Wout van Aert nie chce zostać grandtourowcem

Wout van Aert to kolarz „renesansu”. Zasprintuje jak trzeba, zabłyśnie pełnym blaskiem w klasyku, zaliczy czasówkę w tempie ekspresu i na luzie wwiezie kolegę na najwyższą przełęcz. Co z nim jeszcze zrobić? Oczywiście pchnąć w kierunku Wielkich Tourów.

Niejeden już bohater kolarskich tras został w ten sposób zepsuty, ale 26-letniemu Belgowi w tej chwili to nie grozi, gdyż gdzie indziej chce zbierać frukty.

Wielkie Toury? To nie jest mój priorytet. Aby wygrać jeden, trzeba jechać na wysokim poziomie przez trzy tygodnie. Innymi słowy, wykonywać więcej niż to, co robię teraz. Są inne cele, które chcę osiągnąć w pierwszej kolejności. Gdybym trenował do wyścigów etapowych, musiałbym stracić na wadze i w konsekwencji przestałbym wygrywać sprinty i klasyki

– powiedział Van Aert w rozmowie z „Het Laaste Nieuws”.

Kolarz Jumbo-Visma w najbliższą niedzielę zamierza w Paryżu świętować zwycięstwo Primoza Roglica w Tour de France, a tydzień później dołożyć do kolekcji trzech tęczowych koszulek z kolarstwa przełajowego koszulkę z wyścigu ze startu wspólnego mistrzostw świata w Imoli.

Chcę wygrać. Jestem w bardzo dobrej formie, dlatego nie zamierzam jechać na mistrzostwa tylko po to, żeby wziąć w nich udział. Nie jestem pewien, czy to będzie wyścig dla czystych górali, wielkich faworytów upatruję raczej w Julianie Alaphilippe i Marcu Hirschim, a także Alejandro Valverde i Tadeju Pogacarze. Powalczę o zwycięstwa również w klasykach. Jeśli dobrze zregeneruję się, to dam radę

– zapewnił.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: