Marek Rutkiewicz opuścił areszt

W relacjach dotyczących afery Cofidisu pojawia się narazie sporo sprzeczności. Dziennik "L'Equipe" poinformował, że w domu Roberta Sassone'a, byłego kolarza Cofidisu (obecnie Oktos Saint Quentin) w Hyeres na południu Francji wykryto sporą ilość środków dopingujących, m.in. amfetaminę, hormon wzrostu, erytropoetynę (EPO), testosteron i inne anaboliki.

Z kolei rzeczniczka policji Catherine Briguet powiedziała agencji AP, że znaleziono strzykawki, ampułki z testosteronem, trochę EPO, ale nie były to znaczące ilości - raczej na użytek osobisty niż na handel na dużą skalę. Przekazała także informację, że nie ma jeszcze wyników laboratoryjnych analiz "podejrzanych produktów" znalezionym w poniedziałek w bagażu Marka Rutkiewicza na paryskim lotnisku.

Niektóre media podawały również, że Rutkiewicz, który miał być kurierem, przyznał się do przemytu niedozwolonych środków. Sam zawodnik w środę wieczorem opuścił areszt w Paryżu, nie przyznaje się jednak do winy. Zaprzeczam, że byłem dealerem. Nie spodziewam się żadnego procesu - powiedział.

Bogdan Madejak i Rutkiewicz zostali przesłuchani w środowy wieczór przez prowadzącego sprawę sędziego Richarda Pallaina. W najbliższych dniach ma zeznawać Sassone i kolejni kolarze. Według policji może ich być nawet około trzydziestu. Krąg podejrzanych rozszerza się i nie ma już mowy - jak w pierwszych komentarzach francuskiej prasy - wyłącznie o "polskich związkach".

Policjanci przypuszczają, że prawdopodobnie nie bez znaczenia jest fakt, że Sassone, podobnie jak Rutkowski, mieszka w Hyeres na Lazurowym Wybrzeżu - mieście, w którym jest jeden z najnowocześniejszych we Francji krytych torów kolarskich i w okolicach którego mieszka kilkudziesięciu francuskich i zagranicznych zawodowych kolarzy.

Francuska Federacja Kolarska poinformowała wczoraj, że rozważa możliwość złożenia skargi na zatrzymanych kolarzy i masażystę. Stając się stroną w sprawie, adwokaci federacji mieliby wgląd w materiały dochodzeniowe.

W środę wieczorem żona Madejaka, jego córka i Sassone zostali wypuszczeni z aresztu. Nie oznacza to wcale, że do niego nie wrócą, ani że nie można im nic zarzucić. Oznacza to tylko, że zakończono ich przesłuchanie. Sędzia może w każdej chwili nakazać ich ponowne aresztowanie.

Polski Związek Kolarski jak dotąd nie interweniował w tej sprawie. Prezes Wojciech Walkiewicz twierdzi, że związek nie będzie ponosił żadnych konsekwencji. Do tej pory nikomu nie postawiono zarzutów. Podejrzani nie są u nas zatrudnieni, mają swoich pracodawców. Niech oni ich bronią. Polska federacja nie ma z tym nic wspólnego, dlatego żadne kary nam nie grożą - uspokaja prezes Walkiewicz.

Sprawa Polaków zeszła jednak na drugi plan. Wszyscy skupili się na Sassone. To, podobnie jak Rutkiewicz, były zawodnik grupy Cofidis (w tym sezonie Polak przeszedł do RAGT Simences, a Francuz do Oktos Saint Quentin), a także dwukrotny mistrz świata na torze (w wyścigu amerykańskim - 2001 i scratchu - 2002). Przeszukano jego dom w Hyeres, w tej miejscowości osiadł też Rutkiewicz, i znaleziono środki dopingujące. Wśród nich były: amfetamina, hormony wzrostu, erytropoetyna (EPO), testosteron i inne anaboliki.

Dyrektor sportowy grupy Cofidis, Alain Bondue, stanowczo protestuje przeciwko nazywaniu całej sprawy "aferą Cofidisu". - To sugeruje, że stoimy za tą aferą, a tymczasem jesteśmy jej ofiarami, ponosząc zbiorową odpowiedzialność.

W całej sprawie był też przesłuchiwany lekarz tej ekipy, Jean-Jacques Menuet, który dodatkowo opiekuje się od strony medycznej mistrzynią Europy w biegu na 200 m, Muriel Hurtis, oraz byłą mistrzynią Europy na 100 m, Christine Arron. W poniedziałek po złożeniu wyjaśnień został on puszczony do domu.

Źródło: „Rzeczpospolita”, „Życie Warszawy”, „Gazeta Wyborcza”, PAP.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: