"Kolarstwo to wygrywanie, a nie zbieranie punktów" - mówi Rolf Aldag

Drużyna Dimension Data w swoim pierwszym sezonie w WorldTourze zgromadziła 290 punktów, co dało jej ostatnie miejsce w rankingu. Jeśli Międzynarodowa Unia Kolarska zmniejszy kontyngent ekip z pierwszej dywizji z 18 do 17, to team z RPA prawdopodobnie będzie musiał wrócić do drugiej ligi.

Choć grupa Rolfa Aldaga wygrywała etapy Tirreno-Adriatico, Criterium du Dauphine oraz Tour de France (aż pięć), szefostwo nie jest pewne, czy znajdzie się dla nich miejsce w nowym WorldTourze. O ostatnią wolną licencję ubiegają  się  w sumie trzy drużyny: niemiecki Bora-hansgrohe z Peterem Saganem i Rafałem Majką, Bahrain-Merida z Vincenzo Nibali oraz Dimension Data.

Praktycznie wszyscy uważają, że pierwsza dywizja powinna się składać z 18 teamów, a pomysł redukcji do 17 był wynikiem przekonanie, że o licencję i tak będzie się starało tylko 17 ekip. Gdyby zaproponowano 18 licencji, a tylko 17 by sprzedano, z UCI by się śmiano. A teraz Unia ma problem, którego nie chciała chyba mieć

– tłumaczył Aldag.

W myśl planowanej reformy w 2019 roku tylko 16 zespołów miałoby się ścigać z licencją WT, istniałby również system spadek/awans między WT a Professional-Continental.

Trzeba się zastanowić nad systemem punktacji. Jeśli pięć wygranych etapowych na Tourze, w sumie dziesięć w wyścigach WT, nie wystarczają, jest to dziwne. Sensem kolarstwa jest wygrywanie, a nie zbieranie punktów, spekulowanie. Dla nas lepiej byłoby, gdyby w Mediolan-San Remo Edvald Boasson Hagen nie atakował, tylko trzymał się tylnego koła Petera Sagana i zajął czwarte, piąte miejsce. Nie o to jednak chodzi

– dodał Aldag.

I tak np. Cannondale-Drapac, chociaż nie odniósł żadnego zwycięstwa, w rankingu plasuje się na ósmej lokacie.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: