Marco Pantani nie żyje

Marco Pantani, zwycięzca Tour de France i dwukrotny triumfator Giro d'Italia, zmarł w sobotę w Rimini, w wieku 34 lat - poinformowały włoskie media.

Popularny włoski kolarz znaleziony został martwy w swym pokoju w hotelu "La Rosa" na przedmieściach Rimini. Przyczyny śmierci nie były znane w sobotę do późnych godzin nocnych, okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.

Według włoskiej agencji ANSA nic nie wskazuje na to by Pantani padł ofiarą przemocy.

Jak opowiadali pracownicy hotelu Pantani wprowadził się do apartamentu przed kilkoma dniami samotnie. Według obsługi był "dziwny i nieobecny".

To właśnie jeden z pracowników wszczął alarm w sobotę około 21.30 zaniepokojony, że Pantani nie wyszedł z pokoju na posiłek.

Ponieważ nie otwierał drzwi, zostały one wyważone i w pokoju znaleziono martwego Marco Pantaniego. Marco Pantani był ostatnim zawodnikiem, któremu udało się w jednym roku (1998) wygrać dwa największe wyścigi wieloetapowe - Tour de France i Giro d'Italia.

Rok później, w 1999 roku, został wykluczony z Giro dzień przed zakończeniem wyścigu, w którym prowadził zdecydowanie, po niekorzystnym dla niego wyniku badania krwi. W 2001 roku ponownie zamieszany był w aferę dopingową podczas wyścigu dookoła Włoch.

Zdyskwalifikowany na pół roku, oskarżony przez włoski wymiar sprawiedliwości o "oszustwo sportowe", kilka razy próbował wrócić do wielkiego sportu.

W ubiegłym roku wystartował ponownie w Giro d'Italia kończąc wyścig na 14. miejscu. W lipcu 2003 roku trafił do kliniki psychiatrycznej, gdzie przebywał dwa tygodnie. Zdaniem lekarzy załamanie nerwowe Pantaniego wywołane zostało niedopuszczeniem go do startu w Tour de France.

Wiadomość o śmierć Pantaniego, zwanego "Piratem" z racji upodobania do noszenia na ogolonej na zero głowie fantazyjnie zawiązanej bandany, wywołała szok zarówno w środowisku sportowym jak i wśród polityków i kibiców. O "tragedii" i "dramacie" mówili w sobotę wieczorem słynny kolarz Mario Cipollini i dyrektor sportowy grupy Pantaniego Silvio Martinello oraz wiele włoskich osobistości.

Zapłacił za wszystko zbyt wysoką cenę. Przez cztery lata znajdował się w oku cyklonu, w który wpadł z pozycji numeru jeden w światowym kolarstwie

- powiedział legendarny włoski kolarz Felice Gimondi.

Jestem wstrząśnięty. Nigdy bym się tego nie podziewał.

Trener piłkarskiej drużyny Inter Mediolan, Alberto Zaccheroni powiedział:

Wiedziałem, wszyscy wiedzieliśmy, że miał problemy, ale nie spodziewałem się, że to osiągnie taki punkt.

Ta wiadomość jest tak szokująca, że wprost nie mogę w to uwierzyć

- powiedział Franco Ballerini dyrektor sportowy włoskiej reprezentacji kolarskiej.

Trudno będzie znaleźć drugiego takiego jak on. Był osobowością, a w dodatku wygrywał wyścigi. Zachwycał ekspertów i porywał tłumy.

Dawny rywal Pantaniego, Stefano Garzelli podkreślił, że Marco przeżywał ostatnio bardzo ciężkie chwile.

Nie znajduję słów, trudno mi się z tym pogodzić. Nie wiem jaki był ostatnio jego stan zdrowia, po raz ostatni widziałem go na Giro d'Italia. Wiem, że był pod ogromną presją, także ze strony środowiska kolarskiego. Był bardzo silny, ale jednocześnie szalenie wrażliwy.

Jestem w szoku

- mówił w sobotę wieczorem inny słynny włoski kolarz, Mario Cipollini

To niewyobrażalna tragedia dla całego świata kolarskiego.

Marco Pantani nie wytrzymał presji oskarżeń i podejrzeń, nie potrafił poradzić sobie z samym sobą - uważa Czesław Lang, dyrektor Tour de Pologne, który całą swą zawodową karierę kolarską spędził we Włoszech.

Marco został skazany i osądzony przez media, a pod ich wpływem przez opinię publiczną. I choć później uniewinnił go wymiar sprawiedliwości, te przeżycia pozostawiły tak trwały ślad w jego psychice, że nie był w stanie poradzić sobie z sobą samym

- powiedział Polskiej Agencji Prasowej Czesław Lang.

Wiadomość o jego nagłej śmierci bardzo mnie poruszyła. Był wybitną osobowością, sportowcem, który potrafił porywać i fascynować tłumy. Nie ma i długo nie będzie kolarza jeżdżącego tak widowiskowo jak Pantani. Nie zawsze wygrywał, ale kiedy ruszał do ataku, jego akcję obserwowało się z zapartym tchem.

Przyczyny zgonu nie są jeszcze znane, ale wiele wskazuje na to, że Pantani po prostu nie widział przed sobą przyszłości i nie chciał żyć tylko wspomnieniami wspaniałej przeszłości. Został w pewnym sensie zaszczuty - z uwielbianego sportowca z dnia na dzień stał się w oczach wielu ludzi przestępcą, oszustem sięgającym po doping. To spowodowało załamanie nerwowe, depresję, poczucie przegranego życia.

Doping jest plagą współczesnego sportu, ale to co dzieje się wokół - jest chore. To jedna wielka obłuda. Przyłapanych na dopingu zawodników rzuca się jak żer dla łowców sensacji i nikt nie chce widzieć, że oni są po prostu ofiarami. Ofiarami ludzi, którzy robią fortuny wymyślając nowe metody i środki dopingowe, ale również ofiarami tych, którzy walczą z dopingiem i muszą się za wszelką cenę, nawet pochopnego czy fałszywego oskarżenia, wykazać, aby pozyskać więcej środków na swoją działalność. Nie bez winy są tu zarówno media jak i kibice, którzy coraz wyżej podnoszą zawodnikom poprzeczkę i oczekują od nich łamania kolejnych barier możliwości ludzkiego organizmu

- zakończył Czesław Lang.