozpoczęcia kary notowali wartościowe wyniki.

Są przypadki, gdy zawodnik jest w stanie przetrwać cztery lata a po powrocie znów ścigać się na wysokim poziomie. Lekkoatleta Dwight Chambers, klient szarlatanów z firmy BALCO, długo zmagał się z przymusową przerwą (2003-2006). Jego odsunięcie od startów związane było z kolejnymi zeznaniami, więc zamiast dwóch sezonów pauzował niemal cztery. W czasie kolejnej przerwy (2007) nie trenował już sam a w towarzystwie futbolistów odmiany amerykańskiej. Dość powiedzieć, że w 2010r został halowym mistrzem świata w sprincie. Mógł wrócicić na wysoki poziom, ponieważ, po pierwsze, jego dopingowe problemy rozgrywały się, gdy Brytyjczyk miał 25-30 lat. Do regularnych startów wrócił przed trzydziestką, w wieku 34 lat był jeszcze w stanie wywalczyć brąz podczas mistrzostw świata pod dachem. Po drugie, mimo wszystko biegowy sprint ma nieco inną charakterystykę niż kolarstwo czy biegi narciarskie.

Ivan Basso po niespełna dwuletniej przerwie był w stanie powrócić na podium wielkiego touru mając niespełna 32 lata a będąc w 33 roku życia zwyciężył w Giro d’Italia. W kolejnych trzech sezonach nadal bywał konkurencyjny względem czołowych kolarzy, natomiast najczęściej nie był już w stanie dorównać młodszym. Apogeum kariery Cadela Evansa również przypadło na podobne lata, lecz trzeba pamiętać, że w 2011 wygrywając “Wielką Pętlę” znalazł się w gronie pięciu najstarszych zwycięzców Tour de France. Po swojej niechlubnej przygodzie z Klenbuterolem, Alberto Contador również “nie jest już sobą”. Być może jest bardziej ostrożny w doborze przyjmowanego pokarmu, ale równie dobrze kilka sezonów na najwyższych obrotach mogło wypalić jego organizm na tyle, że nie będzie już w stanie dorównać kilka lat młodszym rywalom, choć ma dopiero 31 lat.

Cztery lata przerwy są możliwe do przetrwania, ale trzeba pamiętać, że zawodnik oprócz tego, by przeżyć, musi przeznaczać rocznie sporą kwotę pieniędzy na sprzęt i trening. Bez kontraktu, który pokrywa te wydatki, sprawa się komplikuje. Problemem przestaje być brak rywalizacji na najwyższym poziomie, zaczyna być nim sprowadzenie do statusu amatora. Oszczędności, nawet z dobrego kontraktu kiedyś muszą się skończyć. Dwa lata można “przebiedować”. Cztery, z perspektywą powrotu do zupełnie innej, niż pozostawiona, rzeczywistości – niekoniecznie. Być może zdeterminowany dwudziestokilkulatek będzie w stanie przetrwać ten czas. Sportowiec po trzydziestce raczej już nie. Zatem dyskwalifikacja, jaka będzie przyznawana od pierwszego stycznia 2015 dla większości zawodników oznaczać będzie koniec kariery.

Cztery lata grozić będą za stosowanie EPO, transuzji krwi, hormonu wzrostu czy testosteronu. Widać tu wyraźny wpływ zeznań świadków w sprawie Lance’a Armstronga jak i wyznania samego zawodnika. Trzeba jednak pamiętać, że regulacje te wprowadzane są w roku 2013, obowiązywać zaś będą od początku 2015. Wymienione środki i sposoby są w powszechnym użyciu od około 20 lat. W przeciwieństwie do lat dziewięćdziesiątych XXw., testy oraz pośrednia możliwość wykrywania manipulacji w tym obszarze są dość skuteczne. Choć nowe regulacje WADA poza zaostrzeniem kar wprowadzają nowe metody wykrywania (wzorowany na “biologicznym”, paszport “sterydowy”), cały czas obracamy się w gronie tych samych, dobrze znanych farmaceutyków, co najwyżej, nieco bardziej nowoczesnych lub inaczej stosowanych. Tymczasem wyścig trwa i kto wie, co będzie “modne” w sezonie 2015r. Przy braku bardzo wytężonych prac nad ciągłą pogonią za sportowymi oszustami może się okazać, że zaostrzone przepisy będą łamać kariery, ale tylko atletów biedniejszych: z mniejszych drużyn czy z uboższych krajów. Jeśli wierzyć przyłapanym doperom, stosowanie znanych środków przy rozpoznanych procedurach ich ścigania jest rodzajem testu na inteligencję. Możliwe jest manipulowanie parametrami tak, by nadal uzyskać pewną korzyść w rezultatach, równocześnie unikając kary. Zaostrzenie sankcji może odstraszyć potencjalnych chętnych przed podejmowaniem tego typu ryzyka, z drugiej strony popchnąć ich w stronę substancji nowych, niesprawdzonych albo, dla odmiany do nadużywania środków, za które grozi krótszy okres zawieszenia.

banner