Vuelta a Espana 2015: wypowiedzi po 15. etapie

Piękna jazda Joaquima Rodrigueza (Katusha) oraz Rafała Majki (Tinkoff Saxo). Tak w największym skrócie wyglądał 15. etap Vuelta a Espana.

„Purito”, który do tej pory nie wygrał klasyfikacji generalnej żadnego z wielkich tourów, zabrakła sekunda, by objąć prowadzenie w rodzimym wyścigu. A tak czerwoną koszulkę obronił Fabio Aru (Astana), który dzisiaj na finałowym podjeździe Alto de Sotres miał pewne problemy, by podążyć za atakującymi.

Świetnie się czuję. Kilka razy brałem już udział we Vuelcie, ale tegoroczny występ jest jednym z moich najlepszych

– cieszył się 36-letni Rodriguez.

Znajdujemy się w idealnej pozycji wyjściowej. Wygraliśmy etap, jesteśmy blisko pierwszego miejsca w generalce. Lepszego scenariusza nie mogliśmy sobie wymarzyć. Nie jest łatwo odnieść sukces końcowy we Vuelcie, to nie ulega wątpliwości. Kluczem wydaje się zachowanie odpowiedniej ilości energii. Na chwilę obecną czuję się bardzo dobrze, jutro jednak kolejny ciężki etap, potem czasówka. Kto będzie miał koszulkę w Burgos, ten się może radować

– dodał.

Za Rodriguezem na mecie zameldował się Majka, który dzięki temu wskoczył na trzecią lokatę w klasyfikacji generalnej.

Tak jak mówiłem wczoraj, niedzielny etap okazał się bardzo ważny dla losów wyścigu. Miałem dzisiaj dobre i nogi i chciałem to wykorzystać. Sądzę, że udało się całkiem nieźle! Od początku etapu tempo było bardzo wysokie, ale chłopaki chronili mnie przed kraksami i wiatrem. Na finałowym podjeździe znakomicie spisał się Paweł Poljański, który świetnie wypracował mi pozycję. Nie byłem w stanie wyprzedzić dzisiaj Rodrigueza, ale drugie miejsce uważam za sukces, tym bardziej że dał mi trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Niemniej skupiam się cały czas na dalszych etapach nie popadając w euforię. Jutro kolejny ciężki dzień!

– donosi rafal-majka.pl.

Czwarty jest aktualnie Tom Dumoulin (Giant-Alpecin) – wieki faworyt jazdy na czas.

Straciłem dzisiaj nieco czasu, lecz takiego obrotu sprawy mogliśmy się spodziewać. Finałowe wzniesienie było cięższe niż te z wczoraj, przynajmniej dla mnie. Być może popełniłem błąd i powinienem dłużej trzymać się czuba, ale postanowiłem pedałować własnym tempem

– mówił Holender.

Na ósme miejsce spadł Alejandro Valverde, który pracował na Nairo Quintanę (Movistar).

Wydaje mi się, że Nairo czuł się dzisiaj o wiele lepiej, jednak to „Purito” był najmocniejszy. Nie mogliśmy nic począć. Nieraz po prostu brakuje ci sił i musisz to zaakceptować. Jest jeszcze szansa. Na dwóch następnych etapach może się sporo wydarzyć

– tłumaczył „Valvi”.

Muszę pogratulować Joaquimowi, nie było na niego mocnych. Czerwień jest jednak nadal w naszym posiadaniu, choć nie oszukuję, że jestem niezadowolony, bo straciłem przecież czas. A Dumoulin nadal jest wysoko i stanowi niebezpieczeństwo

– stwierdził Aru.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: