Katarzyna Niewiadoma: "po prostu nie dałam rady"

Katarzyna Niewiadoma trzy ardeńskie klasyki zakończyła bez satysfakcjonującego ją wyniku, ale także bez silniejszego uczucia zawodu. Polka wiosnę kończy z jedną wygraną i powoli patrzy na letnie wyścigi.

Na trasie drugiej edycji Liege-Bastogne-Liege Niewiadoma wraz z Pauline Ferrand-Prevot walczyły o jak najwyższą lokatę dla grupy Canyon-SRAM. Francuzka finiszowała siódma, a Niewiadoma na metę wjechała jako 14.

Niemiecki zespół w ardeńskim tygodniu na koncie zapisał 5. miejsce Alexis Ryan w Amstel Gold Race oraz 7. Ferrand-Prevot w Liege-Bastogne-Liege, natomiast Niewiadomej nie udało się powtórzyć występów z ubiegłego roku. Polka, która w sezonie 2017 trzykrotnie finiszowała jako trzecia na ardeńskich trasach, w tym sezonie organizowany po raz drugi cykl także traktowała jako cel wiosennego ścigania.

23-latka, która w marcu wygrała Trofeo Alfredo Binda, w kwietniowych startach nie była jedyną liderką ekipy i o ile na trasie Amstel Gold Race zespół postawił na atakującą Alexis Ryan, o tyle na trasach Walońskiej Strzały i Liege-Bastogne-Liege Polce zabrakło mocy by sprostać najlepszym zawodniczkom w stawce.

Wyścig Liege-Bastogne-Liege rozegrał się na dwóch ostatnich podjazdach - na Côte de la Roche aux Faucon wyłoniła się grupka najmocniejszych zawodniczek, a atak przypuściła Amanda Spratt (Mitchelton-Scott). Kolejne ataki porwały grupkę, a z chaosu wyskoczyła Anna van der Breggen (Boels Dolmans).

Spratt zaatakowała, poprawiła nasze ataki, nikt jej nie gonił. Miała cały czas 30-50 sekund. Na tej przedostatniej górce, jak Anna [van der Breggen] zaatakowała, to po prostu... nie dałam rady. Poszłam wszystko, ale nie dałam rady

- powiedziała Niewiadoma w krótkiej rozmowie z "Rowery.org" po zakończeniu drugiej edycji walońskiego wyścigu.

Holenderska zawodniczka nie otrzymała odpowiedzi ze strony rywalek i samotnie dogoniła prowadzącą Australijkę. Duet między sobą rozstrzygnął losy wyścigu, a mistrzyni olimpijska triumfowała po raz drugi. Za ich plecami walka trwała w najlepsze, a odjeżdżać zaczęły Annemiek van Vleuten (Mitchelton-Scott) i Asleigh Moolman-Pasio (Cervelo-Bigla).

[Na Cote de Saint-Nicholas] pierwsza ruszyła Moolman-Pasio, to jeszcze było spoko tempo. Ale jak Anna poprawiła, to wszystko porwała. Ja tam wisiałam za nimi, ale ani w prawo, ani w lewo. Potem się na szczycie to wszystko zjechało. Zaczęłyśmy z Pauline [Ferrand-Prevot] atakować, żeby dojść do van Vleuten i Moolman. Próbowałam gonić, żeby Pauline mogła zafiniszować na podium, ale nie dałam rady

- relacjonowała zmęczona Niewiadoma.

Polka, która przed rokiem trzykrotnie finiszowała trzecia na trasach ardeńskich klasykach, tym razem do mety Liege-Bastogne-Liege dotarła jako 14. Pytana o różnice w przebiegu przygotowań do ardeńskich startów względem roku ubiegłego, zawodniczka z Ochotnicy wskazała na kłopoty zdrowotne związane z deszczowymi startami we Włoszech.

Najgorsze było to, że podczas pierwszych wyścigów ścigałam się w deszczu. Jak wracałam do Girony, to musiałam walczyć z chorobą - albo miałam problem z uchem, albo jakąś infekcję. No i zamiast kontynuować treningi, to walczyłam, żeby się bardziej nie rozłożyć, zamiast trenować, to skupiałam się na tym żeby wypocząć. To były kolejne dni wolne... jakoś nie mogłam zrobić tego, co przed rokiem

- przyznała.

Niewiadoma startem w Liege zakończyła główną partię wiosennych startów. Polka po krótkiej przerwie wystąpi w kobiecym Tour of California (17-19 maja), a w lipcu walczyła będzie na trasie Giro Rosa.

Teraz traktuję te wyścigi jako formę przygotowań do kolejnej części sezonu. Byłam zawiedziona, ale już mi przeszło w sumie, nie chcę tego trzymać w sobie. Teraz chcę skupić się na odpoczynku i kolejnych wyścigach

- podsumowała.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: