MŚ Innsbruck 2018. Słodko-gorzki wyścig życia Małgorzaty Jasińskiej

Małgorzata Jasińska najlepszy sezon w karierze kończy piątym miejscem w wyścigu ze startu wspólnego podczas mistrzostw świata w Innsbrucku.

34-letnia zawodniczka po całodniowej jeździe w swoim stylu - agresywnie, acz z nabytym w tym sezonie spokojem - walczyła o podium wyścigu elity kobiet. Piąte miejsce dało zawodniczce z Barczewa sporo radości, ale pozostawiło też sporo niedosytu, gdyż Polka na ostatniej rundzie brała udział w rozgrywce o brązowy medal.

Wyścig to jedno, ale końcówka jest najważniejsza. Dziś byłam piąta, jestem szczęśliwa i zadowolona, medal był blisko. Walczyłam, zostawiłam serce na trasie i z tego jestem szczęśliwa

 - powiedziała po zakończeniu zmagań.

Byłam dobrze nastawiona bo wiedziałam, że dobrze się czuję, trochę bałam się tych podjazdów. Bałam się trochę dojazdu i pierwszej wspinaczki, wiedziałem, że podjazd będzie stromy. Nie chciałam przesadzić, trochę zostałam i potem doszłam. Potem, jak przejechałyśmy rundę, czułam się już spokojniejsza.

Dla Jasińskiej to kolejny świetny wynik w ważnym wyścigu sezonu - wiosną 6. w Ronde van Vlaanderen, 7. w Dwars door Vlaanderen, 8. w Lotto Thüringen Rundfahrt, a potem dwa tytuły mistrzyni Polski, 2. miejsce w Veenendaal Veenendaal Classic oraz 7. GP de Plouay i 8. w Lotto Belgium Tour.

Wyścig elity kobiet na 156-kilometrowym odcinku między Kufstein a Innsbruckiem stał się po 130 kilometrach popisem Holenderki Anny van der Breggen, ale ściganie na rundach w stolicy Tyrolu emocji dostarczało w zasadzie przez cały dzień. Kadrę Polski na pierwszej rundzie w Innsbrucku reprezentowały w gronie faworytek Jasińska i Katarzyna Niewiadoma, sensownie odpowiadając na ataki, których celem było zmniejszenie liczebności kadry Holandii i okrojenie grupki.

Na akcje zaczepne odpowiadała Jasińska, na drugą rundę wjeżdżając  grupce m.in. z Australijką Amandą Spratt i Holenderką Ellen van Dijk. Niewiadoma trzymała się za to wysoko wśród grupki faworytek, nie tracąc energii i czekając na ruchy kolejnych zawodniczek.

Wiedziałem, że muszę się zabrać się z zawodniczkami z tej drugiej linii. Kasia liczyła bardziej na van Vleuten, van der Breggen, Moolman, bardziej te miała obstawiać, bo one są góralkami.. jeżeli byłby to krótszy podjazd to mogłabym bardziej przetrzymać. Ten podjazd nie by najgorszy bo miał wypłaszczenia, dlatego dałam radę

 - oceniła Jasińska.

Na drugiej rundzie do ataku ruszyła jednak Anna van der Breggen, błyskawicznie przeskakując do grupki Jasińskiej i wraz z Amandą Spratt rozpoczynając nową akcję na nieco ponad 40 kilometrów przed metą. Rajd Holenderki szybko zamknął sprawę złota, natomiast mocno kręcąca Spratt utrzymywała drugą pozycję, pozostawiając walkę o brąz między Jasińską, Włoszką Tatianą Guderzo, Szwedką Emilią Fahlin i Kanadyjką Karol-Ann Canuel.

Spratt nie pracowała, ja pracowałam z Emilią Fahlin. Kiedy Anna do nas dojechała, skoczyła za nią. Trochę byłam zawiedziona, to ona była tam najmocniejszą zawodniczką, to ona powinna była to robić. Być może jakbym ja była na jej miejscu, może też bym nie pracowała, ale trochę mi przykro

 - relacjonowała Jasińska.

Na atak mistrzyni olimpijskiej nie odpowiedziały zawodniczki w grupie faworytek, a brak współpracy oznaczał, że na ostatnią rundę prowadzące zawodniczki wjechały z przewagami pozwalającymi nie martwić się o kontrataki z większej grupki.

Nikt nie współpracował, bo każdy miał kogoś z przodu. Ja miałem Gosię, wiedziałam, że jest mocna, chciałam, żeby wykorzystała swoją szansę. Kiedy Anna zaatakowała nie było szans na reakcję, była mega, mega mocna, nie miałam w tym momencie mocy by odpowiedzieć. Jestem bardzo zadowolona, szczególnie ze względu na Gosię, próbuję ją właśnie znaleźć

 - komentowała na gorąco Niewiadoma, przebijając się przez strefę wywiadów na mecie.

Jasińska na ostatnim podjeździe próbowała podążyć za atakującą Guderzo, ale Włoszka okazała się mocniejsza i do mety dojechała po brąz. Jasińska walczyła do samego końca i na metę wpadła piąta, powtarzając wynik Niewiadomej z ubiegłego roku - najlepszy wynik w historii polskich startów.

Próbowałem pójść za Guderzo, ale po prostu była świeższa, była mocniejsza. Fajne zwieńczenie sezonu, ale moim zdaniem, jeśli startujesz na mistrzostwach świata... okej, masz zawsze zadania, ale każda zawodniczka tutaj powinna nastawiać się, że jeśli nadarzy się okazja - walczy o koszulę, nie o piąte miejsce

 - podsumowała.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

5 Comments

  1. teoretyk

    30 września 2018, 08:30 o 08:30

    Sorki za offtop - ale dwa pytania: czy piszecie komentarze u konkurencji "na sz..." i czy też są szybko usuwane? Tutaj niektóre znikają, ale generalnie nawet krytyka wobec redakcji na ogół skutkuje poprawieniem artykułu a nie usunięciem komentarza. Tam zostają ewidentne bzdury w artykułach, za to usuwa się komentarz (i dlatego prawie nigdy żadnych nie widać, chyba że jakiś lokalny Jarząbek, trener drugiej klasy, wpisze się ku pamięci).
    PS Jasińska to jakby sama jechała... Mam nadzieję, że wśród mężczyzna Polacy nie będą inicjować ucieczek, tylko albo łapać się w silny odjazd, albo kupą wozić na silnych drużynach. Cały czas mam przed oczami Kwiatka na Rio - wypompował się w ucieczce, a mógł spokojnie dojechać z peletonem i uciec z niego gdy likwidował ucieczkę.

    • Xedron

      30 września 2018, 08:38 o 08:38

      Pisałem, długo czekałem, czasem się nie doczekałem jego wyświetlenia, innym razem były usuwane kiedy zawierały moje wtrącenia do błędów w artykule. Ogólnie cały Disqus mi się nie podoba.
      Tutaj nie zdarzyło mi się, żeby mój komentarz został usunięty, a ich dodawanie jest szybkie i przejrzyste, dlatego chętnie często komentuję 🙂

      • reko

        30 września 2018, 10:44 o 10:44

        a moich tutaj usunięto parę, ale nie były związane z błędami w art., tylko z rozwijającą się dyskusją w danym wątku. Tak jakby admin nie chciał aby rozwinęła się w niewłaściwy kierunku pyskówki itp. A może to i dobrze. 2 lub 3 razy zdarzył się jakiś błąd, czyli po wpisie pojawił się komunikat dodaje komentarz po czym nigdy się nie pojawił. Nie wiem, czy to też ingerencja admina czy jakiś błąd.

      • teoretyk

        30 września 2018, 12:25 o 12:25

        Chyba jednak Disqus nie ma nic do tego - tu mi się kilka (dłuższych) nie wyświetliło nigdy, na różnych disqusach wyświetlają się od razu - i zostają, natomiast wczoraj (i wiele razy wcześniej) u konkurencji się wyświetlały a potem znikały. A moje tu były usuwane - i mam wrażenie że też z powodu pyskówek lub odejścia od tematu leciały całe "odgałęzienia" dyskusji. Za to widziałem też poprawione błędy w artykułach. Jakoś tak mi się lepiej czyta te "rowery" skoro widzę, że admini reagują na pyskówki czy na uwagi czytelników i to reagują normalnie a nie wywalaniem komentarzy i udawaniem że nic się nie stało.

        • TomAsz

          30 września 2018, 17:04 o 17:04

          System niektóre wpisy kwalifikuje do ręcznej moderacji, dlatego nie pokazują się od razu. To prawda, niekulturalne wpisy lub te nie na temat są kasowane.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: