MP Ostróda 2019. Anna Plichta: "Mam nadzieję, że wszystko co złe jest już za mną"

Anna Plichta

Tytuł mistrzyni Polski w jeździe indywidualnej na czas to dla Anny Plichty pierwszy złoty medal w krajowym czempionacie.

Na dzień przed startem w mistrzostwach Polski rozmawialiśmy z Anią Plichtą i nie dało się ukryć, że na twarzy zawodniczki Trek Segafredo malowały się oznaki stresu. Jak mówi nowa mistrzyni kraju w jeździe na czas, ten stres przekuła dzisiaj w moc do walki.

Wiedziałam, że jestem w dobrej dyspozycji, a to też czasem nie pomaga. Jeżeli wiesz, że jesteś w stanie walczyć, to łatwo popełnić jakiś głupi taktyczny błąd. Co też zrobiłam tutaj po pierwszej rundzie, pojechałam sobie w drogę dla samochodów i musiałam zawrócić, więc troszkę straciłam. Ale wtedy pomyślałam – no trudno, najwyżej nie wygram, ale po prostu chcę pojechać dobry wyścig i jechałam swoje. Cały czas jechałam swoje. Myślałam sobie o tych wszystkich trudnych chwilach, które były po drodze i stwierdziłam, że nie mogę się poddać.

To nie pierwszy medal mistrzostw Polski dla Ani, ale pierwszy złoty i pierwsza koszulka z orzełkiem - nagroda nie tylko za trudy walki w ten jeden dzień startu, ale za kilka lat ciężkiej pracy i walki z przeciwnościami losu.

Strasznie długo to trwało, ja wiem, że niektórzy czekają dłużej na ten moment, bo ja tak naprawdę trenuję dopiero 6 lat. To też jest to, że jeżeli już było się na wysokim poziomie i w pewnym momencie coś dzieje się takiego, że jednak nie jesteś w stanie jeździć tak, jak normalnie byłbyś w stanie to robić. To gdzieś boli i cały czas walczysz ze sobą w głowie i masz różne myśli. Ale na szczęście, mam nadzieję, wszystko co złe już za mną i teraz będzie tylko lepiej.

W roku ubiegłym na trasie wokół "Pól Grunwaldu" Anna Plichta wywalczyła 4. miejsce. Podczas tegorocznego czempionatu trasa miała podobny przebieg.

Szczerze mówiąc przejechałam ją wczoraj i wiedziałam, że jest dobrze. Wieje mocno, wieje z dobrej strony, cała trasa jest tak naprawdę ciężka Tylko jeden odcinek był z wiatrem, ale właściwie tam była tendencja w górę tak naprawdę i ten odcinek i tak był ciężki. Dlatego bardzo się cieszę, że tak się poukładało.

Jazda indywidualna na czas to walka, w której najbardziej liczą się indywidualne umiejętności zawodnika, jego predyspozycje, przygotowanie i umiejętność pokonywania własnych słabości.

Nie miałam takich specjalnych przygotowań do mistrzostw Polski. Zależało mi od początku roku, aby tutaj dobrze pojechać czasówkę, wiedziałam, że to jest konkurencja, w której jestem w stanie powalczyć. Wiadomo, start wspólny, to jest taka trochę loteria, trzeba mieć dużo szczęścia, dużo zależy od taktyki. Ja przyjeżdżam sama, nie mam ze sobą drużyny, gdzie na starcie wspólnym jest bardzo trudno, by wywalczyć o taki wynik. W jeździe na czas widziałam swoją szansę, jeżeli ktoś jest mocny, to walczy dla siebie. Dlatego też w tym roku więcej jeździłam na rowerze czasowym. Miałam taką możliwość, z mojej drużyny dostałam już rower od początku roku i oni też widzieli we mnie jakiś potencjał, że jestem w stanie pojechać dobrą czasówkę, dlatego też dla nich chciałam powalczyć. Żeby udowodnić, że zasługuję na to, żeby tam być.

Mistrzostwa Polski rządzą się swoimi prawami, w roku ubiegłym medalowy dublet padł łupem Gosi Jasińskiej (Movistar Team). W niedzielę elita kobiet powalczy o biało-czerwoną koszulkę z orzełkiem ze startu wspólnego, na starcie oczywiście nie zabraknie też Ani.

Tutaj sama sobie udowodniłam, że jestem mocna i może będzie mi łatwiej, będę miała więcej wiary w siebie w wyścigu ze startu wspólnego.

Dzisiaj Ania pojechała na własne konto i chociaż najczęściej pracuje na inne zawodniczki, przyznała, że drużyna stara się dać szansę wszystkim kolarkom na dobry wynik.

Myślę, że ekipa chce dać szansę tak naprawdę każdej zawodniczce. Ostatnie dwa wyścigi Emakumeen Birra i OVO Energy Women’s Tour ja mogłam próbować odjazdów, mogłam próbować powalczyć dla siebie. Na jednym etapie Birry miałyśmy walczyć w generalce dla Elisy Longo Borghini, ale ja byłam w odjeździe i ona powiedziała, że dajemy szansę Ani, dajmy jej powalczyć, niech ona ma dobry wynik. To też było takie fajne, że dziewczyny z drużyny i moi dyrektorzy sportowi, oni też widzą, że dla mnie miejsce top 10 na wyścigu World Tourowym byłoby świetnym wynikiem, więc chcieliby też mi dać jakąś szansę, żebym ja zdobyła coś dla siebie i to jest niesamowite.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: