Ronde van Vlaanderen 2016: Sep Vanmarcke na źle ustawionym siodełku

Sep Vanmarcke robił wszystko, by zakończyć Ronde van Vlaanderen na podium. Był tam, gdzie być powinien. Tylko rower nieco zastrajkował.

Najpierw zawodnik teamu LottoNL-Jumbo miał defekt, potem upadł, musiał wymienić rower. Problem polegał na tym, że z samochodu drużynowego dostał co prawda maszynę zastępczą, jednak nie całkiem sprawną.

120 km przed metą znalazłem się praktycznie w sytuacji bez wyjścia. Długo czekałem na rower rezerwowy. Jak na złość wysokość siodła była źle ustawiona, w ogóle nie była ustawiona

– powiedział Belg, który następnie z dwoma kolegami gonił czołówkę.

Oprócz niego leżał też zwycięzca Mediolan-San Remo Arnaud Demare. Sprinter FDJ musiał się  wycofać, Vanmarcke jechał dalej.

Na podjazdach czułem się dobrze. Kiedy zaatakowali Peter Sagan (Tinkoff) i Michał Kwiatkowski (Sky) wiedziałem, że to jest decydujący moment. Pospieszyłem za nimi, za mną zrobiła się luka. Idealna sytuacja

– dodał.

Sagan ostatecznie uciekł Vanmarcke’owi na Paterbergu, zmęczonego 28-latka doścignął jeszcze Fabian Cancellara (Trek-Segafredo).

Za rok nie będzie już Fabiana, a Sagan nie będzie tak mocny, jak dziś. Wtedy może będzie szansa dla mnie

– prognozował Vanmarcke, dzisiaj trzeci na mecie.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: