Magia Giro d'Italia. Pagórki Enrico Battaglina

Enrico Battaglin w ostatnich siedmiu latach wygrał trzy etapy Giro d'Italia. W ramach cyklu Magia Giro d'Italia przypominamy jego drogę do najwyższej kolarskiej ligi przez szosy włoskiego Grand Touru.

Czy to w Lombardii, Ligurii, Umbrii, Kalabrii czy na Sycylii, w programie ostatnich edycji Giro d'Italia etapy 4-8 zwykle są okazją dla klasykowców, uciekinierów, kolarzy potrafiących przytomnie się zachować i w końcówce na pagórkach wyczuć swój moment.

Organizatorzy Giro d'Italia po Grande Partenza poświęconym specjalistom od jazdy na czas oraz sprinterom wyścig budują w ostatnich latach na dwa sposoby. Pagórkowate odcinki pozwalają na pokazanie się mniejszym ekipom, dają szanse kolarzom, którzy w późniejszej części, w górach, pracować będą na korzyść kolegów, ale także stopniowo podnoszą intensywność trzytygodniowego wyścigu. RCS Sport tę organizacyjną rutynę przerywa czasami wrzutką górskiego etapu, choć ten zwykle nie jest wymagający, a podjazd odsłonięty od wiatru nie pozwala na powstanie dużych różnic czasowych.

W ostatniej dekadzie dwóch kolarzy zwraca na siebie uwagę w kontekście wygranych na pagórkowatych etapach Giro w pierwszym tygodniu zmagań: Enrico Battaglin oraz Diego Ulissi. Dziś przypominamy osiągnięcia tego pierwszego.

2013 || Pan nikt

Enrico Battaglin na starcie Giro d'Italia w roku 2013 nie był kolarzem znanym. Fakt, w 2011 roku, jako młodzieżowiec, wygrał Coppa Sabatini, w kolejnym sezonie miał wyniki w mniejszych wyścigach jednodniowych. Nie wyróżniał się jednak znacząco i nikt nie postawiłby na to, że po trzech tygodniach ścigania we Włoszech ten stan w maju 2013 roku zasadniczo się zmieni.

246-kilometrowy etap 4 był klasyką pierwszego tygodnia Corsa Rosa. Dwie wspinaczki, niezbyt strome, ale dające się we znaki, miały przetrzebić peleton. Ostatnia, 16-kilometrowa, kończyła się zaledwie 6 kilometrów przed metą w Serra San Bruno, w prowincji Kalabria.

Peleton pokonywał trasę na południu "włoskiego buta" w strugach deszczu, co, na koniec dnia, skutecznie odebrało ochotę na jakąkolwiek aktywność większości zawodników. W finale próbował wytykany (słusznie) palcami Danilo di Luca, a finisz z 30-osobowej grupki wygrać miał ktoś pokroju szybkiego Fabio Felline.

Battaglin czaił się do momentu wchłonięcia przez grupę Di Luki, a sprint rozpoczął 370 metrów przed metą. To w normalnych warunkach byłoby samobójstwem, ale po 246 kilometrach w siodełku okazało się strzałem w dziesiątkę. 24-latek zdobył parę metrów przewagi i na mecie mógł czuć się dumny ze swojego nosa.

2014 || Dajcie mu kontrakt!

Zwycięstwo etapowe na trasie Giro d'Italia może odmienić karierę młodego zawodnika. Sukces kolarza z Bardiani w 2013 roku nie sprawił, że zaczęły ustawiać się po niego kolejki pierwszoligowych zespołów. Battaglin jeździł aktywnie, ale Giro w 2013 roku zakończył kraksą. Po powrocie spektakularnych wyników, jakich oczekiwaliby może niektórzy, nie miał.

Jego drugi triumf etapowy na trasie Giro d'Italia, tym razem na drodze do położonego w Piemoncie Sanktuarium w Oropa, nie pasuje być może do naszej dzisiejszej kolekcji. Battaglin triumfował bowiem po ucieczce, w drugim tygodniu zmagań, za sobą mając już 4 (!) próby walki o etapowe zwycięstwo.

Udana akcja na górskim etapie i powtórka sukcesu z roku poprzedniego zwróciły jednak na Włocha uwagę. 25-latek na Giro wrócił przecież mimo kraksy, która do szpitala wysłała go z połamanymi żebrami i odmą opłucnową.

Statystycznie rzecz biorąc, kolarz drugoligowej ekipy rok w rok powtarzający etapowy sukces na trasie włoskiego Grand Touru to ewenement na skalę ostatniej dekady. Zawodników, którzy nie walczą w sprintach z grupy i nie rywalizują o generalkę, a którym się to udało można policzyć na palcach jednej ręki: Battaglin, Diego Ulissi, Paolo Tiralongo i Giulio Ciccone.

(Do listy tej dopisać należałoby jeszcze Mikela Nieve i Jana Polanca – aczkolwiek oni nie wygrywali etapów w następujących po sobie edycjach Giro – a być może Francisco Ventoso, choć ten etapy w 2011 i 2012 wygrał po finiszu z peletonu).

Na liście tej tylko Battaglin oba triumfy odniósł w barwach zespołu drugoligowego.

2018 || Powrót

Battaglin w 2016 roku wreszcie znalazł miejsce w ekipie z wyższej ligi, po tym, jak kontrakt zaoferowała mu ekipa LottoNL-Jumbo. Tego samego roku pracował już bardzo dobrze na rzecz walczącego o zwycięstwo w Giro Stevena Kruijswijka. Rok później zdołał cztery razy rzucić się do walki o etapowe zwycięstwo, cztery razy etapy kończąc w pierwszej dziesiątce. Pod nogą miał, ale sama moc zwycięstwa nie gwarantuje, natomiast brak wyników godnych zapamiętania nie musi przecież oznaczać regresu zawodnika.

W 2018 roku Włoch w holenderskiej ekipie miał nieco więcej swobody i ponownie cztery razy szturmował etapowe zwycięstwo. Ze zwycięstwem na pagórkowatym odcinku rozminął się już na czwartym odcinku, na Sycylii. Jak sam przyznał, w finale popełnił błąd i nie zdołał nawiązać walki o etapowy sukces z Timem Wellensem, na mecie musząc zadowolić się trzecim miejscem.

Battaglin poddawać się nie zamierzał, tym bardziej, że organizatorzy ubogacili pierwszy tydzień zmagań odpowiednimi końcówkami. Kolarzowi holenderskiej ekipy udało się już następnego, piątego dnia, gdy na niewielkim podjeździe w Santa Ninfa pokonał Giovanniego Viscontiego i José Gonçalvesa.

W tych ostatnich czterech latach zawsze szło mi tu dobrze, ale brakowało indywidualnego sukcesu. Walczyłem, aby wrócić na taki poziom

– mówił wtedy.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: