Jan Bakelants o upadku w Il Lombardia

Jan Bakelants

Po wyjściu ze szpitala Jan Bakelants wyjawił, jak doszło do jego dramatycznego wypadku na trasie Il Lombardia.

Dwa tygodnie temu Belg upadł zjeżdżając z Muro di Sermano. Zawodnik teamu Ag2r stracił panowanie nad rowerem, uderzył w drogową balustradę i wylądował kilka metrów niżej w krzakach. Do incydentu doszło w tym samym miejscu, w którym minuty wcześniej przez barierkę przekoziołkował Laurens De Plus (Quick-Step Floors).

Jeśli dobrze pamiętam, to musiałem zrobić unik, by nie uderzyć w zawodnika, który chciał zobaczyć, co się stało z Laurensem. Uderzyłem plecami o kamień. Wiedziałem od razu, że sprawa jest poważna. Nie mogłem wstać, takie miałem przynajmniej uczucie. Mogłem ruszać jednak nogami, co dawało mi nadzieję. Miałem wielkie szczęście, że tak naprawdę nic się nie stało

– mówił Bakelants w wywiadzie dla "Sporza".

31-latek po upadku został przetransportowany na drogę, gdzie leżał aż do momentu zabrania do kliniki. W tym czasie jeden z motocykli… przejechał po jego nodze.

Leżałem na asfalcie, czekaliśmy. Wtedy któryś z motorów chciał nas minąć, ale widocznie kierowca nie kontrolował maszyny i przejechał moją nogę. Do tej pory nie usłyszałem żadnych przeprosin

– dodał.

Bakelants ze szpitala w Como został następnie przewieziony do belgijskiego Leuven, gdzie poddał się operacji złamanego kręgu. W sumie złamał cztery kręgi, w tym jeden z przemieszczeniem, a także siedem żeber.

Teraz jestem już w domu, mogę znowu chodzić. Mam się ruszyć, zmieniać pozycje. Mogę nawet dziennie do dziesięciu minut pokręcić na trenażerze, ale na razie z tego rezygnuję. Wolę w spokoju dojść do całkowitego zdrowia

– powiedział zwycięzca Giro dell’Emilia oraz Giro del Piemonte (2015).

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: