Magia Giro d'Italia. Drugoplanowi aktorzy i starzy bywalcy Grande Partenza

Lukas Pöstlberger

O sprinterach najlepiej otwierających Giro d'Italia i o harcownikach, którzy psuć im szyki potrafią.

W ostatnich 10 latach regularne organizowanie Grande Partenza poza granicami Włoch przyniosło ciekawy efekt w postaci wyraźnego wydzielenia pierwszych trzech etapów trzytygodniowego wyścigu.

Przyczyniał się do tego wymuszony transferem dzień przerwy, ale także specyficzny układ początku wyścigu. Nieodłączną częścią takiego otwarcia jest etap jazdy na czas, o którym mowa była już w pierwszym odcinku. Na dwóch kolejnych etapach wielka prób sił czeka zwykle sprinterów.

Tym, którzy najlepiej radzili sobie na otwarcie Corsa Rosa, oraz tym miej znanym, którzy psuli im szyki, poświęcony jest trzeci odcinek cyklu "Magia Giro d'Italia".

Starzy bywalcy

Grande Partenza bardzo ważnym punktem Giro jest dla sprinterów. Na starcie włoskiego wyścigu staje zawsze silna obsada: zwykle mieszanka sprinterów szukających potwierdzenia statusu po wygranych już etapach wyścigów tygodniowych lub Vuelty oraz młodych i obiecujących sprinterów z wynikami w klasykach, których ekipy rzucają na głęboką wodę. Do tego oczywiście sprinterzy włoscy, dla których to okazja nie tylko pokazania się, ale i spróbowania o wybicie się z cienia w dużej ekipie czy mniejszej drużynie przyjeżdżającej z "dziką kartą".

W ostatnich 40 latach dwa sprinterskie etapy na samym początku zmagań wygrać się udało tylko garstce sprinterów. Trzy razy dokonał tego nie kto inny jak Mario Cipollini (1995, 1997 i 2002), raz udało się to Robbiemu McEwenowi (2006) oraz Alessandro Petacchiemu (2009).

Do listy tej dopisać wypada także Danilo Hondo, który dwa etapy wygrał w 2001 roku, aczkolwiek były to odcinki 3. i 4.

W najnowszej historii wyścigu dwa etapowe zwycięstwa na otwarcie przywiózł dwa razy Marcel Kittel (2014 i 2016), a także raz Elia Viviani (2018).

Z drugiego planu

2010 || Wouter Weylandt nie dał się przepchnąć

Wouter Weylandt do Giro d'Italia 2010 przystępował jako 25-letni, obiecujący sprinter. Na koncie miał już etap Vuelta a Espana i bardzo dobre wyniki w płaskich klasykach, a na Giro mógł myśleć o zakręceniu się w czołówce, przy czym obecność w grze takich zawodników jak świetnie dysponowany Tyler Farrar, Matthew Goss, wschodzący na szczyt Andre Greipel czy wciąż groźny Alessandro Petacchi nie stawiała go w pierwszym szeregu faworytów.

W finale drugiego odcinka Weylandt znalazł się w pierwszej grupie, którą po etapowe zwycięstw napędzali kolarze HTC-Colombia. Belga na finiszu przepychać próbowali Graeme Brown i Adam Blythe, ale zawodnik Quick-Stepu pewnie odepchnął (!) rywali, dobrze ustawił się w zakręcie, wśliznął się między Andre Greipela i Matthew Gossa i na finiszu przed własną publicznością nie miał sobie równych.

2013 || Przebłysk. Luca Paolini w Marina di Ascena

Trzeci etap Giro d'Italia w 2013 roku nie miał należeć do sprinterów, ale zwycięstwo Luki Paoliniego nie było spodziewane. Doświadczony Włoch oderwał się od grupy liderów na zjeździe, 6 kilometrów przed metą, i do mety dojechał sam, odnosząc największy sukces w długiej karierze.

Brodacz zadedykował zwycięstwo przebywającemu w szpitalu tacie i koszulkę lidera przejął na trzy dni. Paolini w jesieni kariery po glorię sięgnął jeszcze raz na trasie Gandawa-Wevelgem (2015), ale jego przygoda e sportem zakończyła się w ciemnych barwach uzależnienia i depresji. Ten cykl przerwał pozytywny test antydopingowy na kokainę w lipcu 2015 roku: ostatni dzwonek, po którym Włoch poprosił o profesjonalną pomoc.

2017 || Lukas Pöstlberger w debiucie

Austriak Lukas Pöstlberger to trzeci kolarz w ostatniej dekadzie, który wygrał jeden z pierwszych trzech etapów Giro d'Italia po ucieczce.

Akcja debiutującego w trzytygodniowych zmaganiach zawodnika nie była planowana. Młodzieńcza fantazja zagrała jednak gdy 1200 metrów przed metą peleton za szybko wjechał w jeden z kluczowych zakrętów. Kolarze Orica-Scott musieli mocno wyhamować, a Pöstlberger nie czekał. 

Austriak na krętych drogach Sardynii wyścig na kilometr z peletonem wygrał. Choć od tego czasu głośno o nim nie było, 4. miejsce w Ronde van Vlaanderen przed rokiem może świadczyć o tym, że ostatniego słowa jeszcze nie powiedział.

"Magia Giro d'Italia" to cykl tekstów poświęconych Giro d'Italia, jego historii, kulturowej otoczce i najbardziej pamiętnym momentom. "Prolog" to pierwszy odcinek serii, która w maju 2020 wypełni nasze łamy, zapewniając namiastkę włoskiego Grand Touru.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: