MŚ Innsbruck 2018. Anna Plichta: "miałyśmy dwie mocne karty"

O taktyce kadry w zakończonym piątym miejscem Małgorzaty Jasińskiej wyścigu mistrzowskim elity kobiet w Innsbrucku rozmawialiśmy z Anną Plichtą.

26-letnia zawodniczka wraz z Katarzyną Wilkos, Aurelą Nerlo i Martą Lach wpierała na trasie 156-kilometrowego wyścigu liderki biało-czerwonej kadry - Katarzynę Niewiadomą i Małgorzatę Jasińską. Plichta przed wjazdem na rundy w Innsbrucku zatrzymana została przez kraksę w peletonie i do mety dojechała 16 minut po zwycięskiej Annie van der Breggen, ale na mecie nie kryła zadowolenia z wyniku rodaczki.

Wynik świetny, tym bardziej cieszy, że Gosi się udało powalczyć. Wiadomo, każdy tu stawiał na Kasię Niewiadomą, ale wiedziałyśmy, że będziemy obserwować jak to się potoczy. Miałyśmy dwie mocne karty w tym roku. Gosia już nie raz pokazała, że może walczyć na tak ciężkich rundach. Bardzo jej się trasa podobała, czuła się mocna, było to widać. W ostatnich dniach była taka skupiona, zmotywowana. To niesamowite, pokazała po tylu latach wypruwania sobie żył na innych, że stać ją na to i myślę, że jeszcze kilka ładnych lat ścigania przed nią

 - oceniła w krótkiej rozmowie na mecie.

Plichta w tym sezonie podporządkowała starty w barwach Boels Dolmans planom bardziej utytułowanych koleżanek i pracowała na ich sukcesy w największych wyścigach w kalendarzu. 26-latka w sezonie 2019 reprezentowała będzie ekipę Trek-Segafredo, natomiast w barwach narodowych od kilku sezonów stanowiła silny punkt kadry kobiet, kilkukrotnie startując już u boku Niewiadomej i Jasińskiej, pomagając im na trasach mistrzostw Europy, świata czy igrzysk olimpijskich.

156-kilometrowy wyścig w sobotę był nie tylko fizycznym wyzwaniem dla zawodniczek, ale, ze względu na układ rundy, polem do popisów taktycznych. Te rozpoczęły się wraz ze zbliżaniem się pierwszego podjazdu dnia, wspinaczką pod Gnadenwald, która wprowadzała wyścig na trzy rundy w Innsbrucku. Krótka acz stroma wspinaczka podzieliła grupę, a po atakach m.in. Ellen van Dijk, Tatiany Guderzo i Cecilie Uttrup Ludwig, w czołówce utrzymały się tylko Jasińska i Niewiadoma.

Chodziło nam o to, żeby w pierwszej części trasy, jeśli pójdą jakieś odjazdy, to żeby jedna z nas tam była. Potem miałyśmy dowieść Kasię [Niewiadomą] i Gosię [Jasińską] na bezpiecznych pozycjach do tego podjazdu przed rundami. Fajnie właśnie, że Aurelka [Nerlo] zabrała się właśnie w tę ucieczkę i była z przodu. Pokazała się z dobrej strony, że jest waleczna, mimo że jest młodą zawodniczką i tak naprawdę nie ma dużego doświadczenia w takich imprezach, to nie bała się i poszła

 - relacjonowała po wyścigu zmęczona Plichta.

Ja utknęłam w kraksie za tym sztywnym podjazdem , potem zaczynałam wspinaczkę daleko za grupą. Peleton był już rozciągnięty i porozrywany... potem to było gonienie, żeby dolecieć do grupy. Udało się, ale to było już w Innsbrucku. Dojechałam, ale byłam już tak ugotowana, że jak poszło mocniejsze tempo, to zabrakło mnie w czołówce

 - wyjaśniła.

Trochę mi przykro, ale miałam trochę ciężki sezon i mało czasu żeby skupić się na tej imprezie, bo cele drużyny były na pierwszym miejscu. Patrząc na to, jak się mogłam przygotować, to cóż, nie dało się zrobić nic więcej. Dałam z siebie wszystko.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: