Dolny Śląsk Tour 2019. Nikol Płosaj: "z dnia na dzień się rozkręcam"

Nikol Płosaj

Zwyciężczyni drugiej edycji Dolny Śląsk Tour, Nikol Płosaj (UKS TFP Jedynka Kórnik), podsumowała swój występ w wyścigu oraz opowiedziała o swoich kolejnych celach.

Dolny Śląsk Tour powrócił w zeszłym sezonie po kilkuletniej przerwie. W kalendarzu polskich wyścigów to na ten moment jedyna kobieca etapówka. Tegoroczną edycję zdominowała Nikol Płosaj, sięgając nie tylko po triumf w końcowej klasyfikacji generalnej, ale także zgarniając trzy z czterech etapów. Na mecie w Świebodzicach cieszyła się nie tylko z wygranej, ale także z obecności takiego wyścigu w Polsce i możliwości startu w nim.

To świetny wyścig, ale szkoda że w tym roku termin pokrywał się z wieloma innymi imprezami, a przede wszystkim z mistrzostwami Europy. Przez to skład startujących zawodniczek był okrojony, choć to nie ubliża wyścigowi, ponieważ był zorganizowany w naprawdę fantastycznych terenach

— mówiła Płosaj.

Gdy na Dolnym Śląsku rozgrywała się etapówka, w tym samym czasie w Holandii trwały mistrzostwa Europy, na których startowało aż 20 Polek. To znacznie zmniejszyło peleton na polskim wyścigu, ale jak zauważyła zawodniczka z Kórnika, miało to także swoje plusy.

Ten wyścig był szansą dla mniej doświadczonych zawodniczek, które jeszcze nie rywalizują na najwyższym szczeblu. Mogły nauczyć się tutaj współpracy, zobaczyć jak taki wyścig wygląda i jak wygrywać taki wyścig, co byłoby dla nich dużo trudniejsze przy pełnej obsadzie.

Od tego sezonu za sprawą nowego sponsora — firmy TFP - zawodniczki z Kórnika zyskały nowe klubowe barwy, wyróżniając się różowym kolorem w peletonie. Różowo zrobiło się na prologu, kryterium „O Złotą Spinkę Prezydenta Miasta Wałbrzycha”, gdzie wszystkie miejsca na podium zajęły kolarki z UKS TFP Jedynka Kórnik.

Wyścig już od prologu był dla nas udany. Kryterium wygrała Asia Golec, ja zdobyłam trzy etapy i zwyciężyłam w klasyfikacji generalnej, a ostatni etap należał do Wiktorii Polak. To był dobry występ naszego klubu

— podsumowała w skrócie Płosaj.

Nikol Płosaj uzyskała najlepszy rezultat podczas pierwszego etapu, jazdy indywidualnej na czas, który wiódł 2800 metrów pod górę. Dobry czas pozwolił jej wysunąć się na prowadzenie w generalce i zyskać przewagę nad rywalkami.

Nie ukrywam, że nastawiałam się na tę czasówkę. Chciałam dać z siebie 110% i zobaczyć, jaki wynik uzyskam, jakie miejsce mi to da i wyszło naprawdę dobrze. Wiedziałam, że w ubiegłym roku zwyciężczyni wykręciła czas 7 minut 30 sekund i powiedziałam sobie "Kurczę, muszę to złamać, muszę to złamać". I się udało.

Jednak decydującym etapem Dolny Śląsk Tour był sobotni odcinek z podjazdem pod Niedźwiedzicę. Już na pierwszym okrążeniu od peletonu oderwała się liderka Nikol Płosaj wraz z Karoliną Sową (MAT Atom Deweloper Wrocław), która plasowała się na 2. miejscu w generalce. Duet jechał razem niemalże do samej mety, gdzie ostatecznie lepsza była ponownie Płosaj.

Karolina dobrze jeździ po górach i wiedziałam, że będzie próbowała atakować i mnie testować. Ja też dobrze radzę sobie w górach, może nie jestem aktualnie w miejscu, gdzie skupiałbym się nad pracą w trudnych terenach, bo ani moja aktualna budowa, ani treningi nie są na to ukierunkowane, ale miałam dobry dzień. Gdzieś tam wiem, że mam swój potencjał i staram się go wykorzystywać. Nie ukrywam, dobrze się czułam i nie dałam się oderwać Karolinie, mimo że próbowała

— opowiedziała o królewskim etapie zawodniczka z Kórnika.

Zwyciężczyni Dolny Śląsk Tour ma na swoim koncie kilka startów w wyścigach etapowych, głównie za granicą, dzięki czemu dobrze wie jak jej organizm reaguje na taki wysiłek.

Lubię wyścigi etapowe, miałam nieraz okazję startować na takich wyścigach jak chociażby Gracia-Orlova. Najtrudniej jest mi na początku, kiedy nogi wszystkich zawodniczek są świeże. Zdarza mi się wtedy, że nie nadążam i dopiero gdy przychodzi już takie zmęczenie to najlepiej sobie radzę. Bardzo dobrze się regeneruję i to jest moją mocną stroną. Z dnia na dzień się rozkręcam i przez to lubię etapówki.

Dolny Śląsk Tour to fantastyczny wyścig, fajnie jakby było takich więcej, w różnym terenie. Tu każdy etap był fajny, ciekawy, bardzo szkoda, że nie ma więcej takich imprez dla kobiet w Polsce.

Chociaż Nikol Płosaj niejednokrotnie reprezentowała Polskę na najważniejszych imprezach na szosie, to równocześnie z sukcesami rozwija swoje torowe umiejętności.

Przede wszystkim przyjechałam tutaj potrenować. Niedawno miałam przerwę, powiedzmy taką śródsezonową, a teraz wracam do treningów, ponieważ skupiam się na październikowych torowych mistrzostwach Europy — także trochę inne tereny

— zapowiedziała.

Szczerze nie sądziłam, że będę się tak dobrze czuła i że tak szybko po tej przerwie dojdę na taki poziom. Nie mówię, że już jest jakoś super, ale czuję się dobrze i to dobry prognostyk przed tym, co mnie czeka.

Wielu kolarzy przygotowując się do torowych zmagań, stawia na szosowe treningi. Do tego grona należy również Nikol Płosaj, a start w czterodniowym wyścigu jest dla niej - jak sama przyznała - formą treningu.

Przede wszystkim poprzez taki start buduję wytrzymałość i dodaje to dni wyścigowych, których mi brakuje. Jestem zawodniczką średniodystansową, która buduje formę przede wszystkim na szosie, poprzez starty i treningi. Ciężko mi więc przygotowywać się jedynie na torze. Zimę potrafię przepracować niesamowicie mocno i nie ma takich efektów jak po 2 miesiącach porządnego treningu na szosie.

Szosa zawsze była, jest i będzie bliska memu sercu, aktualnie skupiam się na torze, bo przed nami igrzyska olimpijskie, a mamy niesamowicie mocną drużynę, która ma szansę stanąć na starcie tych igrzysk i osiągnąć dobry rezultat

— dopowiedziała zawodniczka z Kórnika.

Torowe zmagania stanowią teraz dla kolarki nadrzędny cel. Nikol Płosaj wraz z koleżankami z kadry narodowej wywalczyła w czerwcu brązowy medal igrzysk europejskich w torowym wyścigu drużynowym na dochodzenie, a przed nimi kolejne starty i oczywiście walka o kwalifikację na igrzyska olimpijskie.

Skupiam się na tym. Nie wiem co będzie za rok, trzy czy pięć lat. Może kiedyś skupię się na szosie. Na pewno moim marzeniem jest dostać się do zawodowej grupy i tam się realizować.

— zakończyła Płosaj.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: