Tour of Turkey 2016: Przemysław Niemiec waleczne serce

Było ciężko, ale się wybronił. Przemysław Niemiec udowodnił, że nie przypadkowo wygrał pierwszy etap Tour of Turkey i w pełni zasługuje na błękitną koszulkę lidera wyścigu.

36-letni kolarz Lampre-Merida na ostatnich 50 kilometrach drugiego etapu dzielnie stawił czoła sześciu kolarzom grupy Caja Rural. Wspomagany przez Ilje Koszewoja do samego końca starał się utrzymać kontrolę nad wydarzeniami, zmagając się nie tylko z agresywnymi rywalami, ale również wymagającym podjazdem i hulającym w Kapadocji wiatrem.

Za nami ciężki dzień. Caja Rural na finałowej rundzie rozbił stawkę, zostało nas piętnastu, w tym szóstka z hiszpańskiej grupy. W tym momencie postanowiłem z nimi podjąć współpracę, ponieważ bardzo mocno wiało i mogłem wylecieć na rantach

- powiedział na mecie lider Tour of Turkey.

Na szczęście od startu poszedł trzyosobowy odjazd i dopiero dziać się zaczęło na ostatnim okrążeniu, gdy Caja „podpalił” wyścig. Ciężko było kontrolować ich wszystkie ataki, kilka pierwszych ugasił Koszowoj, który na koniec podprowadził mnie na końcowe 500 metrów. Cel z jakim stanąłem do etapu został osiągnięty. Chciałem obronić koszulkę i nadal ją mam. To ważne, ponieważ po raz ostatni liderem byłem w 2009 roku, kiedy wygrałem Route du Sud we Francji. Wielką przyjemność stanowi dla mnie ponowne przewodzenie wyścigowi po siedmiu latach przerwy. Byłoby łatwiej, gdyby na ostatnich kilometrach jechał przy mnie Simone Petilli, ale wypadł na wietrze z czołówki. Koszewoj znakomicie sobie poradził. Chcę szczególnie mu podziękować, wieczorem postawię mu piwo

- dodał kolarz z Oświęcimia.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: